Reklama

Reklama

Ten gorszy brat

Nie tak idealny i podziwiany jak starszy William. Książę Harry długo szukał swojego miejsca w rodzinie Windsorów i w świecie. Dziś już wie, czego chce. Jego brat zostanie królem Wielkiej Brytanii. On postanowił być... królem życia.

Kiedy piętnastego września 1984 roku nowo narodzony książę Harry razem z mamą lady Dianą, tatą księciem Karolem i dwuletnim bratem Williamem opuszczał szpital św. Marii w Londynie, z tłumu słychać było okrzyki: "Uściskajcie Williama!". Już wtedy wiadomo było, że Harry będzie zawsze mniej ważny z braci. Gdy wcześniej urodził się William, po raz pierwszy pokazał go Brytyjczykom dumny ojciec, następca tronu Korony, książę Karol. Harry'ego zaprezentowała dziennikarzom Diana.

Czyj to syn?

Ruda czupryna księcia już od początku była pożywką dla plotek. Na ulicach i w pubach ludzie rozmawiali tylko o jednym: kto jest naprawdę ojcem Harry'ego? Dużo spekulowało się o problemach małżeńskich Diany i Karola. Pojawiały się informacje o romansie księżnej z majorem Jamesem Hewittem, instruktorem jeździectwa. On sam miał, rzekomo, napomknąć kiedyś w żartach, że Harry i jego ruda głowa przypominają mu jego samego.

Reklama

Kiedy dziennikarze zaczęli drążyć temat, Hewitt w końcu kategorycznie zaprzeczył, by królewski potomek był jego synem. Zarzekał się, że kiedy z Dianą łączyły go bliskie relacje, mały Harry dawno już chodził po świecie. Nie ma jednak wątpliwości, że z takim bagażem chłopcu nie było łatwo. Z pewnością też, z powodu rozwodu rodziców, a później śmierci najważniejszej w jego życiu osoby - mamy, jego dzieciństwo nie było najszczęśliwsze.

Najważniejsza osoba w życiu

Kiedy w koszmarnym wypadku samochodowym 31 sierpnia 1997 roku w Paryżu, podczas szaleńczej ucieczki przed fotoreporterami, zginęła Diana Spencer, miał zaledwie 13 lat. Wraz z Williamem przebywał właśnie u ojca w jednej z królewskich posiadłości. Karol nie pozwolił obudzić chłopców w środku nocy, aby przekazać im tragiczne wieści. O tym, że ich mama już ich nigdy nie przytuli, dowiedzieli się następnego dnia. W ciszy, ze łzami w oczach, w ciepłym blasku płonących dwadzieścia cztery godziny na dobę zniczy, Londyn i cały świat żegnał lady Dianę. Pogrążeni w smutku chłopcy szli z ojcem za trumną. Leżała na niej laurka z napisem "Dla mamusi", którą przygotował Harry.

William był już młodzieńcem. Przygotowywany od piętnastu lat do tego, by w każdej sytuacji trzymać się protokołu, mógł schować się za dyplomatycznymi procedurami. Po Harrym, młodszym i mocniej związanym uczuciowo z matką, bardziej było widać rozpacz i zagubienie. Odeszła jedyna osoba, dla której to on był numerem jeden.

Uśmiechnięty książę

Od tego czasu różnice między nim a bratem zaczęły się jeszcze bardziej pogłębiać. William był wysoki i przystojniał z każdym dniem, budząc uwielbienie nastolatek na całym świecie. Harry, niższy i tęższy, z rozmierzwioną czupryną rudych włosów i krwistorumianymi policzkami, nie zapowiadał się na przystojniaka. Z nieodłącznym szyderczym spojrzeniem sprawiał wrażenie zdystansowanego do świata Windsorów.

Prasa ochrzciła go mianem "uśmiechnięty książę". W szkole, do której uczęszczał razem z bratem, szło mu całkiem nieźle. Ale jego prawdziwą pasją stał się sport. Polubił trudną, męską dyscyplinę, jaką jest rugby. Z zapałem uprawiał polo i narciarstwo. Wkrótce zaczął oddalać się od wizerunku słodkiego chłopca, który wzruszającą laurką pożegnał zmarłą tragicznie matkę.

Czarna owca w rodzinie

Gdy miał siedemnaście lat i był uczniem szkoły średniej, książę Karol otrzymał ściśle tajny list od dyrektora placówki, który zawiadamiał, że Harry został przyłapany na paleniu marihuany. Wtedy skończyło się na męskiej rozmowie z ojcem. Jednak już rok później o zaciągającym się "trawką" Harrym napisały brytyjskie brukowce. Wszczęto przeciwko niemu śledztwo, które przerwano po dyskretnej interwencji Pałacu Buckingham. Książę Karol wystraszył się nie na żarty. Wysłał syna do kliniki leczenia uzależnień w Londynie. Media przestały rozczulać się nad przewrotnym rudzielcem. Zaczęły pisać o nim jako o czarnej owcy w rodzinie królewskiej. Donosiły o jego nocnych wojażach po podejrzanych londyńskich klubach, w których nie stronił od pięknych kobiet i mocnych drinków. Dla opinii publicznej było jasne, że takie zachowanie byłoby nie do pomyślenia w przypadku ułożonego i spokojnego Williama.

Kiedy Harry skończył 19 lat, wysłano go do Australii. Tam pomagał na farmie, oporządzając bydło. Potem przeniósł się do Afryki Południowej, gdzie pracował przy budowie dróg. Wówczas poznał Chelsy Davy, urodzoną w Zimbabwe dziedziczkę posiadłości ziemskich. W jednym z wywiadów przyznał, że urocza blondynka jest jego dziewczyną. Dziennikarze przyłapali też parę na gorącym pocałunku podczas zawodów polo.

Książę się zmienił...

Książę zaczął deklarować, że się zmienił. Ale liczne doniesienia prasowe przeczyły jego słowom. 21 października 2004 roku lekko podchmielony Harry, wychodząc z nocnego lokalu, rzucił się z pięściami na jednego z fotoreporterów. Karol ponoć kipiał ze złości! W 2005 roku tabloid "The Sun" opublikował zdjęcia z balu przebierańców, na których widać było nazistowską swastykę na koszuli Harry'ego. Tym razem wzburzyła się sama królowa. Elżbieta II mocno zrugała wnuka. Podziałało! Harry zaczął podążać śladem swojego wspaniałego brata. Podobnie jak William - pilot śmigłowca Królewskich Sił Powietrznych - zaciągnął się do armii. Aby uniknąć posądzeń o protekcję, do Królewskiej Akademii Wojskowej w Sandhurst wstąpił po cichu, pod przybranym nazwiskiem Henry Wales. Najpierw został dowódcą czołgu. Potem, w 2006 roku, wstąpił do elitarnego regimentu Blues and Royals, z którym został wysłany do Iraku. Zajmował się tam patrolowaniem ulic w pobliżu granicy z Iranem. Kiedy dowiedziała się o tym opinia publiczna, wybuchła sensacja. Szef brytyjskiej armii generał Richard Dannatt musiał zapewnić, że w przypadku jakiegokolwiek poważnego niebezpieczeństwa Harry natychmiast wróci do domu.

Zadziorny książę wcale nie chciał o tym słyszeć! "Nie ma mowy o tym, abym wrócił do Sandhurst i siedział na tyłku, podczas gdy moi chłopcy walczą tam za swój kraj" - komentował. Medialna burza sprawiła, że na Harry'ego zwrócili uwagę islamscy ekstremiści. Zaczęli na niego polować. Wtedy z pomocą przyszli koledzy z oddziału. Wszyscy wychodzili na patrole w koszulkach z wielkim napisem "Harry to ja"!

Znowu w cieniu

Dla Pałacu Buckingham i dowódców brytyjskiej armii stało się jednak jasne, że Irak jest dla młodego Windsora zbyt niebezpiecznym miejscem. Gdy wycofywano go z pierwszej linii ognia, prasa rozpływała się właśnie w zachwytach nad jego bratem Williamem i brawurową akcją ratunkową, jaką przeprowadził wojskowym śmigłowcem w czasie burzy na wodach Atlantyku... W 2008 roku Harry odbywał służbę wojskową w Afganistanie. Wykazywał się taką odwagą, że po zakończeniu misji został odznaczony medalem. Ale media znów bardziej interesowały się Williamem. Brytyjczycy zachwycali się związkiem następcy tronu ze śliczną Kate Middleton i typowali datę ślubu. O Harrym pisano zdawkowo i wyłącznie w negatywnym kontekście.

Gdy świat obiegło amatorskie nagranie, w którym książę o pochodzącym z Pakistanu żołnierzu mówi "nasz mały Paki", okrzyknięto go nacjonalistą. Niedługo po tym skandalu Harry rozstał się z Chelsy Davy. Znalazł nową miłość - lotnictwo, któremu poświęcił się bez reszty. Zasiadł za sterami

wojskowego śmigłowca i publicznie oświadczył też, że chce pozostać singlem. Brytyjska prasa mocno na wyrost próbowała swatać go z Pippą Middleton, siostrą Kate, która oczarowała Brytyjczyków.

Brudny Harry

Na ślubie Williama Harry pojawił się ze swoją byłą dziewczyną, Chelsy. A później rzucił się w wir nowych znajomości. Bliższe relacje łączyły go podobno m.in. z Florence Brudenell-Bruce, byłą dziewczyną Jensona Buttona, gwiazdora Formuły 1. Ostatnia sympatia rudzielca to Jessica Donaldson, kelnerka z Kalifornii, gdzie książę szlifuje trudną sztukę pilotowania śmigłowców bojowych Apache. Poznali się w nocnym klubie i ponoć od razu między nimi zaiskrzyło.

Znajomi księcia mówią nawet, że spędzili ze sobą kilka nocy, ale Jessica stanowczo zaprzecza. Mówi, że Harry jest prawdziwym dżentelmenem...

Niesforny książę wyraźnie chce żyć z dala od reporterskich fleszy oraz w bezpiecznej odległości od sztywnych zasad dworu. Daje też znać, że nie ma zamiaru być kopią Williama, bo nie jest następcą tronu. "Brudny Harry", facet z krwi i kości, już teraz jest królem - królem życia. Swoim zamiłowaniem do zabawy i łamania wszelkich konwenansów symbolizuje drugie oblicze brytyjskiej monarchii.

Łukasz Słapek

Śródtytuły pochodzą od redakcji INTERIA.PL

Nowy większy SHOW - elegancki magazyn o gwiazdach! Jeszcze więcej stron, więcej gwiazd i tematów! Więcej przeczytasz w najnowszym wydaniu magazynu, w sprzedaży od 7 listopada!

Show

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje