Reklama

Reklama

Był dzieckiem poczętym w wyniku gwałtu. Teraz pomaga innym

To historia o tragedii, poświęceniu, bezwarunkowej miłości i wielkim sukcesie. Niebywała lekcja dla wszystkich, którzy uważają, że zły początek nie może prowadzić do dobrego końca. Ta opowieść zadziwia, wzrusza i inspiruje.

Kiedy dziecko wychowuje dziecko  

Reklama

Daria Bullard była molestowana przez partnera swojej  mamy, w wyniku czego zaszła w ciążę w wieku 10 lat. Jej matka nie tylko jej nie wspierała, ale naciskała, by usunęła dziecko. 

Dziewczyna nie chciała aborcji, choć wstydziła się ciąży i przez lata myślała, że to, co ją spotkało, jest jej winą. 

Oto, co mówi mama: "Kiedy czasem myślę o mojej przeszłości, żałuję, że nie miałam dzieciństwa, ale chcę się skupić na pozytywnych stronach życia. Mogło być dużo gorzej. Mogłam popaść w uzależnienie od narkotyków lub alkoholu. Teraz mój syn jest błogosławieństwem nie tylko dla mnie, ale dla tysięcy ludzi na całym świecie, którzy chcieliby być tacy jak on."  

Syn wyznaje: "Nie wiedziałem przez co przeszła, dopóki nie skończyłem 17 lat. Zrozumiałem, jak trudno jej było wychować dziecko, skoro sama była dzieckiem. Wtedy też się dowiedziałem, w jaki sposób zostałem poczęty. Że byłem owocem seksualnej napaści."  

W domu nie było pozytywnego męskiego wzorca, który wprowadziłby dyscyplinę i ustalił granice, których przekraczać nie wolno. Daria miała kłopoty wychowawcze z nastoletnim synem i wysłała go do Florida Sheriff’s Boys Ranch w Live Oak, do ośrodka dla trudnej młodzieży. 

Syn wspomina: "Często wpadałem w kłopoty, bo wyśmiewano się ze mnie, że nie miałem markowych ubrań i butów i ciągle nosiłem rozbite okulary. Robiłem głupie rzeczy, żeby udowodnić, że jestem spoko kolesiem. Kiedy mama wysłała mnie na Rancho nienawidziłem jej, bo myślałem, że się mnie pozbywa. Po pewnym czasie zrozumiałem, że zrobiła to z miłości".  

Sport zmienił wszystko  

Thaddeus zawsze lubił sport, ale na poważnie zainteresował się nim dopiero w szkole średniej, gdy dołączył do drużyny footballu amerykańskiego. Sport nauczył go, jak rywalizować, jak porozumiewać się z innymi i jak z nimi współpracować. Co więcej, pomógł mu uzyskać stypendium dzięki, któremu zaczął studia na Uniwersytecie Floryda.  

Z powodu kontuzji nie mógł jednak kontynuować kariery sportowej, ale dostał propozycję występów dla  WWE - amerykańskiej firmy medialno-rozrywkowej zajmującej się organizowaniem widowisk i programów telewizyjnych związanych z wrestlingiem. Takie programy oglądał w dzieciństwie, ale nigdy wcześniej nie myślał o zapasach.

Mama na początku miała wiele wątpliwości, czy syn poradzi sobie w nowej roli i czy musi imać się takiego zajęcia, skoro ma ukończone studia. Kiedy zobaczyła jego występy i jak żywo reaguje na nie publiczność, sama została fanką wrestlingu. O swoim pierworodnym mówi ze wzruszeniem: "Jest nie tylko gwiazdą WWE, ale człowiekiem, który powinien zmieniać świata na lepsze. Nie powtarzam mu tego za często, ale jest moją dumą i radością". 

Pomoc innym  

O’Neil zaangażował się w działalność  Metropolitan Ministries, dla której uzbierał prawie milion dolarów. To organizacja not-profit, zajmująca się pomocą osobom zagrożonym biedą, bezdomnością, rodzinom w kryzysie, dzieciom, które nie mają w domu właściwej opieki.

Titus spotyka się z dzieciakami z rozbitych rodzin, żeby im powiedzieć, że ich problemy są przejściowe i jeśli się postarają, mogą osiągnąć co będą chciały, tak jak on. Mówi: "Szanujcie innych, bądźcie dobrymi ludźmi, moja mama też mnie samotnie wychowywała. Było nam trudno, tak jak czasem jest trudno waszym rodzicom. Zobaczcie piękno w sobie i w innych ludziach." 

Teraz może się odwdzięczyć matce nie tylko finansowo, ale jest żywym przykładem na to, że nawet dziecko, które miało wyjątkowo trudne dzieciństwo, nie jest skazane na niepowodzenie w życiu. Swoimi doświadczeniami dzieli się w książce pod  tytułem "Nie ma czegoś takiego, jak trudne dziecko".

Titus O’Neil a właściwie Thaddeus Michael Bullard, ma 43 lata i od 10 występuje w WWE, gdzie kilkukrotnie zdobył  tytuł mistrza. Obecnie mieszka na Florydzie, wychowuje samotnie dwóch synów, których uczy, by byli wdzięczni za to, co mają i kim są. W roku 2015 został "Tatą - Celebrytą Roku". Jest lubiany, szanowany i bogaty, jego majątek wyceniono na 2 mln dolarów. Można pomyśleć, że kiedy się urodził, nic nie zapowiadało jego przyszłych sukcesów. 

Zobacz również:


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje