Reklama

Reklama

Mięso dobrze upieczone

Wystarczy, że poznasz (i wykorzystasz) kilka przydatnych trików, a upieczone przez przez ciebie mięso drobiowe stanie się aromatyczne, smaczne, w środku odpowiednio wilgotne, z wierzchu złociste, otoczone chrupiącą skórką - jak z najlepszej restauracji.

Zanim przystąpisz do pracy pamiętaj, żeby po umyciu koniecznie dokładnie osuszyć mięso przy pomocy ręcznika papierowego. Mokre mięso nie będzie się dobrze piec (ani dobrze smażyć na patelni). Przez ten dość powszechny błąd wielu osobom nie udaje się sztuka rumienienia skórki.

Reklama

Przed pieczeniem natrzyj mięso solą oraz pozostałymi przyprawami i pozostaw na dwie godziny. Zestaw przypraw polecany do drobiu to najczęściej: papryka słodka/ostra, pieprz ziołowy, curry, czosnek granulowany, tymianek i estragon. 

Jak długo piec kurczaka? Czas pieczenia najlepiej dostosować do jego wagi - 1 kilogram to godzina pieczenia. Dwukilogramowego piecze się dwie godziny, a półtorakilogramowego - półtorej.

Piecz w opcji góra-dół. Wstaw mięso do piekarnika nagrzanego do 200 stopni, zamknij drzwiczki i obserwuj. Gdy skórka zacznie się rumienić, zmniejsz temperaturę do 180 stopni. Piec najlepiej pod przykryciem lub w rękawie (foliowym) do pieczenia. W ten sposób unikniesz konieczności polewania kurczaka sosem, co jakiś czas w trakcie pieczenia. 20 minut przed końcem pieczenia usuń przykrycie i posmaruj skórkę masłem.

W innym, bardziej popularnym (i nieco bardziej pracochłonnym) wariancie co ok. 20 minut należy polewać kurczaka sosem z dna naczynia żaroodpornego, a po upływie połowy czasu przewidzianego na pieczenie nakryć go spożywczą folią aluminiową. W tej opcji również możesz posmarować skórkę masłem ok. 20 minut przed wyjęciem mięsa z pieca.

Mięso będzie bardziej aromatyczne, soczyste, a zarazem lepiej chronione przed przypaleniem, jeśli do naczynia, w którym będzie się piekło, wlejesz pół szklanki czystego, przecedzonego rosołu/bulionu lub ewentualnie wody.

***

#POMAGAMINTERIA

Pięć rodzin, pięć dni i piętnaście wymagających treningów. Obóz Muay Thai, którego pierwsza edycja odbyła się w zeszłym roku, jest szansą dla młodzieży w spektrum autyzmu na poznanie smaku zdrowej rywalizacji, wygranej, a czasem także porażki. Jak mówią organizatorzy: "To, że nasi podopieczni nie utrzymują kontaktu wzrokowego z rozmówcą, nie znaczy, że nie mają nic do powiedzenia. Sport uczy nas szacunku do siebie i każdego rywala. Jeśli tego nie zrozumiesz, oddalasz się od mety". Organizacja tegorocznej edycji wciąż stoi pod znakiem zapytania, jednak dzięki ludziom dobrej woli szanse na wyjazd z każdym dniem rosną. I ty możesz pomóc! Sprawdź szczegóły

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje