Reklama

Reklama

O kobiecie, która nie chce być piękna

Postanowiła stać się brzydką, gdy się... zakochała. Dziś jej mężczyzna mówi o niej z uznaniem: Helena Bonham Carter zawsze ma na sobie o siedem rzeczy za dużo.

Na tegoroczną galę wręczenia Złotych Globów przybyła, jak zwykle, spóźniona. W barwnej kreacji od Vivienne Westwood i butach: jednym zielonym, drugim czerwonym. Za to tym razem starannie uczesana! Była jedną z faworytek do nagrody - rewelacyjnie wypadła jako Królowa Matka u boku Colina Firtha w obsypanym nagrodami filmie "Jak zostać królem" (warto zobaczyć, Helena dostała też nominację do Oscara).

Pasowała do tej roli jak żadna inna aktorka na Wyspach Brytyjskich! Jako prawnuczka premiera Herberta Henry Asquitha, wychowała się w domu, w którym obowiązywała dyscyplina i długa lista tego, co wypada, a co nie. Jej babcia zasiadała w Izbie Lordów.

Po latach Helena śmieje się, że dzięki temu znakomicie radzi sobie z rolami arystokratek i XIX-wiecznych dam. "Postrzegają mnie jak typową Brytyjkę. A tak naprawdę jestem trochę Francuzką, trochę Hiszpanką i trochę Żydówką" - mówi.

Reklama

Zanim Helena poznała Tima

Jako piętnastolatka trafiła na plan filmu reklamowego sprzętu hi-fi, a dwa lata później reżyser Trevor Nunn zaangażował ją do tytułowej roli w "Lady Jane".

Popularność i uznanie przyniosła jej pierwsza duża rola w słynnym "Pokoju z widokiem" Jamesa Ivory'ego, gdzie zagrała upartą i piękną Lucy Honeychurch. Potem wykreowała dumną Ofelię w "Hamlecie", u boku Mela Gibsona i Glenn Close.

Wielki talent potwierdziła w adaptacji powieści "Miłość i śmierć w Wenecji", za co dostała nominację do Oscara. Woody Allen był Heleną prawdziwie oczarowany, gdy zaprosił ją na plan filmu "Jej wysokość Afrodyta". Przekonał się, że Bonham Carter ma poczucie humoru i jest odważna, a to u Allena najwyżej notowane zalety.

Co ciekawe, nie chciała zagrać w słynnej dziś, kontrowersyjnej produkcji "Przełamując fale", obawiając się intymnych scen. Odstąpiła sukces Emily Watson. Gdyby ta propozycja padła pięć lat później, Helena przyjęłaby ją bez zastanowienia. Wtedy już nie liczyła się z opinią publiczną...

Jak to się stało, że grzeczna, gładko uczesana dziewczyna w skromnych sukienkach stała się ikoną zwariowanego stylu? Że osobę nazywaną "Angielską Różą" okrzyknięto "Antychrystem Mody"?

Narodziny buntowniczki

Wiele wskazuje na to, że winna jest... miłość. Helenę zmieniło uczucie do Tima Burtona. Poznali się dziesięć lat temu na planie filmu "Planeta małp". On stał za kamerą, ona grała sympatyczną szympansicę.

"Tim wydawał mi się trochę dziwny. Cały w czerni, nieuczesany, w długich płaszczach i ciemnych okularach. Podobał mi się. Jest Amerykaninem, ale fascynuje go brytyjska kultura i mentalność. Mieliśmy o czym rozmawiać" - opowiadała Helena.

Burton ciągle sprawiał wrażenie, że jest w złym humorze i chętniej obserwowałby to, co za oknem, niż ludzi. Ona żywiołowa, towarzyska, on - samotnik. "W zasadzie nie lubię mówić, czasem nie chce mi się z nikim rozmawiać" - mawiał o sobie.

Kiedy spotkali się pierwszy raz, ona właśnie rozstała się z aktorem i reżyserem Kennethem Branaghem. Tim miał partnerkę, Lisę Marie, która długo nie pozwalała mu odejść. Helena twierdzi, że nie rozbiła ich związku. Zaczęła spotykać się z Timem dopiero wtedy, gdy on rozstał się na dobre z Lisą.

W tym czasie kręcili już razem drugi film - "Duża ryba". Na planie Tim ignorował Helenę. "Jakby widział mnie pierwszy raz w życiu. Tak pojmował profesjonalizm. Nie chciał, by ludzie myśleli, że mnie faworyzuje. Powiedziałam, żeby przestał się wygłupiać, zaczął patrzeć mi w oczy i chodzić ze mną na lunch. W końcu byłam z nim w ciąży" - opowiadała.

To zbyt konwencjonalne...

O ślubie nie rozmawiali - to jak na nich zbyt konwencjonalne. Ale kupili domy obok siebie i połączyli je korytarzem. Tak, by być jednocześnie razem i osobno. "Tim chrapie, nie mogę tego znieść, zaś on nie może słuchać, jak śpiewam, a lekcje biorę regularnie" - mówiła Helena.

W 2003 roku urodził się ich syn Billy Ray Burton. Ojcem chrzestnym chłopca został Johnny Depp, z którym oboje się przyjaźnią. Odtąd kariera Bonham Carter była związana głównie z projektami Burtona. Mówiono, że została aktorką swojego ukochanego.

Pod wpływem ekscentrycznego partnera Helena skręciła w stronę zwariowanej mody. Zaprzyjaźniła się z Vivienne Westwood, matką chrzestną stylu punk. Projektantka zaraziła Helenę buntem wobec dyktatury piękna.

"Dlaczego musimy być zawsze nieskazitelne? Elegancko ubrane, wyprasowane, umalowane, prosto od fryzjera. Do diabła z konwenansami i etykietą! Waszą modę mam gdzieś" - mówiła aktorka jednemu ze stylistów, który nominował ją do grona najgorzej ubranych.

Burton z uznaniem patrzył na jej nowy wizerunek. Helena śmiała się: "Tim mówi, że ja zawsze mam na sobie nie jedną, ale siedem rzeczy za dużo". Paparazzi przyłapywali ją na ulicach w kreacjach, które przyprawiały o ból zębów.

Na przykład: Bonham Carter udaje się na zakupy w wiktoriańskiej halce z falbanami, spod której wyglądają misternie marszczone damskie reformy wyjęte z szafy prababci. Do tego czarne sandały na platformie i białe skarpety. Plus sznury naszyjników, wisiorów i naręcza bransolet. To nie koniec. Rozczochraną głowę wieńczy czerwony kwiatek. "Każda wariatka ma na głowie kwiatka..." - mniej więcej w tym tonie komentowała zdjęcia prasa.

Najlepiej i... najgorzej ubrana aktorka

Co na to Helena? "Gdy byłam młodsza, bardzo przejmowałam się tym, co powiedzą inni. Czułam presję, by na uroczystościach, np. na rozdaniu Oscarów, wyglądać jak inne gwiazdy: w jakiejś długiej sukni z drogiego materiału. Ale potem zaczęłam przeciwko temu walczyć" - opowiadała.

"Angielska Róża zaczęła budzić skrajne reakcje. Jedni byli zachwyceni, inni przecierali oczy ze zdumienia. Przez kilka lat otwierała też ranking najgorzej ubranych gwiazd. Do czasu, aż magazyn "Vanity Fair" ogłosił, że jest... najlepiej ubrana! "Ona wspaniale wyraża siebie" - napisano.

"Myślałam, że to żart. Uśmiałam się, bo nie zaczęłam wcale ubierać się inaczej" - mówiła Helena.

W 2006 roku wspólnie z projektantką strojów kąpielowych Samanthą Sage stworzyła linię ubrań The Pantaloonies - stylizowane na epokę wiktoriańską kamizelki, spodnie i czapki. Panie projektowały także nonszalanckie w stylu dżinsy, które miały kilku (sic!) wiernych fanów wśród wielbicieli filmów Burtona i Bonham Carter.

Mimo sławy ekscentrycznej, zwariowanej gwiazdy, jest bardzo ceniona w środowisku filmowym. Bellatrix Lestrange w "Harrym Potterze i Zakonie Feniksa" zagrała na specjalną prośbę autorki słynnej sagi, J.K. Rowling. Była jurorką na festiwalu w Cannes w 2006 roku. Przed filmem "Jak zostać królem" błysnęła rolą rozkapryszonej Czerwonej Królowej w filmie Burtona "Alicja w Krainie Czarów". Pisano, że, jako żywo, Helena wygląda jak Czerwona Królowa i na odwrót. Katarzyna Figura, która w polskiej wersji użyczyła aktorce głosu, była pod ogromnym wrażeniem talentu Bonham Carter.

"To wybitna rola. Czerwona Królowa jest słodka, a za chwilę nakazuje ściąć głowę. Helena to wielka osobowość" - oceniła.

Najważniejsza jest rodzina

Dziś 45-letnia Bonham Carter mówi, że najważniejsza jest dla niej rola matki. Nie w filmie, w życiu. Gdy urodził się Billy Ray, a potem Nell, aktorka zapowiedziała, że rezygnuje z kariery. Potem nieco złagodziła stanowisko - stała się po prostu bardziej wybredna przy wybieraniu ról.

"Teraz jestem mamą, to dużo cięższa praca niż na planie. Macierzyństwo otworzyło mi w sercu zakładkę, o której nie miałam pojęcia. Nie będę spędzać czasu na planie filmowym zamiast przy dzieciach" - mówiła.

Gdy Billy Ray i Nell byli mali, kupowała stosy poradników, jak wychować szczęśliwe dzieci. Chciała, by miały cudowne dzieciństwo, bo swoje wspominała nie najlepiej. W wielkim domu często czuła się samotna i nieważna. Brakowało jej uwagi rodziców. Mama po załamaniu nerwowym spędziła kilka lat w szpitalu psychiatrycznym, ojciec najpierw był wiecznie zajętym bankierem, a potem przeszedł wylew i sam wymagał opieki. Heleną zajmowali się krewni.

To wujek, reżyser i scenarzysta Anthony Asquith, zaraził ją miłością do kina. Namiętnie oglądała musicale, czytała baśnie, uciekała w świat fantazji. Pozostawała też pod silnym wpływem braci, Edwarda i Thomasa. Oni wciągali ją w męskie przygody i nauczyli chodzić po drzewach. Do dziś utrzymuje z rodziną bardzo bliski kontakt. Mogą na nią liczyć.

Gdy czworo najbliższych jej kuzynki Fiony zginęło w wypadku samochodowym, Helena opuściła plan filmowy i pojechała, by ją wspierać. Producenci filmu "Terminator Ocalenie", w którym grała Serenę, musieli wstrzymać prace i liczyć straty z powodu opóźnień. Aktorka była nieubłagana. "Moje miejsce jest z najbliższymi" - powtarzała.

Po dziesięciu latach spędzonych z Heleną Tim Burton zaczął się zastanawiać, czy nie poprosić jej o rękę. Ciekawe, jak wyglądaliby razem na ślubnym kobiercu?

Ewa Maciąg

Nowy większy SHOW - elegancki magazyn o gwiazdach! Jeszcze więcej stron, więcej gwiazd i tematów! Więcej przeczytasz w najnowszym wydaniu magazynu, w sprzedaży od 31 stycznia.

Show
Dowiedz się więcej na temat: Helena Bonham Carter

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy