Reklama

Reklama

Wojtczak, Loska, Wander, Chmurka: Z nimi witaliśmy Nowy Rok

Życzliwe, uśmiechnięte, ładne i… zawsze mile widziane. Kończył się stary rok, zaczynał nowy, a one wciąż były ciepłymi i sympatycznymi gośćmi w naszych domach. Bardzo ich dzisiaj brakuje...

Wspominając początki polskiej telewizji, zwykle na pierwszym miejscu wymieniamy Edytę Wojtczak. To właśnie ona wraz z Janem Suzinem tworzyła niezapomnianą parę prezenterów. Wojtczak trafiła do telewizji jako finalistka konkursu "Przekroju": Piękne dziewczyny na ekrany.

Jej zdjęciem opublikowanym w tygodniku zainteresowała się Irena Dziedzic, która uważała, że w zdominowanej przez mężczyzn telewizji potrzebna jest sympatyczna twarz kobieca. Początki 23-letniej prezenterki nie były łatwe, jednak szybko zdobyła sympatię widzów. Ceniono ją za profesjonalizm i osobowość.

Reklama

"Zawsze sympatyczna, miła i uśmiechnięta - wspomina reżyser Jerzy Gruza. - Nie stroiła fochów, miała za to w sobie delikatność, której brakowało innym. Była ciepła, bardzo rodzinna". Pani Edyta bardzo strzegła swojej prywatności, wiadomo jednak, że w 1966 r. poślubiła Jana Szymańskiego, inżyniera z pionu technicznego telewizji. Małżonkowie unikali rozgłosu, oboje byli domatorami.

Po kilkunastu latach związek się rozpadł. Szymański wyjechał, stracili ze sobą kontakt. Wojtczak przez pewien czas związana była z TVN, potem prowadziła Vademecum Radia ZET. Od dawna na emeryturze, mieszka samotnie w kawalerce, jeździ wiekowym samochodem i nie udziela się publicznie. Podczas swojej kariery nie dorobiła się luksusów, lecz jak podkreśla, niczego nie żałuje.

Bogumiła Wander zachwycała urodą i wysmakowanymi strojami. Jako jedyna prezenterka nigdy nie korzystała z porad stylistów. Do telewizji również dostała się z konkursu, zaczynała w ośrodku łódzkim. Na Woronicza spędziła ponad 30 lat.

"Żyliśmy w swoim małym świecie - wspomina w rozmowie z Aleksandrą Szarłat. - Narzekać nie mogę, nie mam na co. Nikt mnie nie gnębił. (...) Zarabialiśmy średnią krajową, dorabialiśmy, prowadząc koncerty. Do domów odwoziła nas po nich służbowa nyska. Kiedy byłam w ciąży, musiałam się mocno trzymać za brzuch, tak bardzo w niej trzęsło".

Za mąż wychodziła dwa razy. Jej pierwszym wybrańcem był scenarzysta Zbigniew Żołędziowski, z którym ma syna, Marka. Później zakochała się z wzajemnością w żeglarzu Krzysztofie Baranowskim. Zdecydowali się być razem, gdy ich dzieci z poprzednich związków już podrosły. Z telewizji odeszła w 2003 r., uznając, że zaczyna być odsuwana na margines.

Obecnie wraz z mężem mieszka w pięknym domu pod Warszawą, którego wnętrze i otoczenie sama zaaranżowała. Chętnie opowiada o sukcesach syna w branży reklamowej. Rzadziej mówi o telewizji, nie chce żyć wspomnieniami.

Nowy styl w zapowiadaniu programów wprowadziła Krystyna Loska. Nie używała kartki, mówiła tekst z pamięci i nigdy się nie myliła. Jednocześnie potrafiła rzucić drobny żart, zabawną uwagę, co bardzo cenili telewidzowie. Na Woronicza pojawiła się po kilku latach pracy w Telewizji Katowice i od razu stała się wielką gwiazdą. Przetrwała 14 prezesów TVP. Od lat tworzy udane małżeństwo z działaczem piłkarskim Henrykiem Loską (znają się od dzieciństwa), ich córką jest Grażyna Torbicka.

Elżbieta Sommer, czyli Chmurka była wcześniej meteorologiem i inspektorem w Dowództwie Sił Lotniczych. Telewizyjną prognozę pogody zapowiadała na zmianę z Czesławem Nowickim - popularnym Wicherkiem, który był showmanem i zawsze miał w zanadrzu jakąś anegdotę. Natomiast Chmurka koncentrowała się na przekazywaniu informacji i też miała wielu wielbicieli, ceniących ją za elegancję i profesjonalizm.

Ostatecznie odeszła na emeryturę w 2005 r., co przyśpieszyła choroba. Nie płakała i nie biegała za dyrektorami TVP, żeby przyjęli ją z powrotem do pracy. Wśród telewidzów pozostawiła jednak miłe wspomnienia, a i pogoda była wtedy lepsza niż dzisiaj...

Sławomir Koper

Tekst pochodzi z magazynu

Tina

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje