Oszalał z miłości

Dla Magdaleny Cytowskiej (30) ponownie zdecydował się na ślub i dziecko, choć przed dwudziestu laty porzuciła go pierwsza żona i samotnie wychowywał dzieci. Teraz Jacek Żakowski (51) jest dumnym ojcem małego Stefana.

Znajomi pary nie wierzyli początkowo w tę miłość. Nawet stawiali zakłady o to, które z nich pierwsze się znudzi.

Reklama

Gdy Magdalena Cytowska i Jacek Żakowski poznali się ponad pięć lat temu podczas pracy przy programie "Autograf" w telewizyjnej Dwójce, wydawało się, że więcej ich dzieli niż łączy. Ona była świeżo upieczoną absolwentką wiedzy o teatrze i początkującą dziennikarką. Piękną dziewczyną, która zawsze miała wielkie powodzenie u płci przeciwnej. Żakowski - ceniony publicysta, jeden z najlepszych dziennikarzy w Polsce - był starszy od Magdaleny o ponad dwadzieścia lat. W dodatku samotnie wychowywał dwoje dorastających dzieci: syna Macieja i córkę Martę. Niewiele młodszych od Magdaleny.

Skok na płytką wodę?

"Jacek po prostu totalnie się zakochał", wspomina początki tego związku znajomy pary. "Tu nie było racjonalnego wytłumaczenia, tylko miłość". Sam Żakowski stwierdził w jednym z wywiadów, że człowiekowi z jego doświadczeniami życiowymi trudniej jest oszaleć z miłości tak jak za pierwszym razem. "Ale jednak można!", mówił. "Tylko że za pierwszym razem skaczemy na główkę, a potem najpierw sprawdzamy, czy woda jest ciepła, czy nie za głęboka albo nie za płytka". Sceptycy twierdzili, że ta woda jest stanowczo za płytka - uczucie dziennikarza tylko pozornie jest odwzajemnione, młoda dziennikarka chce się po prostu podlansować u boku znanego publicysty. O Magdalenie mawiano: karierowiczka. To prawda, robiła karierę. W "Fakcie" w wieku dwudziestu kilku lat została szefową działu Ludzie, potem szybko awansowała w "Dzienniku". Nie wszyscy ją lubili, ale też wielu ludzi z branży z uznaniem wypowiadało się o jej pracy. Dała się poznać jako młoda, ale bardzo kompetentna dziennikarka.

"Absolutnie nie był to związek głupiutkiej karierowiczki i szanowanego dziennikarza, który przechodzi kryzys wieku średniego", podkreśla znajoma pary. "Gdyby Magda nie była partnerką Jacka Żakowskiego i tak zrobiłaby karierę. Jest bardzo inteligentna, energiczna, profesjonalna, przebojowa", mówi jej kolega z "Dziennika". I dodaje: "Jeśli Żakowski ją wspierał, to tylko intelektualnie. Magda zawdzięcza mu na pewno rozwój swojego warsztatu dziennikarskiego, ale nie protekcje! Ona by się na to absolutnie nie zgodziła, jest zbyt ambitna. A Żakowski jest facetem z klasą, nie załatwiałby po znajomości awansów dla swojej kobiety". Po pięciu latach trwania ich związku nikt już nie ośmiela się poddać w wątpliwość uczuć, które połączyły tę parę. Zwłaszcza po tym, jak na świat przyszedł ich synek.

Żona miała wrócić, nie wróciła

Stefan ma dziś półtora roku. Gdy się urodził, Jacek Żakowski był już doświadczonym ojcem. Wyjątkowo doświadczonym. O tym, jak w latach osiemdziesiątych samotnie wychowywał swojego pierwszego syna oraz córkę, krążyły po Warszawie legendy. Pierwsza żona opuściła go, gdy Marta miała półtora roku, a Maciek pięć lat. Żakowski w jednym z wywiadów wspominał: "Żadnych gwałtownych dramatów w moim życiu nie było. Wszystko snuło się raczej powoli. Odejście żony też nie stało się nagle. Wyjechała do Kanady, długo jej nie było, miała wrócić - nie wróciła".

W wychowywaniu dzieci pomagały mu matka, teściowa, siostra, kobiety, z którymi się spotykał... Ale sam Żakowski mnóstwo czasu poświęcał dzieciom. "W gruncie rzeczy miałem dobrą sytuację. Raz w tygodniu robiłem wywiady do "Dziennika Związkowego" wydawanego w Chicago i z tego żyłem. Chodziłem codziennie z dziećmi na Agrykolę do kawiarni, tam siedział tłum matek z dziećmi, a ja byłem jedynym ojcem. Zawsze mogłem zostawić dzieci pod ich opieką na dwie godziny, wyskoczyć do kawiarni Czytelnika, zrobić szybko z kimś rozmowę i wrócić". Żakowski śmieje się, że w latach osiemdziesiątych miał nawet jako samotny ojciec bezcenne przywileje - wchodził do sklepu z dzieckiem na ręku i wszyscy natychmiast przepuszczali go w kolejce, a ekspedientki wyciągały spod lady najlepszy towar. Wielokrotnie podkreślał, że samotne ojcostwo nie było żadnym bohaterstwem. Jego starsze dzieci są już dorosłe. Marta studiuje, Maciek skończył socjologię i wykłada w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. Magda jest od nich niewiele starsza. Kiedy zamieszkali we czwórkę pod jednym dachem, dla każdej ze stron musiało to być trudne.

Dowiedz się więcej na temat: żona | magda | miłość | ślub

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje