Reklama

Reklama

Przedmioty 2020 roku, czyli co kupowaliśmy w czasie pandemii

Kończący się powoli rok 2020 wielu ludzi chciałoby najchętniej wymazać z pamięci. Był bowiem - delikatnie mówiąc - nietypowy. O tym, jak wyglądał, w przyszłości będą nam przypominać rzeczy, które stały się jego symbolem - jak choćby maseczki, które musieliśmy nosić czy dozowniki z płynami do dezynfekcji rąk.

Ale takich przedmiotów, które towarzyszyły nam przez większość felernego 2020 roku, było więcej. I sporo mówią o tym, jak wyglądało te 12 miesięcy i jak my się zmieniliśmy pod wpływem pandemii.

Reklama

Gdyby trzeba było wybrać jeden przedmiot, który byłby swego rodzaju symbolem 2020 roku, wielu zapewne wskazałoby maseczkę. Ten skrawek materiału okazał się najbardziej niezbędnym i najbardziej kontrowersyjnym elementem mijającego roku. 

Najpierw maseczki wywołały wiele dyskusji na temat tego, czy chronią, czy warto je nosić, a jeśli tak, to jak je nosić. Z czasem stały się nie tylko elementem ochronnym, ale dla wielu osób także ozdobą, swoistym akcesorium modowym. Oprócz tych zwykłych, pojawiła się cała masa maseczek oryginalnych - własnoręcznie szytych czy zdobionych, z fantazyjnymi wzorami, wykonanych z różnych materiałów, pasujących do stylizacji. W końcu - czując koniunkturę - za ich projektowanie zabrały się również największe domy mody.

Ponieważ wiele czasu w ostatnich miesiącach spędziliśmy w domach, kupowaliśmy też przedmioty, które miały nam umilić ten czas i wypełnić domową przestrzeń tym, czego nam brakowało. A brakowało zieleni, bo z powodu izolacji wiele osób nie wyjeżdżało za miasto i miało mało kontaktu z przyrodą.

Dlatego takim wzięciem cieszyły się rośliny doniczkowe, z których najpopularniejszą i najbardziej "instagramową" była monstera. Notowany przez sprzedawców gwałtowny wzrost sprzedaży roślin spowodowany był także tym, że ludzie potrzebowali czegoś, czym mogliby się zaopiekować.

Bez wątpienia dla wielu osób przedmiotami pożądania w 2020 były rzeczy związane z wypiekaniem chleba. Wiosną najbardziej deficytowym towarem okazały się drożdże. 

Ten, komu udało się je nabyć, mógł triumfować i chwalić się na portalach społecznościowych wspaniałymi wypiekami. Królowały chleby, ale często pieczone w domach były też chałki czy focaccia . W czasie, gdy trudno było kupić drożdże, w sieci pojawiały się również zapytania: czym je zastąpić. W Polsce nikt sobie takiego pytania nie zadawał do marca, a potem - jak wskazuje Google Trends - w ciągu zaledwie kilku dni hasło zyskało ogromną popularność.

Dowiedz się więcej na temat: pandemia | zwyczaje | przedmioty | 2020

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje