Reklama

Reklama

Drugie życie starych ubrań

Jak tanio i modnie się ubrać? Lepiej kupić dużo ubrań za grosze, czy kilka droższych? Co zrobić z rzeczami, których już się nie nosi? To dylematy kobiet na całym świecie.

Julian Owens wie, jak ze starej, używanej odzieży wyczarować prawdziwe kreacje.

Ubrania kupione na tzw. "ciuchach" są tanie, a często wyprodukowane przez znane marki modowe, co gwarantuje dobre materiały i dodatki, które nadają się do ponownego użycia.    

W roku 2012 blogerka podjęła się trudnego wyzwania. Codziennie przez 365 dni prezentowała na swoim blogu kreacje, które stworzyła z używanych ubrań, kupionych na bazarach. Najtańsze nie kosztowały nawet jednego dolara.

Julian potrafi szyć i zachęca młode dziewczyny, które chcą się tanio i modnie ubrać, aby wzięły sprawy w swoje ręce. Z powodzeniem daje ubraniom drugie, lepsze życie, farbując je i przerabiając. Jej bloga obserwuje 16 tys. subskrybentów, a profil na Instagramie 22 tys. osób, które zostawiają wiele pozytywnych komentarzy, komplementując jej gust i kreatywność. To nie problem kupić coś drogiego i wyglądać w tym szałowo. Zrobić coś z niczego, to dopiero sztuka.  

Reklama

Dlaczego warto kupować rzeczy używane? 

Odzież używana ma swoje plusy. Ktoś już ją nosił i się sprawdziła. Była prana, więc nie zawiera szkodliwych substancji wykorzystywanych podczas produkcji. Zazwyczaj nie farbuje i jest tania.

Czasem do lumpeksów trafiają końcówki kolekcji, zwroty ze sklepów czyli ubrania całkiem nowe, z nienaruszoną metką. W ciucholandzie łatwiej znaleźć nietypowe rozmiary, można trafić na oryginalne kroje, materiały i wzory odzieży. Nie ma obawy, że na ulicy spotka się kilka osób noszące to samo ubranie, bo akurat była wyprzedaż w pobliskiej sieciówce.

Trzeba tylko mieć  czas i dużo cierpliwości, a niekiedy udaje się znaleźć prawdziwe perełki i to nie tylko wśród ubrań, ale akcesoriów takich, jak paski, torebki, czy biżuteria. 

Co to jest Fast Fashion?  

W ostatnich dwóch dekadach ceny odzieży bardzo spadły. Fast Fashion, model masowej, szybkiej i taniej produkcji, zdominował rynek odzieżowy. Ludzie kupują więcej ubrań niż potrzebują. Kolekcje powstają szybko, rzeczy są tanie, co się nie sprzeda, trafia na śmietnik. W USA, każdego roku, ponad 9 mln ton ubrań jest wyrzucanych. W przemyśle odzieżowym jest zatrudnionych 40 mln ludzi, którzy pracują w tragicznych warunkach za głodowe stawki, w tym 85 proc. stanowią kobiety.

Na wyprodukowanie jednego T-shirta potrzeba zużyć ponad 2,7 tys. litrów wody. Bardziej niż przemysł odzieżowy zatruwa środowisko tylko przemysł paliwowy.

Co to jest Slow Fashion?  

Slow Fashion to kupowanie z głową. System, który doradza: "Pomyśl, zanim kupisz". Ubrania można przerobić lub nabyć w szmateksie. Warto wybierać te, które pasują do sylwetki, stylu, będą trwałe i wygodne w noszeniu oraz pasują do reszty garderoby. Nie ma co trzymać rzeczy, za małych, za dużych i nienoszonych ponad rok, bo zazwyczaj i tak się do nich nie wraca. Dobrze prać je w niskich temperaturach, bo przedłuży im to życie.

Odzież można wymieniać z rodziną (szczególnie dla szybko rosnących dzieci) i przyjaciółmi, a nienoszone przekazać na cele charytatywne np. wrzucić do kontenera, jakich wiele stoi w każdym mieście lub wystawić w worku przed domem podczas zbiórki.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: przeróbka ubrań

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy