Reklama

Reklama

Zbadano poziom szczęścia u małżonków. Wnioski są zaskakujące

Do tej pory sądzono, że pozostawanie w długoletnim małżeństwie sprzyja szczęściu i długowieczności dużo bardziej niż jakikolwiek inny stan cywilny. Najnowsze badania, których wyniki opublikowano w „Journal of Positive Psychology”, pokazują jednak, że to nieprawda.

Podstawą teorii głoszącej, że ludzie w stałych, długoletnich związkach są szczęśliwsi niż single, jest międzynarodowe badanie, które opublikowano w 1998 roku w "Journal of Marriage and Family".

Wynikało z niego, że osoby związane węzłem małżeńskim deklarowały poczucie szczęścia ponad trzy razy częściej niż pary żyjące na kocią łapę. Najwyraźniej jednak teoria ta nie przetrwała próby czasu i przemian społecznych. Najnowsze badania, przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Stanu Michigan, podważają wcześniejsze wnioski psychologów.

Reklama

W najnowszym badaniu wzięło udział ponad 7,5 tysiąca osób, które podzielono na trzy grupy. Największą grupę, bo liczącą aż 79 proc. uczestników, stanowili ludzie, którzy większość życia spędzili w tym samym formalnym związku. Grupa, do której trafiło 8 proc. uczestników, tworzyli single lub osoby żyjące w nieformalnych relacjach. Ostatnią grupę, stanowiły osoby, które w trakcie swego życia rozwodziły się i ponownie pobierały, a także wdowcy.

Ankietowani odpowiadali na szereg pytań, m.in.: "Czy ludzie muszą żyć w związku, żeby być szczęśliwymi?", "Czy bycie singlem cię unieszczęśliwiło?" lub "Co byś zrobił, gdyby twoje małżeństwo okazało się nieudane?". W kolejnych etapach trwającego kilka lat badania uczestnicy byli proszeni o ocenę poziomu szczęścia, jaki odczuwają. 


Wyniki, które opublikowano właśnie w "Journal of Positive Psychology", okazały się zaskakujące dla samych naukowców.

Okazało się bowiem, że stan cywilny nie wpływał w znaczący sposób na poziom odczuwanego szczęścia. Wygląda więc na to, że do lamusa można odłożyć nie tylko wyniki badania z 1998 roku, ale również cytat z popularnego wiersza Alfreda Tennysona "Lepiej jest kochać i utracić, niż nigdy nie zaznać miłości".

Mariah F. Purol z Uniwersytetu Stanu Michigan, która przewodziła ekipie badaczy, tak tłumaczy wyniki badań:

- Wiele osób tkwi w nieszczęśliwych małżeństwach, a mnóstwo singli czerpie radość z innych dziedzin życia: przyjaźni, hobby czy kariery. Jeśli ktoś nie ma pozytywnego podejścia do życia, nie zmieni tego żadne małżeństwo.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje