Seyfried: Mam obsesje na punkcie ciała!

„Ciągle boje się o moje ciało” – mówi Amanda Seyfried w wywiadzie dla Elle. Amerykańska aktorka, mająca wszystko o czym może marzyć hollywoodzka gwiazda, od urody po bogate portfolio, wyznaje że dbanie o siebie stało się jej obsesją.

"Skłamałabym, gdybym powiedziała, że nie martwi mnie to, co dzieje się z moim ciałem" - wyznaje aktorka w wywiadzie dla brytyjskiego wydania magazynu Elle. "Nie muszę wyglądać jak supermodelka" - mówi Seyfried - "Nie musze być idealna, kamera i tak tego nie widzi. Jednak wszyscy zostaliśmy przyzwyczajeni do mody na szczupłą sylwetkę. Ja też jestem ofiarą tej mody."

Reklama

Aktorka znana z ról w filmach tj. Mamma Mia! czy Listy do Julii, przyznaje że ma pociąg do niezdrowego jedzenia. "Emocjonalnie potrzebuję cukru. Lubię wino i kawę. "Jednak, jak mówi, będąc pod ciągłą presją wizerunku idealnej Hollywoodzkiej gwiazdy, musi odmawiać sobie przyjemności.  "Żeby zachować zgrabną sylwetkę ćwiczy godzinę dziennie, a co jakiś czas stosuje tygodniową dietę dla oczyszczenia organizmu." - opowiada.

Nie tylko Seyfried buntuje się przeciwko wyśrubowanym normom Hollywood. Beyonce, uważana przez wielu za jedną z najseksowniejszych kobiet świata, skrytykowała ostatnio modę na operacje plastyczne, botoks i inne sposoby  na zachowanie wiecznej młodości.  "Kobiety znajdują się pod nieustanną presją, próbując zachować perfekcyjny wygląd." - mówiła przy okazji kręcenia teledysku do piosenki "Pretty Hurts".

Te deklaracje być może brzmią rewolucyjnie jednak trudno sobie jednak wyobrazić, aby obie panie były gotowe na życie bez diet i makijażu.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje