Reklama

Reklama

Rozwiązujemy kryzysowe sytuacje

​Twój skarb często wpada w histerię, kurczowo się ciebie trzyma albo uparcie czegoś odmawia? Spytaliśmy nasze czytelniczki oraz psychologa, jak postępować w takich trudnych momentach.

Mówi się, że bycie rodzicem to prawdziwy trening tolerancji i cierpliwości. Ale czasem ta cierpliwość bywa wystawiana na naprawdę ciężką próbę... W takich wypadkach warto skorzystać z doświadczenia innych mam i przenieść ich pomysły na własne podwórko. Trzeba też być dobrej myśli: na każde dziecko można znaleźć sposób!

Reklama

PROBLEM: Michaś źle reaguje na zmiany, zwłaszcza gdy wiążą się z pobytem poza domem. Ostatnio, podczas wakacji, już w czasie podróży pociągiem był bardzo nerwowy, a na miejscu miał problemy z jedzeniem i spaniem.

ROZWIĄZANIE, SPOSÓB CZYTELNICZKI: Nasz mały też bardzo nie lubił zmian - mówi Aneta, mama Oliwiera (3 latka i 4 miesiące). Dziś wiemy, że ta niechęć brała się ze strachu. W lipcu pierwszy raz jechaliśmy z synkiem pociągiem do rodziny. Kilka dni wcześniej starannie go do tej podróży przygotowywaliśmy. Pojechaliśmy na dworzec, aby pokazać mu pociągi. Dostał nawet swój własny, malutki. Kupiliśmy mu też kolorową książeczkę z kolejkami. Oliwier był tak podniecony tym, że sam będzie jechał pociągiem, dlatego niczego się nie bał, a podczas podróży w ogóle nie marudził.

RADA PSYCHOLOGA: Dzieci boją się wszystkiego, co jest dla nich nowe i nieznane. Aby pomóc maluchowi przełamać strach, warto rozmawiać z nim o tym, co ma nastąpić - dostosowując sposób rozmowy do wieku dziecka. Trzeba też pamiętać o jednej ważnej rzeczy: zmiana miejsca pobytu nie powinna oznaczać rezygnacji z rutyny, która jest podstawą w życiu każdego dziecka. Stała pora poobiedniej drzemki, konkretne przysmaki na śniadanie czy też usypianie w towarzystwie ulubionej przytulanki - te wszystkie rzeczy zapewniają malcowi niezbędne poczucie bezpieczeństwa.

PROBLEM: W czasie zakupów moja 2-letnia córeczka zazwyczaj urządza sceny. Jeśli nie chcę jej czegoś kupić, rzuca się na podłogę i daje popis...

ROZWIĄZANIE, SPOSÓB CZYTELNICZKI: Wojtuś też jest typem sklepowego histeryka - mówi Olga, mama Wojtka (2 latka i 9 miesięcy). Nie mogłam znieść jego płaczu i spojrzeń innych ludzi, więc postanowiłam iść z synkiem na kompromis. Nie kupuję mu np. drogiej zabawki, której się domaga, ale jakiś tańszy drobiazg, np. jajko z niespodzianką. Nie wiem, czy mój pomysł jest do końca trafiony, ale jak do tej pory raczej się sprawdza.

RADA PSYCHOLOGA: Uleganie dziecku dla świętego spokoju na dłuższą metę nie jest dobrą taktyką. W ten sposób bowiem uczymy malca, że krzykiem może na nas wszystko wymusić. Zamiast więc ulegać maluchowi, lepiej jest ustalić granice. Gdy już minie atak histerii, należy spokojnie wytłumaczyć dziecku, dlaczego nie spełnimy jego żądań i zagrozić, że - jeśli następnym razem maluch znów będzie niegrzeczny - na pewno poniesie tego konsekwencje. Karą może być np. to, że nie pójdziecie na plac zabaw albo że nie będzie oglądał bajki. Prawdopodobnie w domu malec urządzi scenę. Trzeba przetrwać ten wybuch złości i zachować spokój. Należy też chwalić dziecko za dobre zachowanie w sklepie. Jeśli np. przez miesiąc nie zrobi sceny, wtedy można je nagrodzić jakimś drobnym prezentem.

PROBLEM: Wizyta u fryzjera albo lekarza to dla Ewuni wielkie przeżycie, które zawsze kończy się histerią.

ROZWIĄZANIE, SPOSÓB CZYTELNICZKI: Córeczka też zawsze urządzała sceny u fryzjera - mówi Agnieszka, mama Zosi (4 latka). Aż pewnego dnia wpadłam na pomysł, żeby urządzić w domu babski wieczór piękności, w którym Zosia też miała wziąć udział. W panią fryzjerkę wcieliła się moja przyjaciółka Ania. Najpierw zrobiła mi makijaż i uczesała włosy. Zosia patrzyła na wszystko z wielkim zainteresowaniem, smarując sobie buzię szminką. Potem Ania zaprosiła Zosię na fotel. Mała usiadła na nim bez mrugnięcia okiem. A gdy w następnym tygodniu poszłyśmy do fryzjera, dała sobie obciąć włosy. Spytała tylko, czy pani fryzjerka może ją też umalować...

RADA PSYCHOLOGA: Pomysł, aby oswoić dziecko z nową sytuacją poprzez zabawę, jest jak najbardziej trafiony. W sklepach jest wiele zabawek imitujących akcesoria np. medyczne czy fryzjerskie, a także książeczek tematycznych. Warto zadbać o to, by jak najbardziej zaangażować dziecko w zabawę. Najpierw można mu opowiedzieć, dokąd idziemy. Potem przeczytać książeczkę. Na końcu pokazać akcesoria, z którymi może się zetknąć podczas wizyty. Można również zabrać zabawki ze sobą, by malec mógł porównać np. swój plastikowy stetoskop z tym, jakiego używa lekarz.

PROBLEM: Mój synek, Antoś, jest bardzo wstydliwy. Gdy jesteśmy poza domem, kurczowo się mnie trzyma. Nie chce poznawać innych dzieci, a tym bardziej bawić się razem z nimi.

ROZWIĄZANIE, SPOSÓB CZYTELNICZKI: Było mi bardzo przykro patrzeć, jak mój Bartuś stoi z boku sam, podczas gdy inne dzieci się bawią - wspomina Kasia, mama Bartka (3,5 roku). Postanowiłam więc zastosować metodę małych kroków. Zaprosiłam do domu synka sąsiadów - Rafałka. Bartuś dobrze czuł się w jego towarzystwie, bo Rafał jest spokojnym, nie narzucającym swojego zdania dzieckiem. Ku mojemu zdziwieniu chłopcy bardzo ładnie się razem bawili. Okazało się, że w kontakcie "jeden na jeden" mój nieśmiały synek całkiem nieźle sobie radzi.

RADA PSYCHOLOGA: Mama obrała bardzo dobrą taktykę: w przypadku lękliwego dziecka stopniowe oswajanie z nową sytuacją to podstawa. Dobrze, że zaprosiła kolegę synka do domu - na swoim terenie nieśmiałe dzieci czują się najbezpieczniej i łatwiej im się otworzyć. Skoro zabawa "jeden na jeden" wychodzi maluchowi całkiem nieźle, następnym etapem może być wspólne wyjście z nowo poznanym kolegą do piaskownicy. W obecności przyjaciela nieśmiały maluch będzie czuł się pewniej i być może za jakiś czas otworzy się na kontakty również z innymi rówieśnikami.

PROBLEM: Na placu zabaw jest mi wstyd za synka. Sam zabiera innym dzieciom zabawki, ale swoimi nie chce się dzielić. Zdarza mu się też uderzyć kolegę, który pożyczył sobie jego łopatkę.

ROZWIĄZANIE, SPOSÓB CZYTELNICZKI: Bałam się, że moja córeczka wyrośnie na egoistkę, bo też nie chciała dzielić się swoimi zabawkami, za to chętnie pożyczała sobie rzeczy innych dzieci - mówi Dorota, mama 2,5 letniej Michaliny. Czułam się niezręcznie, kiedy inne mamy na placu zabaw zwracały mi uwagę na zachowanie Michalinki. Gdy zabierałam córeczce siłą to, co pożyczyła od innych dzieci, krzyku było co niemiara i musiałyśmy szybko opuszczać plac zabaw. W końcu pewnego dnia wpadłam na pomysł, aby wszystkie dzieci w piaskownicy pobawiły się w handel wymienny. Każdy maluch miał na kilka minut wymienić się z innym dzieckiem zabawką, a następnie ją oddać. Pomysł spodobał się nie tylko dzieciom, ale także rodzicom. A co ważne - moja córeczka chętnie wzięła udział w zabawie i zaakceptowała jej reguły.

RADA PSYCHOLOGA: Wymyślona przez mamę zabawa w handel wymienny jest dobrym pomysłem, pamiętajmy jednak, aby nie nakłaniać malca do pożyczania zabawki, do której jest szczególnie przywiązany, np. ukochanego miśka. Naukę dzielenia się z innymi warto rozpocząć w domu. Można np. poprosić malca, aby dał nam na chwilę coś swojego. A gdy to zrobi, okazać swoje zadowolenie. Potem zapytać, co dziecko chciałoby pożyczyć od nas. Kiedy odda naszą rzecz, nagrodzić go buziakiem. Jeśli malec zabiera innym dzieciom zabawki, trzeba wytłumaczyć mu, dlaczego robi źle. Warto odwołać się do jego własnych uczuć i spytać np.: "A czy ty chciałbyś, żeby Wojtuś zabierał ci twoje samochodziki? Na pewno byłbyś wtedy smutny. Nie rób więc przykrości innym dzieciom". Odradzam karanie dziecka zabieraniem go z piaskownicy - tak naprawdę to nie rozwiąże problemu. Jeśli maluchy kłócą się o zabawki, ale nie dochodzi między nimi do rękoczynów, czasami warto wstrzymać się z reakcją. Takie spory z rówieśnikami to dla dziecka pierwsze lekcje negocjacji, dzięki którym uczy się rozwiązywania sporów.

PROBLEM: Michaś za żadne skarby nie chce podróżować w foteliku samochodowym. Gdy tylko go w nim sadzam, dostaje histerii i się wyrywa.

ROZWIĄZANIE, SPOSÓB CZYTELNICZKI: Pawełek też nie chciał jeździć w foteliku - mówi Ania, mama 2-letniego Pawła. Aż pewnego dnia mój mąż poprosił synka o... pomoc w prowadzeniu auta. Wręczył mu specjalną plastikową kierownicę, posadził w foteliku i kazał naśladować swoje ruchy. Mały był zachwycony!

RADA PSYCHOLOGA: Tata rzeczywiście wpadł na dobry pomysł: odwrócił uwagę dziecka od tego, co jest dla niego nieprzyjemne, skupiając ją na ciekawej zabawie (w końcu synek razem z nim "prowadził" auto!). Zabawa zawsze jest dobrym pomysłem na rozładowanie emocji dziecka. Dziewczynkę można przekonać do fotelika, mówiąc jej np., że usiądzie "na tronie" tak jak księżniczka z jej ulubionej bajki.  


3 rady dla rodziców

1. Chwalcie malca jak najczęściej, zwłaszcza gdy jest grzeczny i ładnie się zachowuje. Czasem dzieci specjalnie się buntują, bo nauczyły się, że rodzice zwracają na nie uwagę tylko w chwilach, gdy zaczynają coś broić.

2. Bądźcie konsekwentni. Gdy raz czegoś zakażecie, podtrzymujcie to. W przeciwnym wypadku malec szybko nauczy się wami manipulować. Zorientuje się, że swoim płaczem, słodkimi minkami albo krzykiem może doprowadzić do tego, że w końcu mu ulegniecie i zmienicie zdanie.

3. Dawajcie dziecku wybór, np. którą z dwóch czapek chce włożyć. Dzięki temu, że zacznie podejmować samodzielne decyzje, rzadziej będzie chciało z wami walczyć.

Przeczekaj atak furii!

Gdy maluch dostaje histerii, np. w czasie zakupów, zignoruj to i szybko zabierz go ze sklepu. Gdy dziecko się uspokoi, wytłumacz, dlaczego nie może dostać tego, czego chciało.

Konsultacja: Helena Turlejska-Walewska, psycholog dziecięcy. Tekst: Beata Rayzacher

Dowiedz się więcej na temat: wychowanie | buntowniczka | porady | histeria | dziecko | krzyk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje