Reklama

Reklama

Jak polscy duchowni gościli Kaszpirowskiego?

Kto nie pamięta telewizyjnych seansów, w których Anatolij Kaszpirowski „leczył” miliony Polaków? Gabriel Michalik napisał fascynującą książkę o kontrowersyjnym hipnotyzerze pt. "Kaszpirowski. Sen o wszechmocy". Poniżej publikujemy jej fragmenty dotyczące związków Kaszpirowskiego z polskim kościołem.

- A pewna kobieta od dwunastu lat cierpiała na upływ krwi. (...) "Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa". Zaraz też ustał jej krwotok i poczuła w ciele, że jest uzdrowiona z dolegliwości. A Jezus natychmiast uświadomił sobie, że moc wyszła od Niego.

Mk, 5, 25-30, Biblia Tysiąclecia.

Reklama

Błysk, grzmot, trzęsienie ziemi!

Polska, jesień 1990.

Kaszpirowski w telewizji; Kaszpirowski w Sali Kongresowej; Kaszpirowski w katowickim Spodku...

Liczy z telewizora: adin, dwa, tri... Co liczy, po co liczy, do ilu doliczy?

Kto wie? Dwie trzecie Polski siedzi przed odbiornikami.

W siedzibie "Solidarności" z Lechem Wałęsą Kaszpirowski radzi o naprawie Rzeczypospolitej, w Hali Olivia uzdrawia tłumy. 19 października zjeżdża na Jasną Górę. Ojcowie paulini oddają do jego dyspozycji celę, w której dotąd zatrzymywał się Jan Paweł II. Kameralny, by nie powiedzieć ekskluzywny seans dla zakonników i ich gości - sióstr zakonnych, księży diecezjalnych i świeckich - odbywa się w podziemiach klasztoru.

Rok wcześniej Cerkiew Prawosławna Patriarchatu Moskiewskiego przestrzegła wiernych przed Kaszpirowskim, dopatrując się w jego działalności okultyzmu, a u osób uczestniczących w seansach - znamion opętania przez demony. Kościół w Polsce nie podziela opinii rosyjskiej Cerkwi, może dlatego, że jej nie zna.

Z "Kroniki Jasnogórskiej":

- W godzinach wieczornych przyjechał radziecki psychoterapeuta doktor Anatolij Kaszpirowski. Przez dwa dni zatrzyma się na Jasnej Górze. Pierwsze kroki po przybyciu do Sanktuarium skierował do Kaplicy Matki Bożej, gdzie modlił się razem z młodzieżą maturalną. W czasie pobytu w Klasztorze dr Kaszpirowski w towarzystwie o. Jacka Toborowicza i o. Włodzimierza Robaka zwiedził zabytki Jasnej Góry. W Kaplicy Różańcowej spotkał się ze wspólnotą paulińską, siostrami zakonnymi i pracownikami Jasnej Góry. W czasie spotkania wyjaśniał specyfikę otrzymanego od Boga daru leczenia ludzi oraz przeprowadził dla zgromadzonych mały seans psychoterapeutyczny. Przekazał także dar pieniężny - 4.000 dolarów na odbudowę spalonej części klasztoru. Chciał w ten sposób wyrazić wdzięczność za gest serca Polaków, którzy otoczyli opieką dzieci ze Związku Radzieckiego po wybuchu reaktora w Czarnobylu.

Na krótkim nagraniu wideo Anatolij, który i wcześniej, i później mieszał będzie chrześcijaństwo z najgęstszym błotem, mówi, co następuje:

- Czcigodni Święci Ojcowie! Wielka to cześć dla mnie być tu dzisiaj z wami. Zapewne jestem pierwszym człowiekiem radzieckim, który miał szansę przebywać w tych murach. Ale nie o tym... Chcę mówić o tym, co łączy pracę lekarza i waszą sprawę. Szczytowe osiągnięcia psychoterapii to etap, który religia już zdążyła przejść. W Biblii spotykałem często te subtelne myśli, które mają kluczowy charakter dla mojej dyscypliny wiedzy. Mówiliście mi, że leczycie tylko przypadłości duszy. Uczyniłem dla siebie wielkie odkrycie: przychodzi do was mnóstwo ludzi; wierzą, modlą się. Chciałbym, byście wykorzystali ich wiarę. Jeśli uzdrawiacie ich duszę, to uzdrawiajcie także i ciało! Wówczas, pewien jestem, liczba cudów na Jasnej Górze wzrośnie wielokrotnie! [rzęsiste brawa]

Sam seans nie zachował się na nagraniu. Prócz wstępu przetrwał jeszcze do naszych czasów zapis tylko kilku ostatnich minut spotkania. Ówczesny przeor Jasnej Góry ojciec Jerzy Tomziński zapewnia Kaszpirowskiego, że gość spotka zawsze w Częstochowie otwarte serca i otwarte drzwi. Modlić się tu będą ojcowie, by dobry Bóg opiekował się zawsze Szanownym Gościem i przez ręce jego czynił wiele cudów dla dobra człowieka i braterstwa naszych narodów.

Z ostatnią frazą tłumacz ma kłopot. Cóż się dziwić, przez cztery dekady PRL sączono ze wszystkich publikatorów przymusowe braterstwo polsko-radzieckie, termin jest zużyty i przenicowany, nijak w świętym miejscu przez usta przejść nie chce. Tak więc, gdy przeor mówi o braterstwie, Kaszpirowskiemu szepcze się do ucha o pobratymstwie.

Solenne życzenia osobistego szczęścia nie nastręczają już trudności translatorskich, a błogosławieństw, objęć i serdecznych pocałunków tłumaczyć nie trzeba.

Jest jeszcze scena odjazdu Kaszpirowskiego z Jasnej Góry. Gość ma już wsiadać do limuzyny, gdy otaczają go roześmiane siostry zakonne z naręczem kwiatów. - Modlimy się za pana. Modlimy się za was wszystkich! (…)

Więcej o książce "Kaszpirowski. Sen o wszechmocy" Gabriela Michalika przeczytasz TUTAJ.

Dowiedz się więcej na temat: kaszpirowski | Kościół | hipnoza

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje