Reklama

Reklama

Cena lisiego futra

Maciek urodził się na fermie futrzarskiej wiosną. Odchowany, odkarmiony, a finalnie zabity i oskórowany, miał za kilka miesięcy ozdobić kołnierz kurtki z zimowej kolekcji. Los chciał jednak inaczej - otwarte złamanie łapy i rozległa rana zwróciły uwagę inspektorów Stowarzyszenia Otwarte Klatki. Maciek stracił łapę, ale ocalił życie. W przeciwieństwie do milionów zwierząt, zabijanych w Polsce każdego roku na futro.

Aktywiści dostrzegli Maćka przypadkiem, podczas rutynowego monitorowania fermy. Lisi szczeniak siedział w kącie klatki z bezwładnie opadającą łapą. W asyście policji, aktywiści odebrali lisa właścicielowi fermy i przewieźli go do wrocławskiej kliniki weterynaryjnej. Rana okazała się poważna i rozległa - w ostateczności lekarze musieli amputować łapę Maćka, który dziś dochodzi do siebie po operacji. Walka o zdrowie liska zakończyła się sukcesem, w przeciwieństwie do walki o wprowadzenie w Polsce całkowitego zakazu hodowli zwierząt na futra. 

Szkodnik i oportunista?

Wzrusza nas los niechcianych zwierząt, dokarmiamy dziko żyjące koty, wspieramy działalność prozwierzęcych organizacji, a zimą budujemy karmniki dla ptaków. Mimo to, wciąż łatwo przychodzi nam segregacja zwierząt - na te zasługujące na miłość i współczucie i te przeznaczone na smutny koniec w butiku z futrami. Dobrze widać to na przykładzie lisów - dzikich zwierząt, które nauczyły się żyć blisko człowieka. Nie miały wyboru, bo to człowiek wtargnął na ich teren, zabudował dzikie tereny i przejął lasy. 

Choć niektórzy postrzegają lisy jako uciążliwe, coraz trudniej wyobrazić sobie duże miasta bez obecności tych zwierząt. Pisze o tym Lucy Jones, autorka książki "Lisy. Historia miłości i odrazy" i zauważa, że gdyby nie lisy, Londynem rządziłyby dziś szczury i inne gryzonie, a sytuacja roślin w miastach szybko zmieniłaby się na gorsze. Udowodniono, że lisy przenoszą w odchodach nasiona dzikich kwiatów i bez tego transportu, duże miasta stałyby się zdecydowanie uboższe w roślinność. 

Lis to zwierzę, które spotkać można dosłownie w każdym zakątku świata, a jego geograficzny zasięg występowania jest większy niż w przypadku jakiegokolwiek innego mięsożercy na ziemi. Jest sprytny i inteligentny - jedną z najpopularniejszych taktyk, jakimi się posługuje jest udawanie martwego, w celu uniknięcia schwytania lub przechytrzenia ofiary. To właśnie wspomniany spryt i umiejętność wyprowadzenia przeciwnika "w pole" sprawiły, że lis od zarania dziejów opisywany był jako złodziej, łgarz i filut (np. w bajkach Ezopa), przebiegły Renart w folklorze francuskim czy tchórzliwe i słabe stworzenie, potrafiące jednak oszukać śmierć - w folklorze arabskim. 

Reklama

O lisach wiemy tyle, na ile nam pozwolą, ale współczesna wiedza umożliwia już biologom przedstawić kilka zaskakujących faktów. 

Niemieccy naukowcy potwierdzili, że lis jest mądrzejszy od wilka i psa, a próba jego udomowienia miałaby spore szanse powodzenia. Lisy coraz częściej zamieszkują duże miasta, a w kontaktach z ludźmi są śmiałe i otwarte. 

Lis to drapieżnik prowadzący samotniczy tryb życia - w naturze porusza się po bardzo dużym terenie. Jego ulubionym siedliskiem są małe lasy śródpolne. 

Lis jest wszystkożercą z przewagą pokarmu mięsnego - żywi się gryzoniami, robakami, owadami, ale również padliną, jagodami i innymi owocami. W okresie obfitości zbiera zapasy i zagrzebuje je w ziemi. 

Przed laty wierzono, że popioły z lisiego truchła zmieszane z winem leczą problemy z wątrobą, a lisią krew przepisywano na kamienie w pęcherzu. Karmienie niemowląt lisimi mózgami miało chronić je przed epilepsją. Na szyi dziecka cierpiącego na bóle zębów zawieszano jądra lisa, a migrenę leczono poprzez przywiązywanie lisiego penisa do głowy. 

Lisy polarne nie są większe od przeciętnego, domowego kota i ważą zaledwie od 2,5 do 6 kilogramów. Grube futro pozwala im spać w śniegu nawet przez godzinę, są też w stanie wytrzymać temperaturę -80 stopni C! 

Kiedyś największym zagrożeniem dla lisa był ryś i wilk, dziś jest nim człowiek... 

Bo ukradł nam kury

W lutym 2019 roku, jednego z mieszkańców Bierawy zaniepokoiły dziwne odgłosy, pochodzące z sąsiedniego gospodarstwa. Zszokowany tym, co zobaczył, postanowił sfilmować wydarzenie, które później posłużyło jako dowód w sądzie. Na nagraniu widać, jak dwóch rolników katuje lisa - sprawcy podtapiali zwierzę w beczce, dźgali je widłami i strzelali z wiatrówki prosto w jego pysk. Nie wiadomo, co stało się ze zwierzęciem - mężczyźni zeznali, że wypuścili ciężko zranionego lisa do lasu, a to co zrobili, było karą za kradzież kur niosek. Lisa nigdy nie odnaleziono. 

W Polsce, gdzie lis wciąż postrzegany jest jako szkodnik, istnieje ciche przyzwolenie na takie traktowanie tych zwierząt. Trudno oczywiście lekceważyć zdanie rolników, którzy często po jednej wizycie lisa w kurniku tracą nawet połowę hodowli, jednak jak przyznał sąd (wymierzając sprawcom karę sześciu miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata oraz trzy tysiące grzywny) nie ma w Polsce przyzwolenia na tak bestialskie czyny. 

Lis to drapieżnik - jeśli umożliwimy mu łatwy dostęp do pokarmu, bez wątpienia skorzysta z tego zaproszenia, z łatwością pokonując ogrodzenie z siatki np. za pomocą podkopu. Etycznym i sprawdzonym rozwiązaniem jest zastosowanie ogrodzenia elektrycznego tzw. pastucha, który rażąc zwierzę impulsem nie zrobi mu krzywdy, ale skutecznie je odstraszy. 

Życie zza krat

W pierwszych dniach listopada inspektorzy fundacji Viva! weszli na teren fermy futrzarskiej w Zambrowie. Wcześniej zostali poinformowani przez mieszkańców miasta, że pozostawione bez opieki zwierzęta są w stanie agonalnym, a właściciel fermy od dawna nie pojawia się w mieście. Na miejscu inspektorzy znaleźli pojedyncze zwłoki zwierząt w stadium rozkładu oraz żywe osobniki, wygłodzone i ciężko zranione. Jeden z lisów nie miał już połowy pyska, inny dogorywał w odchodach. 

Ferma w Zambrowie nie jest wyjątkiem - obrońcy praw zwierząt od lat zwracają uwagę na fakt, że nadzór weterynaryjny w naszym kraju jest dalece niewystarczający - kontrole są rzadkie lub zapowiadane z bardzo dużym wyprzedzeniem.  

- Inspekcja Weterynaryjna boryka się z niedoborem pracowników. Może z tego wynika fakt, że kontrole na fermach odbywają się średnio raz w roku, w dodatku często wtedy, kiedy na fermach nie ma prawie zwierząt, np. tuż po uboju... Długość trwania tych kontroli też pozostawia wiele do życzenia. Ich średni czas to niewiele powyżej 85 minut. Pamiętajmy, że na jednej fermie może się znajdować nawet kilkadziesiąt tysięcy zwierząt! W tak krótkim czasie niemożliwe jest nawet obejście całego terenu fermy, a co dopiero sprawdzenie, w jakim stanie są zwierzęta. Można gdybać, z czego wynikają tak nieskuteczne kontrole... Faktem jest jednak, że nie spełniają swojej roli - zauważa Martyna Kozłowska z Fundacji Viva!

Listopad to miesiąc, w którym miliony zwierząt w Polsce zabija się na futra. Dla wielu z nich śmierć w męczarniach to finał wielomiesięcznej gehenny. Kochające przestrzeń lisy i jenoty mają do dyspozycji ciasne klatki o wielkości 0,6 metra, mocno terytorialne norki ranią się w aktach autodestrukcji, są często zaburzone i zestresowane. Nieleczone miesiącami rany, które sobie zadają, kończą się ciężkimi infekcjami i śmiercią - hodowanych na futro zwierząt nikt przecież nie leczy. Nierzadko dochodzi również do aktów kanibalizmu. 

Lisy i jenoty zabijane są przez rażenie prądem, norki przez zagazowanie. Chcące przeżyć zwierzęta, często już po przeprowadzonym uboju, próbują uciekać - to zazwyczaj tylko wydłuża ich gehennę. 

Wielka Brytania, Czechy, Holandia, Austria, Słowenia, Chorwacja - to tylko niektóre kraje, które zdecydowały się wprowadzić całkowity zakaz hodowli zwierząt na futra. Niestety, polski rząd rokrocznie obiecuje wprowadzenie zakazu i później wycofuje się z tych obietnic. Obecnie Polska jest drugim krajem w Europie pod względem liczby zwierząt zabijanych na futro. Mimo to, 25 listopada obchodzimy w naszym kraju Dzień bez futra - dzień, w którym organizacje prozwierzęce starają się "odesłać naturalne futra do historii".

Choć Polska jest obecnie trzecim producentem futer na świecie, widać, że z roku na rok opinia publiczna jest coraz bardziej przeciwna takiej hodowli. Według badań z 2015 roku ponad 66% Polaków chce całkowitego zakazu hodowli lisów i jenotów na futro.


Fundacja Viva! oraz Jutro będzie futro zapraszają na akcje uliczne w obronie zwierząt zabijanych na futra w Polsce:

- 25 listopada Łódź 17.00 pod Galerią Łódzką
- 26 listopada Warszawa 17.30 Pasaż Wiecha
- 27 listopada Lublin 16.30 Plac Litewski
- 28 listopada Rzeszów 16.00 pod Pomnikiem Czynu Rewlucyjnego
- 29 listopada Kraków 17.30 ul. Szewska (skrzyżowanie z plantami)
- 30 listopada 11.00 Katowice ul. Stawowa (przy fontannie z żabą)
- 30 listopada 16.00 Wrocław ul. Świdnicka 8, przy BarBarze
- 1 grudnia 11.20 Piotrków Trybunalski ul. Słowackiego naprzeciwko Sądu Okręgowego - park Jana Pawła II





INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy