Reklama

Reklama

Bootcut jeans wracają do łask

Choć obcisłe rurki sprawowały w naszych garderobach niepodzielne rządy od wielu lat, obecnie na wybiegach coraz śmielej eksponowane są spodnie o szerszych nogawkach. Do łask wracają tzw. bootcut jeans, których fason idealnie wpisuje się w powracającą modę z lat 90. XX wieku

Dopasowane do sylwetki jeansy to jeden z tych elementów garderoby, które zdają się opierać modowemu przemijaniu. Klasyk, który prawdopodobnie każda kobieta ma w swojej szafie, przez długie lata był jedynym obowiązującym fasonem jeansów. Do czasu. Od kilku sezonów spodnie z rozszerzanymi nogawkami szturmem zdobywają wybiegi, jawiąc się, jako coraz poważniejsze zagrożenie dla dominacji obcisłych rurek.

Reklama

Tendencję tę potwierdza nowa linia jeansów Balenciagi nawiązująca do fasonu bootcut wylansowanego w połowie lat 90., która stanowi niezbity dowód na to, że minione trendy nieuchronnie wracają. "Vanity Fair" i biblia męskiej mody "GQ" zdążyły już ogłosić wielki powrót denimowych spodni z szerokimi nogawkami, a zarazem koniec ery skinny jeans.

Bootcut to fason noszony zarówno przez mężczyzn, jak i kobiety, umożliwiający włożenie nogawki do butów z wysoką cholewką - w języku angielskim słowo "boot" oznacza botki, sztyblety lub kozaki. Spodnie te charakteryzuje wysoki stan oraz krój podkreślający biodra i talię. Nogawki rozszerzają się delikatnie poniżej kolan, dzięki czemu proporcje sylwetki zostają zrównoważone. Jeansy typu bootcut idealnie sprawdzą się, zatem zwłaszcza uosób o tzw. figurze gruszki - posiadających szerokie biodra i masywne uda.

Fason ten po latach modowego niebytu na wybiegi ponownie wprowadziła Demna Gvasalia, prezentując go na pokazie najnowszej kolekcji Balenciaga Resort 2019, ku powszechnej konsternacji i niedowierzaniu odbiorców. Ci, najwyraźniej, niektóre trendy woleliby pozostawić tam, gdzie ich miejsce - w odmętach przeszłości.

Najnowsza interpretacja popularnego u schyłku minionego stulecia fasonu i ogłoszenie w mediach jego niechybnego powrotu na modowy szczyt nie spotkały się z entuzjastycznymi reakcjami. "Jeansy Balenciagi są najstraszliwszą rzeczą, jaką widziałem od czasu obejrzenia horroru "Dziedzictwo" - napisał ironicznie jeden z użytkowników Twittera. Podczas gdy ktoś zapytał z niedowierzaniem: "Czy to żart?", ktoś inny dodał: "Możemy to zatrzymać. Jeszcze jest czas".

Choć najnowsze wcielenie bootcut jeans autorstwa włoskiego domu mody raczej przeraziło aniżeli zachwyciło fanów marki, fason ten bez wątpienia ma obecnie swój moment, doskonale wpisując się w fascynację projektantów anty-modą z lat 90. i nostalgicznym przywracaniem trendów sprzed lat. Czy oznacza to koniec ery obcisłych rurek, do których tak przywykliśmy? Niekoniecznie - w dobie tak wielkiej różnorodności i mnogości trendów najlepiej jest nosić to, w czym po prostu czujemy się dobrze. Nawet, jeśli oznacza to bycie o krok za modą z wybiegów. (PAP Life)


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje