Reklama

Reklama

Ida Nowakowska o planach sylwestrowych

Tegorocznego sylwestra Ida Nowakowska spędzi w pracy. Podczas imprezy TVP w Zakopanem będzie relacjonować kulisy koncertu. W przeszłości nieraz witała Nowy Rok w San Francisco, skąd pochodzi jej mąż. Po tych imprezach to ona zazwyczaj odwoziła swoich znajomych do domu.

Scenariusz "Sylwestra Marzeń z Dwójką" powoli się krystalizuje. Ida Nowakowska drugi rok z rzędu będzie jedną z prowadzących show.

- Będę w parze razem z Olkiem Sikorą. Sporo czasu spędzimy na backstage'u z gwiazdami. Za kulisami zawsze dzieje się bardzo dużo. Nie mogę się doczekać, by już się tam znaleźć - mówi Nowakowska. W ubiegłym roku była w duecie z Norbim. Na Równi Krupowej skupiona będzie nie tylko na piosenkarzach, ale również na tancerzach Egurrola Dance Studio. Była uczestniczka i jurorka "You Can Dance" uwielbia patrzeć na wysportowane ciała i popisy tancerzy.

Reklama

Gwiazda zamierza połączyć pracę z zimowym wypoczynkiem. Tak jak w ubiegłym roku, zabierze do Zakopanego swojego męża, Jacka Herndona. - Wtedy pierwszy raz mój mąż był w polskich górach. Jack zakochał się w Tatrach. Po Nowym Roku jeździliśmy na nartach - przyznaje Nowakowska.

Zanim Nowakowska trafiła do telewizji, w sylwestra bawiła się zwykle w małym gronie znajomych. Wychodziła z nimi do restauracji, a potem przenosili się do baru. Sylwestry spędzała w tak wyjątkowych miastach jak San Francisco, skąd pochodzi jej mąż i w Nowym Jorku.

- Często było tak, że jeśli byliśmy w Stanach, a tam są duże dystanse, zawsze w naszej grupie wyznaczaliśmy osobę, która nie będzie piła, by mogła prowadzić auto. Ponieważ jestem osobą mało pijącą, chętnie podejmowałam się tej roli - mówi Nowakowska. W San Francisco po północy nie było szans, by zamówić taksówkę czy skorzystać z komunikacji miejskiej. Tancerka musiała więc jeździć po całym mieście, rozwożąc znajomych. Wspomina, że w San Francisco najwięcej ludzi imprezuje pod mostem Golden Gate.

- W Nowym Jorku jest inaczej. Tam wszystko jest bliżej. Pamiętam, że rok 2000 witałam właśnie w tym mieście, na dachu wieżowca. Byłam małą dziewczynką, bawiłam się tam z mamą i wujkiem. W tym mieście wszyscy wchodzą na dachy swoich budynków, nie muszą nigdzie daleko iść czy jechać - opowiada.

Ida niezmiennie ma te same postanowienia noworoczne. - Żebym była jeszcze bardziej otwartą osobą i zawsze patrzyła na pozytywną stronę ludzi i wydarzeń. Nawet jeśli ktoś mnie zezłości, to chciałabym szybko zrozumieć, że ta osoba ma złych intencji - wyznaje.

- Nie zawsze jestem takim aniołkiem. Czasami potrafię być wredna. Szczególnie dla najbliższych, którzy najbardziej mnie kochają. Ale tak chyba wszyscy mają. Najłatwiej się zezłościć na kogoś, kto cię kocha, bo wiesz, że ci przebaczy - zwierza się Nowakowska.

PAP life
Dowiedz się więcej na temat: Ida Nowakowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy