Reklama

Reklama

Jak wyglądać niczym Francuzka w epoce Instagrama?

Ma wrodzone wyczucie stylu, jednak unika modowego nadmiaru. Od mocnego makijażu woli naturalny blask i delikatność. Współczesna Francuzka, choć wciąż słynie z nonszalanckiego uroku, pozwala sobie dziś na nieco więcej ekstrawagancji. A my razem z nią.

O jej tajnikach dbania o urodę krążą legendy, a ograniczająca się do ponadczasowej klasyki zawartość garderoby stanowi niedościgniony wzór dla większości z nas. Od lat uchodzi za autorytet w dziedzinie ubioru i pielęgnacji. W czasie ostatniej dekady kobieta pochodząca z kraju nas Sekwaną stała się symbolem niewymuszonego szyku, a zarazem muzą świata mody i urody. Powstały liczne poradniki poświęcone charakterystycznemu stylowi ubierania się Francuzek, na Instagramie są już ponad cztery miliony postów oznaczonych hashtagiem #frenchgirl, a na portalach mnożą się artykuły o tym, jak dostosować różne elementy wyglądu - od nonszalanckiej fryzury, przez niemaskowanie cieni pod oczami, aż po odpowiedni fason jeansów - by osiągnąć wymarzony efekt i upodobnić się nieco do stylowych mieszkanek Francji.

Reklama

Oczywiście swój unikatowy wizerunek Francuzki zawdzięczają najsłynniejszej bodaj niefrancuskiej French Girl, Jane Birkin. Za sprawą romansu z Serge'em Gainsbourgiem w latach 70. przeniosła się z Londynu do Cannes, stając się z miejsca ikoną stylu. Swoimi koszykami z juty, prostymi zestawami składającymi się z jeansów i białego T-shirtu, idealnie niedoskonałą fryzurą i przede wszystkim naturalnością inspirowała i wciąż inspiruje mnóstwo kobiet. "Wszystkie paryskie dziewczyny chcą, aby inni uwierzyli, że one właśnie się obudziły i są tak piękne bez żadnego wysiłku" - zauważa w rozmowie z "The Guardian" założycielka marki Sezane, Morgane Sezalory. "Co zgoła oczywiste, jest to tylko złudzenie" - dodaje natychmiast.

Wygląd French Girl jest bez wątpienia uwodzicielski i zmysłowy. Dla Francuzek ważniejsza od najnowszych, a zarazem szybko przemijających trendów, jest wysoka jakość ubrań i ponadczasowe fasony. To dzięki nim w naszych szafach królują balerinki, beżowy trencz i delikatna biżuteria. W kwestii dbania o urodę są także ekspertkami, a my podążając ich śladem więcej uwagi poświęcamy dziś temu, czy na półce w łazience stoi "właściwa" woda micelarna oraz jak pielęgnować cerę każdego dnia, by zachwycała promiennym blaskiem, ograniczając zarazem codzienny makijaż do niezbędnego minimum. Ich wrodzone wyczucie stylu, pewność siebie i aktywny styl życia są niezwykle inspirujące.

Dawniej Francuzka kojarzyła się z suknią w grochy i sznurem pereł, a towarzyszył jej papieros, czarna kawa i rozmowy o Simone de Beauvoir. Ale moda ruszyła do przodu - głównie za sprawą Instagrama. W erze mediów społecznościowych Francuzka zamieniła swój niegdysiejszy chłód i wyrafinowanie na beztroski uśmiech, a gładką fryzurę na lekko potargane wiatrem włosy. Często można ją spotkać na francuskiej Riwierze, spacerującą po brukowanych uliczkach z wiklinowym koszykiem pełnym chabrów w dłoni lub na łące skąpanej w słońcu. Ma na sobie białą koronkową bluzkę i słomkowy kapelusz - koniecznie w rozmiarze XXL.

Fenomen Francuzek i ich unikatowego, pełnego luzu, a zarazem dalekiego do przestylizowania wyglądu zyskał ostatnimi czasy popularność tak wielką, że przekroczył granice kraju, a nawet kontynentu. Nosić się jak typowa French Girl, używać tych samych co ona kosmetyków i stosować jej magiczne urodowe triki chcą dziś kobiety na całym świecie. W istocie każda z nas może to zrobić - nawet jeśli pochodzi z Hampshire, jak Alexa Chung, której styl porównywany jest z francuską nonszalancją.

Jak wyglądać dziś niczym Francuzka? Choć białe luźne koszule, kredki do powiek i urocze balerinki nadal są dozwolone, w tym sezonie idąc z duchem czasu aktualizujemy garderobę - tak, jak zrobiły to mieszkanki kraju nad Sekwaną. Postawmy więc na romantyczne bluzki odsłaniające ramiona, znacznie za duże, jakby wyjęte z męskiej szafy koszule, wiklinowe koszyki w różnych rozmiarach i granatowe jeansy, których nogawki nie powinny sięgać kostek. Zamiast rysować na powiece tradycyjną czarną kreskę, pobawmy się wyrazistymi kolorami, używając eyelinerów lub kredek w odcieniach niebieskiego czy zieleni.

Ale w naśladowaniu Francuzek nie chodzi jedynie o łączenie ubrań i dodatków w określony sposób czy stosowanie konkretnych metod dbania o urodę - ich fenomen tkwi w stylu życia. Celebrowaniu chwili, nie udawaniu kogoś, kim się nie jest, nie dostosowywaniu się wbrew sobie do czyichś oczekiwań. Dbaniu o siebie i akceptacji swojego wyglądu, co pozostaje w opozycji do obsesyjnego maskowania wszelkich niedoskonałości. Paradoksalnie więc, chcąc wziąć przykład z Francuzek, najlepiej po prostu być... sobą. (PAP Life)

autorka: Iwona Oszmaniec


PAP life

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje