Reklama

Reklama

Życie, o którym większość nie ma pojęcia

Lubimy oceniać. Często niesprawiedliwie i po pozorach. Dziennikarka Melanie Dimmitt potrafi jednak pokazać prawdę w sposób i wzruszający, i zabawny. Jej książka "Wyjątkowi. Antidotum na lęki związane z wychowaniem dziecka z niepełnosprawnością" pokazuje, jak wygląda życie rodzin, które prowadzą niełatwe, za to piękne i szczęśliwe życie.

Oto fragment lektury:

Reklama

Ideał  

"Prawda wygląda tak, że życie nie jest uczciwe i nie toczy się wedle żadnych ustalonych reguł. Życie jest znacznie lepsze. To nie szkoła. Idealnego szczęścia nie zaznają wcale ci, którzy najciężej pracują, najbogatsi, ani najbardziej cnotliwi. Czasami najlepiej po prostu nie robić nic. Czasami wystarczy pozwolić, by to życie decydowało i zakochać się we własnym przeznaczeniu. Póki co, tak właśnie staramy się żyć" - Garance Doré, fotografka, ilustratorka i autorka, w artykule o swoich próbach zajścia w ciążę.

Ideały są nieosiągalne. Kropka. Niemniej sama idea ideału jest wszechobecna. Bez przerwy i zewsząd atakują nas obrazy osób i sytuacji "perfekcyjnych", a nasze umysły skrzętnie je chłoną i wykorzystują w charakterze uroczych, acz niezbyt wiarygodnych wzorców. Wiemy, jak ma wyglądać idealna ciąża i w jak euforycznej atmosferze powinno przebiegać badanie USG. Wiemy, jak wygląda perfekcyjny poród (rzecz jasna naturalny) i jakie powinno być idealne dziecko dopełniające wizję niezmąconego rodzinnego szczęścia.

To wszystko fantazje i świetnie zdajemy sobie z tego sprawę. Podobnie sprawa wygląda z idealnym partnerem, wymarzoną pracą i wyrzeźbionym ciałem. Jednak świadomość wydumanej natury ideałów wcale nie przeszkadza nam kurczowo się ich trzymać i z uporem dążyć do tego, co pospołu z resztą społeczeństwa uważamy za "doskonałe".

Natknęłam się w sieci na znakomity blog (Bloom) prowadzony przez Amerykankę Kelle Hampton. Autorka wiodła "perfekcyjnie" urządzone życie - wspaniałe małżeństwo, typowo rozwijająca się córka i tak dalej, i dalej. W pewnym momencie umyśliła, że udoskonali swój świat jeszcze bardziej, uzupełniając go o drugie dziecko. Dziecko, które wstrząsnęło całą jej rzeczywistością, rodząc się z zespołem Downa. Na łamach Bloom (bloga, a także wydanej na jego podstawie książki) Kelle posługuje się obrazem domku otoczonego białym płotkiem w charakterze metafory "idealnego" życia rodzinnego. Od dnia, gdy Kelle urodziła niepełnosprawne dziecko, obiegający jej dom płot stał się, metaforycznie mówiąc, krzykliwie kolorowy.

Zatrzymajmy się przy tym obrazie chwilę dłużej. Musicie wiedzieć, że wasze płoty mogą być pokryte dowolnymi barwami, jakie sobie wymarzycie. W świecie rodziców niepełnosprawnych dzieci wiele rzeczy sprawia wrażenie muśniętych rogiem baśniowego jednorożca. Jeżeli jednak jaskrawe barwy was nie kręcą (mnie samą po prostu od nich mdli) i wolicie neutralne pastele, proszę bardzo, nie krępujcie się. Najważniejsze jest zrozumieć, że dostajemy do ręki kawałek czystego płótna i znakomitą okazję, by namalować na nim coś niesztampowego. W Bloom natykamy się na postawione przez Kelle pytania: "Co takiego kryje się w odmienności, że automatycznie uznajemy ją za nieidealną? Ustawiamy sobie poprzeczkę coraz wyżej i wyżej, ale ku czemu tak naprawdę dążymy? A gdy już to osiągamy - ten nasz ideał - co nam to daje? Nigdy nie mamy dosyć. Osobisty ból i rozwój pozwoliły mi docenić... Nie, nie po prostu docenić. Pozwoliły pokochać mój własny płotek, choć przecież wygląda zupełnie inaczej niż płotki w całym sąsiedztwie"[2].

Ten motyw przewijał się w wielu moich rozmowach - akceptacja niezwykłych barw płotów otaczających ich domy. Wątek akceptacji przeradzającej się w upodobanie. Wiele matek i ojców zakochuje się z czasem w tym, co początkowo postrzegali jako niechciane bądź wręcz niewyobrażalne. Pewna mama wyznała mi szeptem przy kieliszku wina: "Wiesz co? Kiedy obserwuję wszystkie te zwyczajne rodziny, myślę sobie: Ale nuda!". Swoją drogą, jest to fantastyczna strategia radzenia sobie z natręctwem porównywania się z innymi. Porozmawiamy o tym szerzej w Części trzeciej.

Dowiedz się więcej na temat: fragment książki | Melanie Dimmitt "Wyjątkowi"

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje