Reklama

Reklama

Śniadanie jedz jak król, a w szkole będą szóstki

Dlaczego dzieci muszą jeść śniadania?

Rok szkolny dopiero się zaczął, a dziecko już skarży się, że w czasie lekcji chce mu się spać? Szukanie przyczyny zacznij od pytania, czy je rano śniadanie.

Wiosną Instytut Żywności i Żywienia ogłosił, że przynajmniej 2/3 dzieci i młodzieży w naszym kraju ma niedobory podstawowych składników odżywczych, takich jak wapń i witamina D, potas, magnez, kwas foliowy. Odbija się to nie tylko na ich odporności, ale i... na wynikach w szkole.

Reklama

Skąd u zadbanych, dobrze odkarmionych dzieci taki problem? Bo jedzą nie to, co trzeba, i nie wtedy, kiedy ich organizm tego potrzebuje.

- Dziecko powinno jeść w ciągu dnia 4-5 posiłków, w tym trzy posiłki podstawowe: śniadanie, obiad i kolację, oraz dwa mniejsze posiłki dodatkowe: drugie śniadanie i podwieczorek - mówi Małgorzata Więch.

- Ważne, aby były one spożywane w miarę możliwości o stałych porach.

Nie ma czasu na owsiankę...

W praktyce wygląda to nieco inaczej. Z badania przeprowadzonego w 2009 roku na zlecenie firmy Danone wynika, że w tygodniu dzieci w wieku 6-11 lat nie jedzą śniadań: 24 proc. nie je codziennie pierwszego posiłku w domu, zaś aż 95 proc. drugie śniadanie je od czasu do czasu lub wcale. Nie ma co dziwić się dzieciom, bo aż 20 proc. dorosłych Polaków całkowicie rezygnuje z tego posiłku.

Rozumiemy więc dziecko, które też woli dłużej zostać w łóżku niż tracić czas na jedzenie. Dajemy mu kilka złotych, by kupiło sobie coś w szkolnym sklepiku. Statystyki pokazują, że zwykle są to batony, chipsy, popijane słodkimi gazowanymi napojami.

Dlaczego to takie ważne?

- Śniadanie jest podstawowym posiłkiem i nie należy o nim zapominać - tłumaczy Małgorzata Więch. - Po nocnym śnie stężenie glukozy w organizmie jest niższe. To może upośledzać pracę komórek, szczególnie mózgu. Dlatego ważne jest, aby dzieci jadły pierwsze śniadanie przed wyjściem do szkoły, bo zapewnia im to dobre samopoczucie i zdolność koncentracji podczas lekcji.

Zadaniem rodziców jest podanie śniadania w takiej formie, by dziecko z ochotą do niego zasiadło i szybko zjadło. Z kanapką z żółtym serem mamy na to niewielką szansę. Poza tym, lepiej zostawić ją do szkoły.

Może to być twarożek z ziołami i rzodkiewką oraz grzanka z pełnoziarnistego chleba albo jogurt z płatkami zbożowymi i owocami, naleśnik z twarożkiem czy omlet.

Dodatek owoców, świeżych lub suszonych, sprawi, że śniadanie będzie miało lekko słodki smak, tak przez dzieci lubiany. Należy za to wystrzegać się kremów czekoladowych. Owszem, po takim śniadaniu poziom glukozy (a więc i energii) gwałtownie wzrośnie, ale potem szybko spadnie i dziecko zamiast skupić się na lekcjach będzie na zmianę senne lub nadmiernie pobudzone.

Drugie śniadanie - do plecaka!

Dzieci, nawet te z pierwszych klas, spędzają w szkole minimum pięć godzin dziennie. Łatwo więc policzyć, że powinny zjeść między lekcjami przynajmniej jeden posiłek. - Wbrew pozorom drugie śniadanie nie może być tylko przekąską, ale powinno być pełnowartościowym i pożywnym posiłkiem - tłumaczy Małgorzata Więch.

- Musi znaleźć się w plecaku ucznia, bo zapas energetyczny dostarczony organizmowi przy pierwszym śniadaniu w domu nie wystarczy na intensywny dzień w szkole. Po kilku godzinach dziecko zacznie odczuwać głód, stanie się rozkojarzone i senne. Wtedy powinno sięgnąć po drugie śniadanie.

Drogę do szkoły najlepiej przeżyją kanapki, nie sprawią też dziecku kłopotu przy jedzeniu. Mały uczeń narzeka, że kanapki owinięte w folię czy papier mu nie smakują? Kupmy mu kolorowe pudełko śniadaniowe, w którym zmieści się nie tylko kanapka. W szkole dziecko zajrzy do niego z ciekawością: "Co mama przygotowała mi dzisiaj?".

Nie zawsze muszą to być kanapki z wędliną czy żółtym serem. Dobre będą np. pasta z fasoli z rodzynkami albo ryba wędzona skropiona sokiem z cytryny (wtedy nie pachnie!).

Smak kanapki wzmocnią: kilka kleksów domowej roboty keczupu, plasterki rzodkiewki lub kiszonego ogórka, listek rukoli. Dziecko z przyjemnością pochrupie pokrojoną w słupki marchewkę, jabłko, garść orzechów. Do picia na co dzień najlepsza jest niegazowana woda mineralna, a od czasu do czasu sok owocowy, warzywny lub owocowa herbatka - najlepiej w lekkim plastikowym bidonie, który dziecko bez trudu odkręci.

Przekąska ze sklepiku? Tak, ale...

Ponad 60 proc. dzieci codziennie kupuje coś w szkolnym sklepiku. Jednak mleko, jogurty owocowe lub kanapki stanowią niespełna 2 proc. zakupów. Wygrywają batoniki, żelki, ciastka, słone paluszki i chipsy, słodkie napoje gazowane.

Instytut Żywności i Żywienia opracował listę produktów, które powinny zastąpić niezdrowe przekąski. Należą do nich: kanapki z pieczywa pełnoziarnistego, mleko i produkty mleczne o małej zawartości cukru,płatki zbożowe, chrupki, wafle ryżowe, świeże owoce i warzywa umyte, obrane oraz pokrojone na porcje (w razie potrzeby), suszone owoce, orzechy bez cukru, soli i tłuszczu, soki warzywne oraz owocowe. Jeśli sklepik będzie w nie zaopatrzony, możemy dać dziecku pieniądze, by kupiło sobie drugie śniadanie.

Posiłki naszych dzieci dostarczają zwykle tylko połowę dziennego zapotrzebowania na wapń. Minerał ten nie tylko wzmacnia kości, ale wspomaga zdolność uczenia się. Organizm najlepiej przyswaja go z produktów mlecznych, w szczególności jogurtów.


Tekst: Iwona Milewska

Dowiedz się więcej na temat: żywienie dzieci

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje