Reklama

Reklama

Mają 30 lat i mieszkają z rodzicami. Ekspertka ostrzega

To szczególnie ryzykowne, gdy zdążymy się usamodzielnić i nagle musimy wrócić do rodzinnego domu – wynika z badań. Naukowcy przyjrzeli się młodym dorosłym, którzy żyją pod jednym dachem z mamą i tatą.

Wydaje się, że młodzi ludzie o niczym nie marzą tak bardzo, jak o niezależności. Rzeczywistość pokazuje jednak, że same chęci nie wystarczą. Aby wziąć za siebie pełną odpowiedzialność, trzeba mieć ku temu możliwości – stałe zatrudnienie i zarobki pozwalające się utrzymać.

Reklama

Z tym różnie bywa, na co najlepszym dowodem są najnowsze statystyki. Według ośrodka badawczego Eurostat niemal połowa Polaków w wieku od 25 do 34 lat nadal mieszka z rodzicami. Oczywiście każda historia jest inna, bo jednych zmusza do tego trudna sytuacja, a pozostali cenią sobie taki wygodny układ.

Bywa i tak, że kilka lat po wyprowadzce decydujemy się na powrót do domu rodzinnego, co raczej nikomu nie służy – twierdzą eksperci.

Trudne powroty

Na łamach prestiżowego „Society and Mental Health” opublikowano wyniki badań Jennifer Caputo z Max Planck Institute for Demographic Research, czyli instytucji naukowej zajmującej się szeroko pojętą demografią. Obserwacja 20 tysięcy młodych Amerykanów pozwoliła odkryć niepokojącą zależność.

Samo mieszkanie z rodzicami nie musi mieć negatywnego wpływu na samopoczucie młodych dorosłych. Zdecydowanie gorszym scenariuszem jest powrót do domu, gdy zdążymy już zasmakować samodzielnego życia. Według badaczki może to skutkować depresją, utratą pracy lub rozpadem związku.

To jednak nie powód, by odpowiedzialność za wszystkie niepowodzenia zrzucać na mamę i tatę. 

Początek problemów

Źródła problemu należy szukać gdzie indziej i znacznie wcześniej. Jennifer Caputo sugeruje, że obniżenie samopoczucia nie jest przyczyną, ale konsekwencją własnych wyborów. Gdy ktoś decyduje się wrócić i zamieszkać z całą rodziną pod jednym dachem – coś musiało go do tego skłonić. Zazwyczaj właśnie kłopoty uczuciowe czy zawodowe.

Niektórzy odbierają to jako największą życiową porażkę. Mają poczucie, że zmarnowali swoją jedyną szansę i już nigdy nie odzyskają utraconej niezależności. Podobne dylematy nie omijają rodziców, którzy martwią się o niezaradnego potomka.

Ekspertka sugeruje, że najlepiej wyprowadzić się jak najszybciej i w miarę możliwości już nigdy na stałe nie wracać. Wtedy podobno wszyscy będą szczęśliwsi.

***

Zobacz również:

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje