Reklama

Reklama

​Skrócenie tygodnia pracy do czterech dni dobrze wpłynie na naszą psychikę

O skróceniu tygodnia pracy mówi się już od dłuższego czasu. Specjaliści wskazują, że taka zmiana przyniosłaby wiele korzyści, m.in. pomogłaby zwiększyć wydajność pracowników. Mniej godzin spędzonych w pracy oznacza także lepsze samopoczucie i zdrowszą psychikę.

Żyjemy w czasach kultu pracy. Staramy się być coraz bardziej skuteczni, wydajni, osiągać więcej na polu zawodowym i piąć się wyżej po drabinie sukcesu. Prowadzi to jednak do rozwoju negatywnych zjawisk, takich jak pracoholizm i wypalenie zawodowe. Sprzyja temu niewątpliwie fakt, że w pracy - która nie zawsze jest dla nas rozwijająca i satysfakcjonująca - spędzamy większą część dnia. A trzeba zaznaczyć, że dla wielu osób nie kończy się ona z chwilą opuszczenia biura - myślą o swoich obowiązkach i analizują kolejne zadania niemal cały czas. Niezdrowy związek z pracą może doprowadzić do problemów ze snem, stanów lękowych, a nawet depresji.

Reklama

Eksperci wskazują, że istnieje ścisły związek między stanem naszego zdrowia, a zbyt dużym obciążeniem wynikającym z nadmiaru obowiązków. Presja wynikająca z konieczności sprostania oczekiwaniom przełożonych i piętrzących się zadań do wykonania "na już" z pewnością nie pomagają w utrzymaniu życiowego balansu. Jest on tymczasem niezbędny do tego, by zachować zdrowie psychiczne. Wskutek przepracowania to właśnie psychika cierpi bowiem najbardziej. Jak dowiodły badania uczonych z Uniwersytetu w Bergen, pracoholizm istotnie zwiększa ryzyko schorzeń natury psychicznej, takich jak ADHD, depresja czy zaburzenia obsesyjno-kompulsywne.

Rozwiązaniem tych problemów może okazać się skrócenie tygodnia pracy. Pomysł, o którym dyskutuje się w wielu krajach, według najnowszych doniesień może przynieść istotne korzyści - zarówno firmie, jak i pracownikom. Pomysł niedawno przetestowano w Japonii przez Microsoft. Eksperyment wykazał, że wprowadzenie czterodniowego tygodnia pracy pozytywnie wpłynęło na wyniki firmy oraz produktywność pracowników, która wzrosła aż o 40 proc. Spadło także zużycie energii oraz ilość zużytego do druku papieru.

W Polsce zwolennicy skrócenia tygodnia pracy powołują się z kolei na dane OECD, według których znajdujemy się w pierwszej dziesiątce najbardziej przepracowanych narodów świata.

"Liczne badania potwierdzają, że skrócenie tygodnia pracy ma sens. Jeśli człowiek ma świadomość, że tydzień pracy jest krótszy, maleje jego tendencja do odkładania zadań na później i trwonienia czasu. Bo wykonanie zadania zajmuje nam w istocie tyle czasu, ile go mamy. Jesteśmy ewolucyjnie tak zaprogramowani, że umiemy się mobilizować i dzięki temu potrafimy wykonywać więcej zadań w krótszym czasie. To nas też mobilizuje do lepszego planowania. A zaczynając kolejny tydzień, jesteśmy lepiej przygotowani do kolejnych zadań. Równie ważną kwestią jest wydłużony czas odpoczynku, regeneracji, a co za tym idzie, większej satysfakcji z życia" - wyjaśnia w rozmowie z PAP Life dr Konrad Maj, Kierownik Centrum HumanTech na Uniwersytecie SWPS.


Prócz zwiększonej wydajności, istotną korzyścią płynącą ze skrócenia tygodnia pracy jest bowiem także poprawa naszego samopoczucia i kondycji psychicznej. "Codzienny zgiełk związany z pracą może sprawić, że z utęsknieniem czekamy na weekendy i wakacje; nawet przejście na emeryturę wydaje się być kuszącą perspektywą. Jesteśmy przemęczeni i coraz bardziej sfrustrowani. Nawet jeśli nasza praca jest satysfakcjonująca, nie powinna być ani głównym aspektem naszego życia, ani jego cechą charakterystyczną. Spędzanie w niej 40 godzin tygodniowo sprawia, że nasze życie jest ograniczone, a my tracimy z oczu perspektywę różnych możliwości" - przekonuje na łamach "The Conversation" Steve Taylor, starszy wykładowca psychologii na Leeds Beckett University.

Ekspert zaznacza, że współczesny nacisk na pracę jest nieproporcjonalny i szkodliwy dla naszej psychiki. I dodaje, że jeśli ktoś od momentu przebudzenia spędza prawie cały dzień pracując, nie ma znaczenia, czy jest milionerem, czy odnoszącym sukcesy analitykiem finansowym. Tak naprawdę nie różni się on aż tak bardzo od pracownika fabryki w XIX-wiecznym mieście przemysłowym. "Jest tyle rzeczy, których możemy się nauczyć, tyle różnych sposobów samorozwoju, tyle doświadczeń i aktywności, z których możemy czerpać radość. Kiedy spędzamy całe dnie w pracy, niełatwo jest znaleźć czas i energię na cokolwiek innego. Możemy na szczęście to zmienić i uczynić swoje życie pełniejszym i bogatszym" - konstatuje Taylor.




PAP life

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy