Reklama

Reklama

Edyta Herbuś ogłosiła na Instagramie początek „rewolucji miłości”

Nie chodzi jednak o kolejny spektakl teatralny czy serial z udziałem Herbuś. Słynna tancerka i aktorka wsparła protest kobiet, ale jednocześnie zaapelowała do manifestujących, by wyrażały swój sprzeciw... z miłością.

W tekście zamieściła wiele serduszek. Z serduszkiem w dłoni pozuje też na zdjęciu. Za swój wpis oberwało jej się od obu stron toczącego się od kilku dni konfliktu.

Reklama

- Całym sercem wspieram dziś KOBIETY - napisała aktorka. 

- Bardzo żałuję, że nasze wcześniejsze postulaty były lekceważone. Żałuję bardzo, że kiedy matki/rodzice niepełnosprawnych dzieci prosiły o wsparcie, zostały pozostawione bez opieki. Podobnie, jak nauczyciele. Żałuję, że nie ma dziś w moim ukochanym kraju warunków do godnego życia dla wszystkich. Warunków, w których kobieta mogłaby pielęgnować swoją ŁAGODNOŚĆ, o którą tak wielu się dziś upomina... Żałuję, że paradoksalnie musimy dziś o swoją kobiecość zawalczyć - dodała.

W kolejnych słowach postu Herbuś zaapelowała o zmianę formuły protestu. 

- Dzisiejsza złość ma swoje powody. Mimo to bardzo Was proszę, kochane kobiety, o POKOJOWĄ formę protestów. Pamiętajmy, że istotą tego zjednoczenia jest WOLNOŚĆ i SZACUNEK. Bez przemocy i agresji. Wierzę, że to dobra energia doprowadzi nas do zwycięstwa, a porozumienie zajmie miejsce fanatyzmu i podziałów. Bądźmy w tym razem. Panowie, chłopaki, dziękuję, że też jesteście z NAMI. Dziękuję za Wasze otwarte umysły i silne wsparcie. Chcemy piękniejszej Polski dla wszystkich. REWOLUCJA MIŁOŚCI wystartowała. Czuję się jej częścią (pisownia oryginalna).

Osoba przedstawiająca się jako Kasia Kmita, odpowiedziała artystce. 

- Ja też jestem kobietą i wiem co jest nam potrzebne. Nie wydaje mi się, że to jest rewolucja miłości. Miłość jest bezwarunkowa. A już na pewno nie bestialska, jak zachowanie osób niszczących mienie - napisała. Internautka Maria Paul dodała:

- Te wspaniałe kobiety, jak to Pani mówi, zapłaczą jeszcze, potem będą żałować do czego się przyczyniły i mężczyźni też, przynosząc wirusa do domu. Paradoksalnie nie życzę nikomu, ale jak stracicie kogoś bliskiego, to się opamiętajcie i potem będzie płacz i zgrzytanie zębów.

Inna użytkowniczka zwróciła aktorce uwagę, że trzeba szanować każdą formę protestu. A 2020Andrzej, który przedstawia się jako kulturysta i ojciec syna z wodogłowiem, zareagował złością na wpis Herbuś. "Szkoda, że ciebie nie wyskrobano na żądanie" - napisał. 

W rogu swojego zdjęcia Edyta Herbuś umieściła także logo strajku kobiet, to z piorunem. Nie zabrakło więc pouczeń "historycznych". Internauta przedstawiający się jako Jacek Roman napisał: 

- Serduszko i symbol hitlerjugend... Jest pani sympatyczna, pięknie tańczy i niestety to wszystko. Artystka odpowiedziała: 

- Teraz jest to symbol kobiecego zjednoczenia. Jasno to w tym poście zakomunikowałam. Po co doszukiwać się drugiego dna?

Aktorka nie pojmuje, skąd tyle wrogich komentarzy. 

- To do mnie? Bo nie bardzo rozumiem. Mój post jest o miłości - napisała pod jednym z hejterskich komentarzy. Większości internautów jednak odpowiedziała. 

- Wyjdzie pani na ulicę!!! Wy celebryci wspieracie wiele protestów, ale tylko przez zdjęcia na insta bądź Facebooku, malujecie się, zdjęcia z kartkami robicie i na tym wasze wspieranie się kończy - napisał prowokacyjnie internauta przedstawiający się jako Piotr G. 

Edyta Herbuś odpowiedziała mu krótko: "Nie kończy się".

Dowiedz się więcej na temat: Edyta Herbuś | herbuś

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje