Ostatni pokój

Chciałabym umierać ze świadomością, że zrobiłam, co mogłam. Za mnie nikt niczego nie zrobi - opowiada Róża Thun.

Był rok 1978, szary komunizm, ja w opozycji. Miałam 24 lata i szarpałam się ze swoim życiem. Spotkałam wtedy starszego brytyjskiego dziennikarza z "The sunday Times". Ja mu mówiłam o Polsce, on mi o życiu: "W młodości jest tak, jakbyś stała w pokoju, w którym jest bardzo dużo drzwi. I musisz któreś wybrać, żeby przejść dalej. Męczysz się, ale w końcu w bólach wybierasz jedne i przechodzisz. I jest następny pokój, w którym jest bardzo dużo drzwi, ale już trochę mniej. Znów wybierasz i przechodzisz. W kolejnym pokoju jest tych drzwi znowu mniej. W końcu wchodzisz do pokoju, w którym są już tylko jedne". Ja byłam w tym pierwszym pokoju, on blisko ostatniego. I zrozumiałam, że choć nigdy do końca nie wiemy, co będzie za następnymi drzwiami, wybierać musimy. Każda decyzja nas ogranicza, ale też definiuje, więc lepiej samemu nacisnąć klamkę, niż zostać gdzieś wepchniętym. Wybór raz dokonany jest dobry. Trzeba tylko ze wszelkich sił wypełniać ten pokój dobrą treścią tak, żeby potem dobrze wybrać następne drzwi.

Reklama

Na zebraniu studenckiego Komitetu "Solidarności" wściekaliśmy się, że nikt nas nie uczy najnowszej historii Polski, że ograniczają nam dostęp do książek, że cenzura nas wszystkich ogłupia. I przebudzenie: na co my czekamy? naciśnijmy klamkę! sami sobie zorganizujmy to, czego potrzebujemy. To było przełamanie lęku i wzięcie odpowiedzialności na siebie. Jeżeli nawet ktoś przyjdzie, przegrzebie szuflady, zgarnie cię z ulicy, zamknie, to co z tego. Ja pozostanę sobą.Wolnym człowiekiem. Mimo lęku można robić swoje.

Najgorszy jest konformizm, rezygnacja z obowiązków i odpowiedzialności. Chciałabym umierać ze świadomością, że zrobiłam, co mogłam. Za mnie nikt niczego nie zrobi. Traktuję siebie podmiotowo, tzn. wiem, że i ode mnie wiele zależy. Nikt za mnie dzieci nie urodzi, nikt ich za mnie nie wychowa. Ze mną, ale nie za mnie. To samo dotyczy innych płaszczyzn: ja jestem odpowiedzialna za to, co się dzieje wokół. Jak każdy z nas, tak i ja mam swój odcinek i staram się go traktować serio.Więc czuję odpowiedzialność za ciągle jeszcze młodą demokrację, za Polskę, za nasze członkostwo w Unii Europejskiej, a i za to, że niektórzy nie zrozumieli, że to jest osobista odpowiedzialność każdego z nas. Jednocześnie rozumiem, że nie mogę reagować na wszystko. I z tym trzeba żyć.

Rozmowa o kolejnych pokojach wraca do mnie przez całe życie. Także teraz, gdy pakuję się na wakacje, zastanawiam się, czy wziąć książki, czy wybrać pływanie z dziećmi w stawie i długie nocne rozmowy. Bo wiem już, że wszystkiego nie zrobię. Że wszystkich książek nie przeczytam. I dobrze. Nie muszę. Weszłam do pokoju, gdzie jest mało drzwi. Zaczynam rozumieć

potoczne powiedzenie: "musisz tylko umrzeć". Tylko, że to właśnie suma i intensywność życia doprowadza mnie do jakiejś śmierci.

Lipiec 2007

Róża Thun

Działaczka organizacji pozarządowych i proeuropejskich w Polsce; publicystka. Prowadziła czynną działalność opozycyjną. Współorganizowała i uczestniczyła w transportach humanitarnych do Polski w czasie stanu wojennego. Obecnie prezes zarządu polskiej Fundacji im. Roberta Schumana. Szefowa przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce. Członkini Klubu Inteligencji Katolickiej. Odznaczona m.in.: Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, Medalem Europejskim oraz francuskim narodowym Orderem Zasługi.

Opowieść Róży Thun jest jedną z 38 historii zawartych w książce "Olśnienia. Chwile, które odmieniają" autorstwa Magdaleny Rybak wydanej przez Drzewo Babel.

Dowiedz się więcej na temat: Róża | pokój | Róża Thun

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje