Reklama

Reklama

Gotowanie nigdy nie jest nudne - przekonuje Anna Starmach

"Gotowanie nigdy nie jest nudne" - przekonuje Anna Starmach, jurorka programu "Masterchef". Michel Moran zauważa, że do programu zgłaszają się coraz młodsi kucharze. W niedzielę wystartowała 5. edycja kulinarnego show, którego finał rozegra się w Kolumbii.

Jak przekonuje Anna Starmach, program "Masterchef" nie bez przyczyny śledzą miliony Polaków.

 - Gotowanie nigdy nie jest nudne, bo ciągle trafiamy na nowe produkty i nowe przepisy" - przekonuje Starmach. Dodaje też, że w programie znalazła się fantastyczna czternastka szefów kuchni z dużą wyobraźnią.

Co ciekawe, w nowej edycji formuła programu nieco uległa zmianie.

 - Ktoś ma fartuch, ktoś nie ma fartucha, a zaraz potem znowu go ma. Nigdy więc nie wiadomo, kto tak naprawdę znajdzie się w finale, czy kto wróci do programu - opowiada Starmach.

Reklama

Żeby było jeszcze ciekawiej, uczestnicy kulinarnego show zostali zabrani do Kolumbii. Starmach przyznaje, że wtedy zaczęła się prawdziwa rywalizacja.

 - Któż nie marzył o tym, żeby polecieć do Ameryki Południowej, spróbować tego wszystkiego i zobaczyć to na własne oczy. Kolumbia okazała się krajem, w którym zakochał się każdy z ekipy, z uczestników i z jurorów - przekonuje jurorka.

W jednym z odcinków zmagania uczestników oceniać będą np. dzieciaki z programu "Masterchef junior", w innym szef kuchni z Francji. Rywalizujący kucharze będą gotować też dla Joanny Krupy.


Michel Moran dodaje, że zaskoczył go wiek uczestników, który z edycji na edycję jest coraz niższy. Poza różnorodnością uczestników, była też różnorodność w ich stylu gotowaniu.

 - Mega skomplikowane, wyszukane smaki, nowy sposób gotowania. Ta różnorodność była bardzo ciekawa. Czasami trudno było nam ocenić, co było lepsze, dlatego że mieliśmy dwa całkowicie różne sposoby gotowania - ocenia Moran.


Okazuje się, że jeśli chodzi o płeć, była podobna liczba rywalizujących kobiet i mężczyzn.

 - Są mocne babki, a faceci w tym roku są mocno wyluzowani, śmieszni, więc wprowadzają akcent humorystyczny - mówi Starmach.

Jurorzy programu poznali już zwycięzcę.

 - Ta osoba, choć nie była moim faworytem od początku programu, była znakomita - ocenia Moran. Starmach dodaje, że na początku programu zawsze ma kilku swoich faworytów, którzy zazwyczaj trafiali do finału.

 - W tym roku jest totalny galimatias. Nic, z tego co przepowiadałam, się nie sprawdziło. Osoba, która wygrała ten program to było olbrzymie zaskoczenie, nawet dla niej samej, bo brakowało jej - tej osobie - wiary w siebie. W pewnym momencie był nawet moment załamania i nie wiedzieliśmy, czy ta osoba dostanie wiatru w żagle. Na szczęście zdobyła kulinarny Mount Everest - ocenia jurorka.

PAP life

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy