Reklama

Reklama

Jak zerwać z nałogiem i nie przytyć

Wszyscy znają szkodliwy wpływ tytoniu na zdrowie. Smoła w płucach, kaszel oskrzelowy, ryzyko zawału i zachorowania na raka, zagrożenie dla nienarodzonego jeszcze dziecka u kobiet w ciąży.

Tytoń osłabia ruchy oddechowe płodu, przyśpiesza rytm serca, dwukrotnie zwiększa ryzyko śmiertelności i powoduje, że dzieci rodzą się mniejsze niż normalnie.

Przeciwnicy palenia wyciągają najcięższe działa, roztaczając przed palaczami gamę najczarniejszych barw. Przepowiadają im pomarszczoną skórę (nikotyna sprzyja tworzeniu się zmarszczek), słabe włosy (stają się kruche i łamliwe w następstwie wysuszenia skóry głowy), straszą zaczerwienionymi oczami (dym powoduje stan zapalny spojówki oka, powodując łzawienie i obrzęk powiek). A do tego pożółkłe palce, ziemista cera, żółte zęby, ochrypły głos, nieświeży oddech, nie mówiąc już o zadyszce...

Reklama

Ale podając wiele metod pomagających zerwać z nałogiem, zapomniano o rzeczy bardzo ważnej, a mianowicie, że kiedy przestaje się palić, zaczyna się być głodnym. A kiedy je się zbyt dużo, zaczyna się tyć.

W latach sześćdziesiątych uważano, że palenie jest zwyczajem psychosocjalnym. Że pali się po to, żeby przezwyciężyć niepokój. Nowsze badania dowiodły, że palenia nie można tłumaczyć tylko przyczynami natury psychologicznej, gdyż około 50 proc. palaczy oczekuje od papierosa działania chemicznego lub dokładniej - farmakologicznego. W ciągu siedmiu sekund po zaciągnięciu się dymem, nikotyna dociera do mózgu i zatrzymuje się na receptorach mózgowych. Tytoń jest przede wszystkim narkotykiem. To znaczy substancją powodującą, że palący odczuwa potrzebę palenia i to coraz większej ilości papierosów.

Badania nad nikotyną pozwoliły również lepiej zrozumieć wpływ palenia na wagę ciała. Stwierdzono, że przy sposobie odżywiania dostarczającej takiej samej ilości kalorii palacze ważą mniej niż niepalący. Po posiłku żołądek palacza opróżnia się wolniej. Im większa jest zawartość procentowa nikotyny we krwi, tym dłużej to trwa. To wolniejsze "opróżnianie" i jakby bardziej wypełniony żołądek wywołują u palaczy uczucie sytości. Badania wykazały również, że palacze zjadają mniej słodyczy niz niepalący. Każdy papieros powoduje napływ cukru do krwi, co daje wrażenie sytości. Więcej, tytoń uaktywnia wydzielanie się adrenaliny, która pomaga w spalaniu tłuszczów. Jeśli przestajemy palić, poziom adrenaliny obniża się; to, co zjedliśmy zostaje lepiej przyswojone. Znów wraca apetyt.

Zerwanie z paleniem pociąga za sobą konieczność zmiany przyzwyczajeń, zajęcia czymś innym ręki sięgającej po papierosa. Niebezpieczeństwo tkwi w tym, że szukająca papieros ręka często chwyta za cukierki, ciastka. Zaczynamy gryźć paluszki, podjadać między posiłkami. Często dopiero teraz znajdujemy przyjemność w jedzeniu, wabieni nęcącymi zapachami potraw, których nie odczuwało do tej pory upośledzone przez papierosowy dym nasze powonienie.

Jednak nie wszyscy, którzy rzucili palenie, tyją. Niektórzy przybierają na wadze kilo lub dwa i to tylko przejściowo. Inni natomiast zyskują sporą tuszę. Dotyczy to na ogół osób posiadających dziedziczne skłonności do tycia. Można rzucić palenie i nie przytyć. Trzeba jednak zmienić sposób żywienia, sprytnie zastępując pewne produkty ich substytutami.

Nie ma mowy, żeby nakłonić palacza do stosowania ścisłej diety. Już samo zerwanie z nałogiem powoduje u niego frustrację, nie można więc jej zwiększać. Trzeba natomiast zmienić jego przyzwyczajenia. Np. na nocnym stoliku powinien mieć zawsze butelkę wody (mineralnej czy przegotowanej z kranu) i po przebudzeniu zamiast wyciągnąć rękę po papierosa - wypić dwie szklanki wody.

Pierwsze śniadanie nie powinno być byle jakie, ale np.: kawa lub herbata, do tego dwa jogurty albo kawałek chudego białego sera, bądź jajko i kromka cienko posmarowanego masłem chleba, jabłko. Z wypełnionym żołądkiem łatwiej będzie "opuścić" pierwszego papierosa. Na drugie śniadanie i obiad należy pomyśleć o proteinach (ryby, jajka, mięso), solach mineralnych i witaminach (warzywa, owoce).

Należy dużo pić: wodę, herbatki ziołowe, wywary z jarzyn, soki owocowe, a zwłaszcza sok z czarnej porzeczki i inne zawierające witaminę C, którą pochłania nikotyna. Trzeba więc odnowić w organizmie zapas witamin.

Ostatnio odkryto, że prowitamina A, tzw. karoten, chroni organizm przed zgubnymi skutkami palenia. Znajduje się ona w marchwi, burakach, melonach, morelach, fasolce szparagowej i szpinaku.

Nie powinno się nadużywać alkoholu, nawet wina. Należy ograniczyć spożycie cukru, unikać ciastek oraz słodyczy. Napoje alkoholowe i łakocie są niekorzystne dla naszej sylwetki.

Oto godny polecenia sposób: kiedy tylko pomyślisz o papierosie, wypij małymi łyczkami szklankę wody. A gdy dokucza ci głód, jedz często w małych ilościach: jabłko, pomidor, jajko, marchewkę. Czasem wystarczy napić się mleka lub kefiru.

Każdy powinien opracować swoją dietę, w zależności od upodobań i aktywności życiowej. Od czasu do czasu ulec łakomstwu to jeszcze nie dramat. Przytycie kilograma czy dwóch w początkowym okresie to niemal normalne. Ale jeśli następuje ciągły przyrost tuszy, w takim przypadku należy wypowiedzieć ostrą walkę kilogramom. Wiadomo, że tyje się nie tyle z braku papierosów, co z nadmiaru jedzenia.

MWMedia
Dowiedz się więcej na temat: ryzyko | nikotyna | wody | palenie tytoniu | tytoń

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy