Reklama

Reklama

Cameron Diaz - 25 lat od debiutu w "Masce"

Na wielkim ekranie zadebiutowała z przytupem. 25 lat temu do kin weszła "Maska", z kipiącym od ekspresji Jimem Carreyem w roli głównej i oszałamiająco piękną Cameron Diaz.

Przypomnijmy sobie tę historię... Stanley Ipkiss, główny bohater "Maski", jest nieśmiałym, nieudolnym urzędnikiem bankowym. Kolega z pracy zaprasza go do nocnego klubu Coco Bongo, lecz - nim Stanley zdoła odmówić - do banku wchodzi piękna Tina Carlyle. Rozmowa o założeniu konta jest pretekstem: w rzeczywistości dziewczyna prowadzi rozpoznanie przed napadem... Wyprawa do klubu, gdzie zresztą Tina występuje jako piosenkarka, nie udaje się: Stanley zostaje wyrzucony przez bramkarzy.

Reklama

Kiedy rozgoryczony spaceruje po mieście, jest świadkiem samobójstwa. Spieszy z pomocą, lecz bezskutecznie - po samobójcy zostaje tylko dziwna, staroświecka maska. Stanley przymierza ją i...natychmiast zmienia się. Wprawdzie ma zieloną głowę z wyłupiastymi oczami, ale jednocześnie cechuje go niezwykła siła i pewność siebie. Takiemu Stanleyowi łatwiej zdobyć względy Tiny. Tyle, że piękność ma już chłopaka - mafiosa, do którego należy klub. Ten chce pozbyć się dziwnego faceta o zielonej twarzy.

"Maska" była popisem talentu komediowego Jima Carreya. Była też miejscem narodzin nowej gwiazdy filmowej - Cameron Diaz. Gdy w wieku 21 lat Cameron wzięła udział w castingach do filmu "Maska", pracowała jako modelka, nie miała doświadczenia aktorskiego. Mogłaby odpaść w przedbiegach, bo twórcy filmy do roli Tiny poszukiwali kobiety o innym typie urody, z większymi krągłościami, kogoś w stylu ponętnej Jessiki Rabbit z "Kto wrobił królika Rogera?".

Aby przybliżyć się do tego wizerunku, przed castingiem wyposażyła się w biustonosz typu push-up, który powiększa optycznie biust. Nim dostała rolę, była przesłuchiwana aż 12 razy. Była tym tak przejęta, że nabawiła się wrzodów żołądka. Wśród konkurentek, które pokonała, była Anna Nicole Smith.

Opłaciło się dać szansę nieznanej szeroko modelce. 

- Cameron Diaz jest wielkim odkryciem tego filmu. Prawdziwa seksbomba z cudowną twarzą, wspaniałym uśmiechem i komicznym wyczuciem. To jest jej pierwszy film. I na pewno nie ostatni - w ten sposób guru amerykańskiej krytyki filmowej, Roger Ebert wychwalał Diaz w swojej recenzji po obejrzeniu "Maski". Film okazał się sukcesem, zarówno artystycznym, jak i finansowym - przy budżecie 23 mln dol. zarobił 351 mln.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje