Reklama

Reklama

Lista moich zachcianek

Życie Jo - Jocelyne Guerbette - jest wygodne, choć gdy przyłożyć doń skalę młodzieńczych marzeń, ma miarę raczej skromną.

Jo jest od ponad 20 lat żoną tego samego mężczyzny, żadnego tam księcia z bajki, typa, który nie zna znaczenia zbyt wielu słów, np. tak ważnego dla niej słowa "symbioza". Mieszkają w miasteczku Arras, sami, bo dwójka dorosłych dzieci wyruszyła już w świat. W tym samym roku, w którym zostaje panią Guerbette, staje się wskutek splotu dość osobliwych okoliczności właścicielką własnego niewielkiego biznesu. Od tamtej pory - zamiast, jak zawsze pragnęła, projektować i szyć stroje - prowadzi sklepik z pasmanterią. Szczęśliwe czy fatalne zrządzenie losu? Na pewno niejedyne.

Reklama

Jo nie tylko za jego sprawą orientuje się, że jest wybranką fortuny. Tą jedną na tysiąc, która wieńczy ciążą swoje pierwsze w życiu miłosne zbliżenie. Tą jedną na milion, która trafia w ramiona swojego imiennika - ona, Jocelyne, wychodzi za Jocelyn. Jo kocha Jo. Wie, że zwłaszcza wtedy, gdy graniczy to z cudem, los wskazuje na nią. Czy może więc dziwić, że pewnego dnia Jo dosłownie wygrywa na loterii 18 milionów, 547 tysięcy, 301 euro i 28 centów. To potężny ośmiocyfrowy bodziec do zmian, do życiowej odnowy lub katastrofy -  jak przestrzegają ją przedstawiciele totka, powołując się na statystyki depresji, samobójstw, zdrad...

Lista zachcianek, lista potrzeb, lista szaleństw. Co mówi o osobie, która ją układa? Sporządzając swoją listę, Jo pragnie z początku zapanować nad inwazją pragnień. Rychło dokonuje jednak ważnego odkrycia. Uzmysławia sobie nieuchwytną istotę prawdziwego bogactwa. Ono przejawiałoby się nie tylko w tym, że za jednym zamachem możemy załatwić wszystkie swoje potrzeby jak sprawunki. Ale przede wszystkim w tym, że moglibyśmy to zrobić raz na zawsze, po wszystkim powiedzieć sobie: gotowe, niczego więcej nie pragnę. Ale tak nie dzieje się nigdy. Dlaczego? Małe powszednie marzenia o rzeczach przenoszą nas w stronę jutra; "pozwalają nam sądzić, że za tydzień ciągle będziemy żyć".

 

Kunszt pisarski i przewrotność Grégoire’a Delacourta sprawiają, że Listę moich zachcianek czyta się jednym tchem jak dreszczowiec, jak fascynujące studium ludzkich pokus. Nie opowiada się nam ckliwej bajeczki o tym, jak arrasjański kopciuszek w wieku 47 lat nareszcie został królewną. Majątek może być też, jak dowiadujemy się dzięki bohaterce, "przerażający". Jo, sama odporna na pokusy, próbuje ochronić bliskich przed nagle rozpętanym chaosem żądz. Czy jej się to uda?

Piękna historia zwykłej kobiety. Z sympatią i przejęciem śledzimy losy bohaterki, która, spisując listę zachcianek, zmienia też bieg własnego życia - to tka jego materię, to pruje z beztroską swobodą kobiety wolnej.

Madame Figaro

Delacourt potrafi z poruszającą delikatnością wyrazić kobiece 'ja' i szczególną bolesność ludzkiej czułości.

Le Point

Powiastka ujmująca i na czasie - o włóczkach, guzikach, tasiemkach i o niszczycielskim wpływie wszechwładnego pieniądza.

Télé 7 Jours

Książka ukaże się 17 kwietnia nakładem wydawnictwa Drzewo Babel.

Dowiedz się więcej na temat: książka | Dom | okładka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje