Reklama

Reklama

Ta rola zniszczyła jej urodę

Oficjalnie mówi się, że dla Nicoli Peltz rola w najnowszej części Transformersów to trampolina do sławy. Aktorka przez tabloidy została okrzyknięta nową seksbombą, a krytyka chwaliła ją za energię i wyrazistą kreację postaci. Niestety, sama Peltz nie wspomina najlepiej przygody z filmem Michaela Bay’a.

Niejedna młoda aktorka mogłaby pozazdrościć Peltz. Kiedy w marcu ubiegłego roku Miachel Bay obsadził ją w jednej z ról w 4 części Transformersów nie miała olśniewającego portfolio. Na swoim koncie miała role w filmie fantasy "Ostatni Władca Wiatru" i komedii familijnej "Wesołych Świąt". Za kreację, która stworzyła w pierwszym z tych filmów otrzymała nominację do Złotej Maliny. Praca przy wielkiej produkcji filmowej miała być dla niej przepustką do sławy o szczęśliwej przyszłości.

Reklama

Sama Peltz mówi, że była "niezwykle podekscytowana" gdy usłyszała propozycję zagrania roli Tessy. Teraz, po zakończeniu zdjęć, gwiazdka mówi raczej o zmęczeniu niż o ekscytacji. W wywiadzie cytowanym przez Daily Mail aktorka wyznaje, że nie spodziewała się "takiej harówki" oraz tego, że rola będzie bardzo wyczerpująca fizycznie.

Peltz wyznaje, ze ciężka praca obiła się na jej urodzie, a szczególnie na wyglądzie jej stóp. "Moje stopy wyglądają przerażająco. Nie ma mowy o włożeniu szpilek z odkrytymi palcami."

Aktorka mówi, że Bay ostrzegał ją, że praca przy Transformersach nie będzie łatwa. "Ostrzegał mnie, że nie będzie to przypominało zdjęć do innych filmów. Mówił, że to będzie naprawdę szybkie tempo."

Ciekawe czy zdjęcia na czerwonym dywanie i zainteresowanie mediów zrekompensują te niedogodności.  Poza tym, Peltz nie ma chyba na co narzekać. Jej twarz i figura nadal olśniewają, a zniszczone stopy, będące zmorą aktorki, zawsze można ukryć w szpilkach

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje