Muffiny... od kuchni

Muffiny uwielbiają nie tylko dzieci. "Wszyscy je kochają" - mówi Marieta Marecka miłośniczka i specjalistka od gotowania. Nawet ci, którzy nie gustują w słodkościach, mogą uraczyć się wytrawną babeczką, bo również w takiej wersji występują te popularne ciastka.

Muffiny - ciastka w kształcie wyrośniętej babeczki, wyglądem nieco przypominają grzybka z kapeluszem. Podawane są na słodko - z czekoladą albo z owocami. Albo w wersji wytrawnej - z warzywami, serem, a nawet mięsem. Mogą być smaczną przekąską w pracy lub deserem po obiedzie. Uwielbiają je nie tylko dzieci. Stanowią ucztę dla zmysłów - nie tylko smaku, ale i oczu, bo często dekoruje się je na ciekawe sposoby - bitą śmietaną, lukrem, drażetkami czekoladowymi czy innego rodzaju posypkami.

Reklama

Mufinny popularne są już nie tylko w Wielkiej Brytanii, czy za oceanem. "Wszyscy pokochali muffinki. Od dłuższego czasu przyjęły się na także na naszym polskim rynku - często goszczą w naszych kuchniach i na naszych stołach" - mówi Marieta Marecka.

Czemu muffiny zawdzięczają swoją ogromną popularność? "Każdy chętnie po nie sięga, bo występują w różnych wydaniach - na słodko i na ostro. Myślę, że to też, dlatego, że one są bardzo łatwe do zrobienia i naprawdę trudno jest je zepsuć. Po prostu miesza się suche składniki, oddzielnie miesza się mokre składniki, a potem to wszystko razem - nawet nie musi to być zbyt dokładne połączenie składników. W efekcie wychodzi babeczka" - mówi Marecka.

Niby proste, ale muffinka musi przecież wyrosnąć, a to już nie dla wszystkich jest takie łatwe. Marecka przyznaje, że w życiu upiekła mnóstwo muffinów i jeszcze nigdy nie wyszły jej takie, jak te kupione.

"Trzeba się liczyć z tym, że muffinka zrobiona w domu, nigdy nie będzie wyglądała tak, jak ta kupiona w sklepie czy w sieciowych restauracjach z kawą - one nigdy tak nie wyjdą. Upiekłam miliony muffinek i zauważyłam, że im mniej dokładnie zmieszam te składniki, tym to lepiej rośnie. Zawsze wydaje nam się, że trzeba te grudki mąki dobrze rozetrzeć, tak jak sie robi różne inne ciasta. Natomiast w przypadku muffinów nie. To jest bardzo intrygująca kwestia - musiałabym przeprowadzić badania na ten temat " - dodaje śmiejąc się Marecka.

Muffiny piecze się w piekarniku w papierowych papilotkach lub w silikonowych foremkach.

"W wielu przepisach podaje się, że nalewa się ciasto do 2/3 wysokości - maksymalnie do 3/4. Przyznam, że ja zawsze nalewam więcej, i mimo tego one mi się czasami bardziej rozlewają na boki." Od czego zależy to, jak wyrosną nam muffiny? "Ciasto jest kluczowym czynnikiem. Na przykład jego konsystencja jest bardzo ważna - ostatnio zrobiłam muffinki na bazie bananów zmiksowanych z jogurtem - wyszły bardzo fajne. Jeśli chodzi o to, czy rosną na boki, czy do góry, tak jak powinny rosnąć, to niestety ta pierwsza wersja przeważa w naszych domowych warunkach" - mówi Marecka.

Może problem tkwi w ilości dodawanego proszku do pieczenia - niektórzy wychodzą z założenia, że im więcej dosypią go do ciasta, tym bardziej ono wyrośnie. "Nie jestem zwolenniczką środków spulchniających. Niektórzy faktycznie myślą, że jak dodadzą więcej proszku do pieczenia albo sody, to ciasto lepiej im wyrośnie. Natomiast ja bym z tym uważała, bo to jednak bardzo psuje smak ciasta, a soda dodaje słonawego posmaku" - kwituje Marecka.


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje