Polscy aktorzy, którzy oszpecili się dla roli

Gdy mowa o aktorach, którzy dla roli przeszli spektakularne metamorfozy, każdy szanujący się kinoman jednym tchem wymienia Christiana Bale’a, Jareda Leto i Charlize Theron. W środowiskach filmowych plotkuje się zaś o tym, że utrata kilkudziesięciu kilogramów czy ogolenie głowy są gwarantem Oscara.

Polska kinematografia od kilku lat radzi sobie całkiem nieźle na arenie międzynarodowej (nagrody dla Małgorzaty Szumowskiej, świetne przyjęcie w Stanach "Córek dansingu", wreszcie - Oscar dla "Idy" w reż. Pawła Pawlikowskiego). Mimo tego na naszym rodzimym podwórku nie tak łatwo znaleźć śmiałków, którzy odważyli się na fizyczną przemianę, by utożsamić się bardziej z graną postacią.

Reklama

Na szczęście, jasna peruka wiedźmina czy kostium "z epoki" wypożyczony z Teatru Słowackiego nie wyczerpują możliwości polskiego kina. Rola Justyny Wasilewskiej w "Sercu miłości" Łukasza Rondudy (o której więcej za chwilę) zainspirowała nas, by przeprowadzić mały research i poszukać innych produkcji, gdzie aktorzy zdecydowali się na pewne poświęcenie.

Wspomniana Wasilewska przeszła chyba największą z metamorfoz, o których będzie tutaj mowa. Jeszcze kilka miesięcy temu, w "Sztuce kochania" w reż. Marii Sadowskiej, zachwycała hipnotyzującą urodą i pięknymi, długimi blond włosami, a fani płci męskiej wyznawali jej na Filmwebie miłość. By zagrać Zuzannę Bartoszek - 24-letnią artystkę, zmagającą się z trzema chorobami autoimmunologicznymi - zgoliła włosy i brwi. Aktorka nauczyła się także voguingu - tańca praktykowanego przez Bartoszek. Tym samym niemal w stu procentach upodobniła się do bohaterki.

Nieco mniej radykalną, ale wciąż imponującą przemianę przeszła Olga Bołądź, przygotowując się do roli w "Służbach specjalnych" w reż. Patryka Vegi. Aktorka zdecydowała się na mordercze treningi pod okiem Tomasza Oświecińskiego, by zagrać Białko - twardą i umięśnioną funkcjonariuszkę służb.

Bołądź, oprócz budowania masy mięśniowej, przyswajała tajniki sztuk walki i ścięła włosy na bardzo krótkiego jeżyka.

Tomasz Kot wcielił się w legendarnego Ryśka Riedla w 2005 roku. Zdjęcia do filmu "Skazany na bluesa" poprzedził wielomiesięcznymi przygotowaniami. Przede wszystkim aktor znacznie schudł. Ale to nie wszystko - Kot podszedł do roli po amerykańsku: przebywał z uzależnionymi od narkotyków, chodził na bluesowe koncerty, godzinami słuchał płyt Dżemu,  a nawet zamieszkał w tyskim mieszkaniu Riedlów.

Nieco inaczej wyglądają metamorfozy serialowe, które w dużej mierze opierają się na umiejętnie wykonanej charakteryzacji.

Tutaj palma pierwszeństwa należy się Julii Kamińskiej za jej rolę we, wspominanej dziś przez widzów z dużym sentymentem, "BrzydUli".

21-letnia wówczas aktorka-amatorka zgodziła się na całkowity brak makijażu, aparat ortodontyczny, okulary w szpetnych oprawkach oraz absurdalną, podwijaną na lokówce, grzywkę. Komicznego efektu dopełniły pstrokate, niedopasowane ubrania. W rezultacie, ładna i młoda dziewczyna zamieniła się z łatwością w tytułową brzydulę. I choć od emisji pierwszego odcinka minęło niemal 10 lat, wielu fanów wciąż utożsamia Kamińską z jej pierwszą dużą rolą.

Podobnej metamorfozie poddała się Małgorzata Socha w "Stacyjce ". Kręcony w 2004 roku serial, opowiadał o mieszkańcach małego miasteczka na północnym wschodzie Polski, którym nigdy nic się nie udaje. Twórcom zależało, by oddać lokalny koloryt i sportretować mieszkańców tzw. "Polski B".

W związku z tym aktorzy nosili niedopasowane, stare ubrania. Nie było też mowy o makijażu. Świeżo upieczonej absolwentce Akademii Teatralnej w udziale przypadły olbrzymie okulary oraz wyjątkowo nietwarzowa fryzura, która postarzała ją o co najmniej kilka lat. W efekcie, na kadrach z serialu trudno rozpoznać "dzisiejszą" Sochę.

Do seriali portretujących niewielką społeczność należy też, szalenie popularne, "Ranczo", emitowane przez Telewizję Polską przez ponad 10 lat. Główną (podwójną) rolę producenci powierzyli Cezaremu Żakowi.

Angaż otrzymała również jego żona - Katarzyna Żak, która wcieliła się w postać Solejukowej - biednej i skromnej kobiety o niezwykłych ambicjach i ponadprzeciętnej inteligencji. By utożsamić się z graną bohaterką, aktorka nauczyła się miejscowej gwary, zmieniła mimikę i pozwoliła charakteryzatorom na postarzenie i oszpecenie za pomocą makijażu. Nieodłącznymi atrybutami Solejukowej są: noszona na głowie chustka, skarpetki noszone do kapci i zgrzebny fartuszek. Efekt? Zobaczcie sami!

Jakich polskich aktorów dopisalibyście do tej listy? Czekamy na wasze propozycje!

Dowiedz się więcej na temat: film | serial | aktor

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje