Reklama

Reklama

Chcielibyście tu zamieszkać? Oto najdziwniejsze osiedla świata

Szare bloki, wąskie ścieżki, skwer z ławeczkami i niewielki plac zabaw - z tym zwykle kojarzy się słowo „osiedle”. Pod tym hasłem kryją się jednak i inne, o wiele bardziej oryginalne realizacje. Oto najdziwniejsze osiedla z całego świata.

Prawie połowa Polaków mieszka w blokach. Nie wszyscy jednak wiedzą, że krajobraz jaki codziennie oglądają za oknami, to rozwiązanie o długiej i bogatej tradycji. Sięga ona 2 poł. XIX wieku, kiedy to przy kopalniach i fabrykach wznoszono wielorodzinne domy. Kształtami przypominały one jeszcze tradycyjne budownictwo: proste, kilkupiętrowe klocki, przykryte spadzistymi dachami.

Prototyp bloków takich, jakie znamy dzisiaj, pojawił się w dwudziestoleciu międzywojennym. To wtedy moderniści zaoferowali mieszkańcom miast rozwiązania, które miały w niedrogi sposób zapewnić im wygodny metraż oraz dostęp do światła, powietrza i bieżącej wody. Za jedno z pierwszych modernistycznych osiedli uznaje się La Muette we francuskim Drancy, wzniesione w 1934 roku.

Reklama

Początkowo bardzo prosta, opierająca się na kubicznych budynkach i umieszczonych między nimi terenach zielonych koncepcja, z czasem zaczęła ewoluować. Bloki przyjmowały najdziwniejsze formy, dyktowane czy to fantazją architektów, czy rozwijającą się techniką. Oto kilka najciekawszych przykładów.

Burj Al Babas w Turcji

Miało być jak w bajce: różowe ściany, strzeliste wieże, misterne balkoniki, rzeźbione gzymsy, a do tego całkiem atrakcyjna cena. Na takiej koncepcji opierało się osiedle Burj Al Babas, położone w Turcji, w połowie drogi między Stambułem a Ankarą.

W zamyśle architektów jego estetyka miała nawiązywać do zamków, znanych z Disney’owskich bajek. Oferta skierowana była do bogatych mieszkańców krajów arabskich, a na osiedlu, oprócz ponad 700 domów, zaplanowano też wzniesienie spa, meczetów, centrów handlowych i wielu innych udogodnień. Inwestycja pochłonęła 205 milionów dolarów.

Jednak, mimo rozmachu i fantazji dewelopera, chętnych do zamieszkania na bajkowym osiedlu nie udało się znaleźć. Brak kupców zbiegł się w czasie z kryzysem walutowym w Turcji. W efekcie disney’owska utopia dziś stoi pusta, wyglądem przypominając dekoracje do filmu grozy.

Habitat 67 w Montrealu

To tylko jeden budynek, jednak dzięki swojej imponującej kubaturze, śmiało mógłby posłużyć za całe osiedle.

Wzniesiony w Montrealu Habitat 67 to jedna z najciekawszych inwestycji mieszkaniowych XX wieku. Składa się z 354 identycznych, prefabrykowanych elementów, tworzących 164 mieszkania, o różnym metrażu i układzie. Twórca projektu, Moshe Safdi, pracując nad Habitatem inspirował się budowlami Bliskiego Wschodu, a za cel stawiał sobie stworzenie budynku, który zapewniałby mieszkańcom więcej prywatności i komfortu niż klasyczna, modernistyczna kostka.

Niestety, koncepcja ze względu na wysokie koszty realizacji, nie doczekała się upowszechnienia. Habitat 67 stał się za to ikoną architektury, a w 2009 roku został uznany za obiekt zabytkowy.

Barrio Gaudi w Reus (Hiszpania)

Ricardo Bofill to kataloński architekt, uważany za jedną z najważniejszych postaci postmodernizmu. W jednym z wywiadów mówił, że jego zdaniem "historyczne miasta są o wiele bardziej interesujące niż te współczesne". Słowa te, wydają się być motywem przewodnim jego twórczości. Budynki Bofilla to narracyjne koncepcje, w których historia sztuki (nie tylko architektury, ale również literatury czy malarstwa) łączy się z nowoczesnymi oczekiwaniami.

Świetnym przykładem stylu katalończyka jest osiedle Barrio Gaudi w Reus, będące hołdem dla legendarnego twórcy Sagrady Familii. Znajdujące się tam budynki to kompozycje sześcianów, o elewacjach pokrytych cegłą w ciepłym, pomarańczowym kolorze. Z prostymi bryłami kontrastują ukośne balkony, a poszczególne budynki połączone są tarasami i kładkami, tak by mieszkańcy mogli poruszać się po osiedlu, korzystając nie tylko z ulic.

Oprócz Barrio Gaudi Bofill ma na koncie jeszcze inne, nie mniej ciekawe realizacje. Należą do nich m.in. Zamek Kafki, czy Les Espaces d'Abraxas - blok nawiązujący kształtem do rzymskiego Koloseum.

***Zobacz także***

Golden Mile Complex w Singapurze

O ile dziś łączenie przestrzeni mieszkalnych i komercyjnych w jednym budynku nie jest niczym zaskakującym, o tyle jeszcze kilka dekad temu stanowiło dość innowacyjną koncepcję. Zbudowana w 1973 roku Złota Mila w Singapurze, mieszcząca w swoim wnętrzu ponad 400 sklepów, restauracje, biura podróży, spory parking oraz lokale mieszkalne, była więc w swoim czasie niemałą architektoniczną sensacją.

Posadowiona na działce o powierzchni 1,3 ha, wysoka na 90 metrów Złota Mila kształtem przywodzi na myśl osiągnięcia japońskich metabolistów: na szerokim postumencie wznoszą się tu kolejne, ułożone uskokowo kondygnacje. Na froncie znajdują się zaś przestronne balkony, zapewniające mieszkańcom widok na zatokę.

Choć budynek projektowany był jako luksusowy, szybko stracił na prestiżu. Winę za to ponoszą w dużej mierze mieszkańcy, którzy przekształcali swoje apartamenty wedle własnego gustu, sięgając po rozwiązania rozbieżne z wizją architekta. Budynek określano mianem "wertykalnego slumsu" oraz "narodowej porażki".

Osiedla na przedmieściach Paryża

W latach 1950-1980 Francję gnębił kryzys mieszkaniowy. Napływ imigrantów z kolonii sprawił, że w stolicy zaczęło dramatycznie brakować miejsc, w których mogliby oni zamieszkać. Lekarstwem na ten problem miało być zbudowanie nowych osiedli na obrzeżach Paryża.

Powstałe wtedy kompleksy takie jak Les Arcades du Lac, Cité du Parc, Cité Maurice-Thorez, Les Arenes de Picasso, w swoim czasie uważane były za pionierskie pod względem formy. I nic dziwnego, bo architekci (m.in. wspomniany już wcześniej Bofill) traktowali paryskie przedmieścia jak plac zabaw. Powierzone im tereny zapełniali zarówno monumentalnymi, futurystycznymi budowlami, jak i konstrukcjami, stanowiącymi wariacje na temat historycznych stylów. Powstawały tam więc zamki na wodzie, dekoracyjne bramy i gigantyczne, geometryczne łamańce. Mieszkańcom raczej nigdy nie przypadły one do gustu jednak fotografowie i miłośnicy architektury regularnie odwiedzają te miejsca w poszukiwaniu inspiracji.

***Zobacz także***

Alexandra Road Estate w Londynie

Osiedle, wzniesione w latach 70. ubiegłego wieku, zaprojektował Neave Brown. Zbudowany na planie półksiężyca kompleks składa się z kilku, ułożonych równolegle budynków, które swoją formą nawiązują do starożytnych zigguratów. Ich tarasowe fasady miały zapewnić mieszkańcom dostęp do światła słonecznego, a także stanowić przestrzeń, którą można było zaadaptować jako balkon czy ogródek.

W kompleksie znajduje się 500 mieszkań, a także sklepy, szkoły, park, a nawet miejsca do majsterkowania.

Choć brutalistyczny styl Alexandra Road niektórym wydaje się odpychający, osiedle jest całkiem przyjemnym miejscem do życia. Lokatorzy wśród jego zalet wymieniają: zieleń, nasłonecznione mieszkania, zapewniające prywatność balkony (wszystko dzięki sprytnym przepierzeniom) i bezpieczeństwo - bardzo rzadko dochodzi tu do przestępstw i aktów wandalizmu. Nic dziwnego, że lokale w Alexandra Road osiągają całkiem wysokie ceny.

40 lat po jego Alexandra Road Brown został nagrodzony złotym medalem Królewskiego Instytutu Architektów Brytyjskiech (RIBA) - jednym z najwyższych wyróżnień, przyznawanym architektom w Wielkiej Brytanii.

EUR w Rzymie

To nie tyle osiedle, co cała dzielnica. Inwestycję rozpoczęto w 1939 roku , z zamiarem ukończenia jej na Wystawę Światową, która miała odbyć się trzy lata później (imprezę oczywiście odwołano z uwagi na II wojnę światową).

To architektoniczne przedsięwzięcie było oczkiem w głowie Mussoliniego i według jego zaleceń miało łączyć w sobie nowoczesność i najlepsze, włoskie tradycje architektonieczne. Niełatwego zadania pożenienia tych, wydawałoby się, skrajnie odmiennych tendencji, podjął się Marcelo Piacentini, on również kierował pracami nad inwestycją po zakończeniu wojny. W efekcie powstał zespół budynków, utrzymanych w stylu nowoczesnego klasycyzmu, które do dziś zachwycają swoją monumentalną prostotą.

25 Verde w Turynie

To już nie historia, ale teraźniejszość, a zdaniem niektórych nawet przyszłość architektury. Powstałe w Turynie osiedle 25 Verde uważane jest za jedno z najbardziej ekologicznych miejsc do mieszkania na świecie. Skąd te zachwyty? Na terenie budynku i w jego otoczeniu znajduje się 150 drzew oraz kilkadziesiąt innych roślin, które w każdej godzinie produkują 150 tysięcy litrów tlenu. Dodatkowo, budynek został wyposażony w system magazynujący i uzdatniający deszczówkę oraz w ekologiczną infrastuturę, regulującą temperaturę. Całość inwestycji, w której znalazły się 63 mieszkania, jest również miła dla oka, ponieważ budynek dosłownie tonie w zieleni.

***Zobacz także***

   

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje