Reklama

Reklama

Supertata na ekranie i w życiu

Wieczny chłopiec! Ale przy tym gwiazda polskiej komedii, a od niedawna dyrektor własnego teatru! Mężczyźni mu zazdroszczą, kobiety za nim szaleją, a on wpatrzony jest tylko w jedną - trzyletnią Lenkę.

Przystojniak, choć w niezbyt klasycznym stylu: pucołowaty, z brzuszkiem i szparą pomiędzy jedynkami, która stała się jego znakiem firmowym. Publiczność zawojował rolą Darka w serialu "39 i pół". Kobiety pokochały go za ciepło i bezpretensjonalność, panowie utożsamili się z bohaterem przechodzącym kryzys wieku średniego. Serial okrzyknięto głosem pokolenia, a on nie musiał długo czekać na kolejne role, głównie komediowe.

Reklama

Rok temu zaskoczył fanów otwierając teatr IMKA. To jego oczko w głowie, zaraz na drugim miejscu po trzyletniej Lence. Aktor nie ukrywa, że córeczka kompletnie go zawojowała. Choć z jej mamą, aktorką i modelką Violą Kołakowską nie są już razem, przyjaźnią się i wspólnie zajmują małą. Co środę będziemy mogli oglądać go w nowym serialu TVP2 "Rodzinka.pl". W filmie z Małgorzatą Kożuchowską są rodzicami trzech niesfornych chłopców.

Jak się panu gra tatę trzech synków?
Tomasz Karolak: - Równie ciężko, jak grało się policjanta czy szalonego rokendrolowca. Choć może jednak trochę trudniej, bo praca z dzieciakami wymaga niezwykłej cierpliwości. Musimy działać tak, żeby chłopcy dobrze się czuli w sztucznym świecie filmowego planu. Ja na szczęście mam wiele czułości do dzieci. No i nie ukrywam, że dla mnie to dodatkowa okazja, by ćwiczyć się w swojej życiowej roli: świetnego ojca, którym staram się być dla mojej córki.

- A co do serialu - podoba mi się, że można w nim wyczuć klimat autentycznej rodziny. Wiele sytuacji w scenariuszu jest podpatrzonych, wziętych z codziennego życia, a nie wymyślonych.

Jaki jest zatem pana bohater Ludwik Boski?
- Leniwy (śmiech). Taki ma styl. Jest z zawodu architektem i pracuje w domu, dlatego spędza więcej czasu z dzieciakami niż grana przez Małgosię Kożuchowską matka. To ona trzyma w garści całe towarzystwo, on jest wyrozumiały, opanowany. To tata niemal idealny, który jednak ma swoje słabości i potrafi tupnąć nogą.

Jak się wam pracowało z Małgosią Kożuchowską?
- Małgosia to piękna, atrakcyjna kobieta, tak w życiu, jak i w serialu. Jej bohaterka jest bardzo dobrze zorganizowana, nie boi się mówić jasno i wyraźnie tego, co myśli. Praca z nią to rewelacja. To jedna z partnerek, z którymi pracuje się z czystą przyjemnością. Serialowa Natalia Boska pełni funkcję szefowej wydawnictwa pism kobiecych, poświęca swojej pracy bardzo dużo czasu, ale stara się dla swoich trzech synów być wzorową matką. Zawsze służy im radą i pomocą.

- Mój bohater jest w niej zakochany po uszy. Ma też jedno skryte marzenie: chciałby porwać swoją piękną żonę i uciec z nią gdzieś daleko - tam, gdzie nie znalazłyby ich dzieciaki. Razem tworzymy parę współczesnych trzydziestoparolatków, którzy muszą sobie poradzić z wychowaniem synów, co nie zawsze jest łatwe, ale bywa też zabawne.

A jakim pan jest ojcem poza planem filmowym?
- Ja jestem ojcem bezwzględnie rozpieszczającym, dla mojej córuni zrobię wszystko. Prawda jest taka, że ona mnie po prostu rozwala, wzbudza we mnie uczucia, których dotąd w ogóle nie znałem. Na szczęście Lenkę dyscyplinuje mama, Viola Kołakowska. Ja, kiedy tylko widzę fajną zabawkę, natychmiast ją kupuję. Na przykład nowy samochodzik, bo moja córka bardzo lubi bawić się samochodzikami...

Nie mieszkacie pod jednym dachem, często się widujecie?
- Kiedy tylko nadarza się okazja, bo mam dwa, trzy dni wolnego, natychmiast gdzieś wyjeżdżamy, na przykład do Białowieży czy w góry. Przy natężeniu i tempie pracy, które zresztą sam sobie narzuciłem, nie mam za wiele czasu, ale staram się jak najczęściej kłaść Lenkę spać i czytać jej bajki, bo to rozwija wyobraźnię.

Dowiedz się więcej na temat: 39 i pół | Tomasz Karolak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje