Reklama

Wyschnięte łzy dumnego morza. To była katastrofa ekologiczna na niespotykaną skalę

Arał tengyzy — mówili o nim Kazachowie. Morze Aralskie. Jezioro tak wielkie i słone, że rzeczywiście zasługujące na ten honorowy “morski tytuł”. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu czwarte co do wielkości na świecie. Bezmyślna polityka władz Związku Radzieckiego doprowadziła je prawie do wyschnięcia, a ogromne tereny wokół niego skazała na długofalowe skutki katastrofy ekologicznej na niespotykaną skalę.

Pamiętacie może doskonałą komedię Stanisława Barei “Poszukiwana, poszukiwany"? Oglądamy w niej w pewnym momencie scenę, w której “zawodowy dyrektor", grany przez Jerzego Dobrowolskiego ogląda makietę planowanego osiedla mieszkaniowego. Niefrasobliwie przestawia jeden z bloków na inne miejsce, a gdy architekci zwracają mu uwagę, że postawił budynek na środku jeziora, tym razem je przenosi, kwitując “A to nie, nie, to nie. A nie! Dobrze! To jezioro damy tutaj, a ten (blok) niech sobie stoi w zieleni". Wyśmienita scena obrazująca skutki centralnego planowania. Władze ZSRR zrobiły dokładnie to samo, co filmowy dyrektor, tylko na skalę milion razy większą, doprowadzając do prawie zupełnego zniszczenia ogromny ekosystem, pozbawiając setki tysięcy ludzi środków do życia, a także fundując wiele poważnych chorób i przedwczesnych zgonów. Jeśli brać pod uwagę geograficzny rozmiar katastrofy, to “zabójstwo" Morza Aralskiego nie znajdzie łatwo godnego konkurenta.

Reklama

Śmierć za bawełnę

Arał tengyzy, Jezioro Aralskie, leży na styku Kazachstanu i Uzbekistanu. Na początku XX wieku miało się świetnie, czerpiąc życiodajną wodę z wpadających do niego rzek Amu-daria i Syr-daria. Jednak w latach 30-tych, ktoś w Centralnym Komitecie Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego postanowił, że Kazachska, Uzbecka i Turkmeńska Socjalistyczne Republiki to doskonałe miejsce pod ogromne uprawy bawełny. Rozpoczęto budowę kanałów irygacyjnych przez pustynie Kara-kum. Odebrały one wodę Amu-darii i Syr-darii i skierowały ją na tereny przyszłych upraw “białego złota". Kanały były niezgodne z zasadami projektów hydrologicznych, w efekcie nawet 70% wody nie docierało na miejsce. Tym nikt się nie przejmował, tak jak nie przejmował się tym, co stanie się z Morzem Aralskim pozbawionym dopływu wody. 

Umiera jezioro

Od lat 60. poziom wody zaczął systematycznie opadać w tempie około 20 cm rocznie. Po dziesięciu latach już 50-60 cm rocznie, następnie przyspieszył do 80-90 cm rocznie. Zginęły prawie wszystkie ryby, ptaki, przybrzeżne zwierzęta. 

W ciągu czterdziestu lat tam, gdzie był zbiornik wodny, narodziła się nowa pustynia - Aral-kum. Martwa strefa, która po poprzednim lokatorze tego terenu odziedziczyła sól, zabijająca jakąkolwiek roślinność. Po jeziorze pozostały jedynie cztery zbiorniki wodne: jezioro Tuszczybas, Jezioro Północnoaralskie, basen południowo-zachodni oraz basen południowo-wschodni. W sumie zajmują jedynie 20% pierwotnej powierzchni Arał tengyzy.

Na płaskich terenach pustynnych pozostały porzucone łodzie i okręty, tworząc niesamowity, postapokaliptyczny krajobraz. Każdy, kto miał okazję obejrzeć radziecki film “Igła" z Wiktorem Tsojem w roli głównej, z pewnością zapamiętał sceny rozgrywające się właśnie w tym miejscu.

Umierają też ludzie

Świetnie prosperujący na tych terenach przemysł rybołówczy zniknął. Miasta zaczęły się wyludniać, bo mieszkańcy stracili jakąkolwiek możliwość zarobku. Zyskali za to co innego — większe szanse, by zapaść na gruźlicę, tyfus, niedokrwistość, białaczkę i zapalenie żołądka. Wzrosła też liczba chorób układu oddechowego. U noworodków pojawiło się coraz więcej przypadków upośledzenia umysłowego. Wiatr wiejący z Arał-kum niósł bowiem ze sobą nie tylko sól, ale też wszystkie zanieczyszczenia, które człowiek wcześniej zlewał do jeziora.

Wróci morze? Być może

Po rozpadzie ZSRR Kazachstan, dzięki międzynarodowej pomocy finansowej, wdrożył w życie ambitny projekt uratowania choć części Morza Aralskiego. W 2005 roku ukończono budowę tamy Kökarał, która oddzieliła wody północnej części Jeziora Aralskiego, nazywanego obecnie Jeziorem Północnoaralskim od jego znacznie większej południowej części. Północnoaralskie wody zaczęły się podnosić. Efekty okazały się lepsze niż oczekiwano. Odradza się tutaj życie, woda powoli wraca do pierwotnej linii brzegowej, zaczynają działać porty i powraca przemysł. Niestety południowa część Jeziora Aralskiego przepadła bezpowrotnie.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: ZSRR | katastrofa ekologiczna
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy