Edyta Herbuś - w szpilkach przez świat

Jej pierwszymi butami na obcasie były te do tańca, które dostała w wieku 10 lat. Wcześniej szpilki podkradała mamie. Dziś Edyta Herbuś obcasy pakuje nawet w podróż. "Moimi ulubionymi są te najwyższe z możliwych" - mówi PAP Life tancerka spełniająca się jako aktorka.

PAP Life: Obserwując ulicę w sezonie zimowym, można zauważyć, że ubieramy się raczej na szaro. Czy lubi pani przemycać kolorowe akcenty do swoich stylizacji?

Reklama

Edyta Herbuś: Bardzo! Głównie są to chusty, szaliki i czapki. Chociaż mam w swojej szafie chabrowy płaszcz, który ma bardzo intensywny kolor. Jeśli chodzi o buty zimowe, stawiam raczej na klasykę - brąz, beż, czerń. Głównie ze względów pogodowych - szkoda psuć butów, dlatego lepiej zdecydować się na czarny, który zawsze wygląda elegancko.

O co chętnie wzbogaciłaby pani swoją szafę?

- Ostatnio podobają mi się sukienki i bluzki z takimi bufiastymi rękawami. Jeszcze takich nie posiadam, więc chyba za nimi będę się rozglądać. Przyznam jednak, że nie jestem teraz na bieżąco w trendach, więc wcześniej pewnie wypadałoby się z nimi zapoznać.

Pani stylizacje często oceniane są bardzo pozytywnie, więc nie chce się wierzyć w to, że nie interesuje się pani modą.

- Zazwyczaj śledzę modowe nowinki, ale ostatnio miałam bardzo intensywny czas - zresztą jeszcze jestem w trakcie, bo jest i trasa ze spektaklem, gdzie właściwie każdego dnia gramy po dwa spektakle w innym mieście; jest i serial, który kręcimy we Wrocławiu. Więc jestem albo ze scenariuszem albo z książką w podróży, przez co ta moda teraz trochę odeszła na boczny tor. Obiecuję, że nadrobię te zaległości (śmiech).

Skoro ciągle jest pani w podróży to znaczy, że żyje pani na walizkach. Czego na pewno nie może w nich zabraknąć?

- Jeansów, szpilek, klasycznej białej koszuli, żakietu i kosmetyków, czyli czerwonej pomadki, tuszu do rzęs oraz perfum. Do tego dołożyłabym jeszcze odrobinę biżuterii. Jeśli chodzi o podróżowanie to bardzo cenię sobie wygodę, więc miejsce w walizce na taki miły, pluszowy dres też na pewno się znajdzie.

Torba czy plecak?

- I jedno, i drugie. Plecak po to, żeby dopakować to, co nie zmieściło się do walizki. A do małej torebki na łańcuszku zakładanej przez ramię wkładam portfel, telefon i ewentualnie pomadkę. To też zawsze jest w moim zestawie podróżniczym.

Wspomniała pani, że w walizce nie może zabraknąć szpilek. Pamięta pani swoje pierwsze obcasy?

- Moje pierwsze buty na obcasie to były buty taneczne - wcześniej szpilki podkradałam mamie. Buty do tańca dostałam jak miałam 10 lat. Najpierw to były mniejsze obcasiki, później coraz większe, aż bardzo szybko doszłam do tych najwyższych i do dzisiaj moimi ulubionymi są te najwyższe z możliwych.

Czy to prawda, że buty do tańca muszą być trochę za małe?

- Tak, tzn. wybierając takie buty trzeba przymierzyć je na obciągniętych palcach, na tzw. poincie, po to, żeby nie zostawało więcej buta niż jak jest obciągnięta stopa. One powinny być tak na styku, nawet delikatnie mniejsze niż normalnie, dlatego że i tak zrobione są z takiego tworzywa, które dopasowuje się do stopy. Nie może być "za dużo" buta, bo to jest niebezpieczne dla stóp, dla kostek. Mimo tego mocnego dopasowania są wygodne i poza wysokim obcasem nie czuje się obecności buta na stopie.

Z tancerką i aktorką Edytą Herbuś rozmawiała Paulina Persa (PAP Life).


Dowiedz się więcej na temat: Edyta Herbuś

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje