Reklama

Reklama

Jestem niepoprawną marzycielką

Ciepła, życzliwa, o dobrym sercu. Jak sama mówi w wywiadach, żyje trochę na walizkach. Jest szczęśliwa, choć w życiu nie postawiła jeszcze kilku ważnych kropek nad "i".

Ania Wyszkoni właśnie otworzyła nowy rozdział w karierze, wcale nie zamykając starego. Ilonie Adamskiej opowiada o swojej działalności charytatywnej, potrzebie niesienia pomocy innym oraz o planach na nowy rok.
Aniu, bywasz impulsywna?
Ania Wyszkoni: Oczywiście, że tak. Często kieruję się wyłącznie emocjami, ale nauczyłam się trochę to kontrolować. Na podjęcie ważniejszych decyzji daję sobie trochę czasu, ale często kieruję się intuicją. Zdrowy rozsądek jest ważny, ale kierując się tylko nim nie byłabym spełnioną kobietą. Najczęściej to serce podpowiada mi co mam robić. Popełniam w życiu błędy, jak każdy człowiek i chętnie cofnęłabym czas, żeby kilka spraw załatwić inaczej, ale nie rozpaczam nad tym, co zrobiłam źle. Wiem, że bez tamtych sytuacji nie byłoby tych, które dzieją się teraz.

Reklama

W życiu raczej improwizujesz czy planujesz?
Czasem rzucam się na głęboką wodę bez zastanowienia, ale muszę przyznać, że robię to coraz rzadziej. Przyjście na świat dziecka wiele zmienia w życiu kobiety. Jestem teraz odpowiedzialna za siebie i mojego syna. Nie mogę sobie pozwolić na pełną improwizację.

Co Cię dzisiaj szczególnie rozczarowuje?
Dzisiaj już nic mnie nie dziwi. Tym samym nic mnie nie rozczarowuje. Żałuję, że świat tak się rozpędził, że ludzie dbają przede wszystkim o karierę zapominając o takich wartościach jak lojalność czy pokora, ale takie już mamy czasy. Nie zmieni tego moje rozczarowanie.

Boli mnie to, że zamiast sobie pomagać i wzajemnie wspierać, ludzie nie dość, że dbają tylko o swoje interesy to jeszcze cieszą się z czyjegoś nieszczęścia. Obserwujemy to czytając chociażby komentarze w internecie. To przykre, ale trzeba nauczyć się z tym żyć i starać się być dobrym człowiekiem w tej rzece egoizmu.

Wciąż walczysz z ...?
Nie ma w moim życiu czegoś takiego. Staram się cieszyć każdą chwilą.

Ostatnimi czasy dużo czasu poświęcasz na działalność charytatywną. Odwiedzasz dzieci w szpitalach, szkołach specjalnych oraz domach dziecka. Grasz koncerty charytatywne na cele dobroczynne: solowo i z zespołem Łzy. Dlaczego postanowiłaś pomagać innym?
Zawsze to robiłam. Jednak rosnąca popularność daje mi więcej możliwości do takich działań. Ludzie często dzwonią z tego typu prośbami, a ja nigdy nie odmawiam. Staram się tak organizować czas, żeby znaleźć chwilę dla tych, którym mogę dać radość. Uśmiech na twarzach dzieci, które odwiedzam w domach dziecka czy w szpitalach dodaje mi dużo energii, bo wiem, że swoją obecnością zrobiłam coś dobrego.

Poza tym, te momenty powodują, że jeszcze bardziej doceniam to, co dał mi los i uświadamiam sobie jak wielkie mam szczęście, że ja i moi bliscy jesteśmy zdrowi i mamy siebie.

Dowiedz się więcej na temat: kampania

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje