Reklama

Reklama

​Syn Rossa z "Przyjaciół" wyjawił, że był zakochany w Jennifer Aniston

Cole Sprouse miał 8 lat, gdy trafił na plan serialu "Przyjaciele", w którym grał Bena - syna Carol i Rossa. Choć wystąpił tylko w siedmiu odcinkach, doskonale pamięta pracę przy tym kultowym sitcomie. 28-letni aktor w najnowszym wywiadzie przyznał, że grało mu się bardzo ciężko, bo przeżywał wtedy pierwsze miłosne uniesienia. Obiektem jego uczuć była partnerująca mu w serialu Jennifer Aniston.

Gdy ruszały kamery, Cole często popadał w stupor. Nie dlatego, że zżerała go trema, bo uchodził wtedy za jedno z "cudownych dzieci filmu". Karierę aktorską zaczął już w wieku... 6 miesięcy, gdy ze swoim bratem bliźniakiem wystąpił w reklamie pieluch. Przed "Przyjaciółmi" zagrał też w serialu "Grace w opałach" oraz filmach "Super tata" i "Żona astronauty".

Reklama

Tym, co go paraliżowało na planie "Przyjaciół", była miłość. Cole zakochał się bowiem w Jennifer Aniston, która grała Rachel Green, jego serialową mamę. "Zapominałem przez to kwestii, jąkałem się, mogłem tylko się w nią wpatrywać. Ekipa trochę mi z tego powodu dokuczała" - wyjawił aktor w internetowym programie "The Drew Barrymore Show". Od razu zaznaczył też, że nie ma co mu się dziwić, bo w Aniston "podkochiwał się później cały świat". "Czuję, że teraz panuję nad emocjami skuteczniej niż gdy byłem dzieckiem" - dodał Cole Sprouse, który obecnie najbardziej znany jest z roli Jugheada Jonesa w serialu "Riverdale".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje