Reklama

Reklama

Chloe Moretz nie zaprzepaściłaby swojej kariery przez imprezowanie

Nie chce zejść na "złą drogę".

19-letnia aktorka, która zyskała sławę w wieku 12 lat rolą w filmie "Kick-Ass", twierdzi, że ani ona ani jej rodzina nie zaakceptowałaby tego, gdyby Chloe zeszła na złą drogę, ponieważ zbyt ciężko pracowała, żeby teraz zrujnować swoją reputację takim zachowaniem.

Zapytana o to, czy udaje jej się twardo stąpać po ziemi, odpowiedziała: - Moja rodzina od zawsze miała na mnie duży wpływ i gdybym zeszła na złą drogą, to nie zaakceptowałaby tego. Tak samo zresztą jak ja.

- Zbyt ciężko pracowałam na to wszystko i rozpoczynam nowy, ekscytujący etap w mojej karierze. Dostaję coraz bardziej interesujące i różnorodne role i otrzymuję wspaniałe szanse.

- Dlaczego miałabym to wszystko odrzucić, żeby imprezować i pić? To byłoby głupie. Cieszę się na to, co przyniesie życie."

Chloe, która jest w związku z Brooklynem Beckhamem, od ósmego roku życia uczyła się w domu i mimo iż chciałaby pójść na studia, to przyznała, że trudno będzie jej podjąć taką decyzję, ponieważ musiałaby odłożyć na bok karierę. Aktorka twierdzi, że już teraz uczy się dzięki swojej pracy i reżyserom, z którymi pracuje.

W rozmowie z magazynem "HELLO!" powiedziała: - Tak, chciałabym pójść na studia. Nie wiem jeszcze kiedy, ponieważ moja kariera nabrała tempa.

- Chcę zobaczyć, gdzie mnie to wszystko zaprowadzi. Nie chciałabym porzucić aktorstwa na kilka lat, a jednocześnie nie chciałabym łączyć tych dwóch rzeczy.

- Teraz otrzymuję edukację w najlepszej postaci. Pracuję z Timem Burtonem i Martinem Scorsese. Uczę się od nich praktycznych rzeczy z pierwszej ręki.

Reklama

Bang Showbiz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy