Reklama

Reklama

Winona Ryder: Ikona lat 90. - nigdy tak o sobie nie myślałam

Rolą w serialu "Stranger Things" Winona Ryder ponownie przypomniała o sobie i wyszła z medialnego cienia, który - jak sama przyznała - był jej bardzo potrzebny.

"Często jestem pytana o to, jak to jest być ikoną lat 90.? Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, przecież nie myślę o sobie w ten sposób, poza tym, kto to robi?" - przyznaje w rozmowie z "Time" Winona Ryder.

Jej sukces przyszedł dość szybko, a każda kolejna rola jedynie przybliżała ją do tytułu gwiazdy kina. Pasmo sukcesów, doskonałych ról, przerwał głośny skandal, którym media żyły przez długie miesiące. "Gwiazda kina złodziejką" - brukowce rozpisywały się o jej problemach, depresji. To czas, kiedy Ryder postanawia się wycofać. "Zaczynasz się wtedy interesować innymi rzeczami" - przyznała w rozmowie z "Marie Claire". Z perspektywy lat podkreśla, że to najlepsze, co mogło się stać. "To pomogło mi zrozumieć, że kocham aktorstwo, uwielbiam grać, chcę to robić. Równocześnie pokazało mi, że są inne rzeczy, że nie chodzi tu wyłącznie o mnie, o robienie filmów" - wyjaśniła w rozmowie z "Interview".

Reklama

Dlatego też z dużą troską Ryder obserwuje swoich młodszych serialowych towarzyszy. "Cieszę się, że zaczynałam w tamtych czasach. Nie wiem, czy zaczynając dziś udałoby mi się zostać aktorką, nie wiem, czy potrafiłabym sobie poradzić z tym wszystkim" - przyznała.

Popularność, którą ona pamięta, nijak się ma do tego, czym sława jest dziś, zdradziła w rozmowie z Time Live. "To dwa zupełnie inne światy. Kiedy zaczynałam, nie było internetu, komórek, ciągłej obecności kamer. Dziś ludzie tak wiele czasu spędzają z telefonem w ręku. Kiedyś tak nie było i przyznam, że trochę tęsknię za tym" - tłumaczy.

Sama przyznała, że w swoich działaniach i planach nigdy nie była zbyt "strategiczna". "Jeśli starasz się myśleć zbyt strategicznie, zwykle kończy się to porażką" - przyznała.

"Z wielu powodów wydaje się, że w moim życiu nastąpiła zmiana, być może to mój wiek, a może poczucie wyzwolenia z możliwości grania postaci w moim wieku. Czuję też, że teraz nadszedł czas innych ludzi i to mnie cieszy" - wyjaśnia.

Choć występ w jednym z najpopularniejszych seriali ostatnich lat z pewnością rozpalił blask jej nieco przyblakłej gwiazdy, ona wciąż stroni od tej wielkiej popularności, której smak poznała kiedyś. Chętnie ucieka do Teksasu, miejsca, które - jak sama mówi - pozwala jej żyć normalnie. "Może jestem trochę sławna, trochę popularna, lubię uciekać do miejsc, gdzie nie jestem rozpoznawalna i żyję tak jak inni" - wyznaje. 


PAP life

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje