Reklama

Reklama

Co zrobić, by bank zarobił na nas mniej

Bank podwyższył ratę kredytu? A może pobiera wysokie opłaty za monity lub zmusza cię do wykupienia drogiego ubezpieczenia? Sprawdź, jak się bronić przed takimi praktykami!

Kiedyś banki zaliczały się do instytucji zaufania publicznego, co oznaczało, że mając z nimi do czynienia nie musieliśmy się obawiać, że zostaniemy oszukani bądź wykorzystani. Dziś nie jest to takie oczywiste. Z badań przeprowadzonych przez firmę Ernst & Young w 2012 roku wynika, że bankom nie ufa niemal 40 proc. Polaków. Trudno się temu dziwić, bo wielu z nas doświadczyło na własnej skórze, że w konflikcie z bankiem nie sprawdza się zasada mówiąca, że klient ma zawsze rację. Szczególnie złe doświadczenia mają osoby, które wzięły kiedyś kredyt hipoteczny we frankach, ale nie tylko one. Dlatego warto wiedzieć, w jaki sposób omijać zastawiane przez bankowców pułapki.

Niedozwolone opłaty za monity

Reklama

Spóźnienie się z ratą kredytu może się zdarzyć każdemu. Jeśli jednak zaległość uregulujemy w ciągu kilku dni, odsetki karne nie powinny być zbyt wysokie. Przepisy kodeksu cywilnego, które weszły w życie w 2006 roku (tzw. ustawa antylichwiarska) mówią bowiem, że maksymalne pobrane przez bank odsetki mogą stanowić najwyżej czterokrotność stopy kredytu lombardowego NBP. Ponieważ obecnie jej wysokość to 3 proc., najwyższe możliwe do pobrania odsetki to 12 proc. w skali rocznej. Oznacza to, że jeśli spóźnimy się ze spłatą 1 tys. zł o tydzień, wyniosą one maksymalnie 4,80 zł.

Co jednak zrobić, gdy miesiąc po opóźnieniu spłaty na swoim koncie zamiast ubytku paru złotych zauważamy zniknięcie kilkudziesięciu? Zwykle okazuje się, że to nasz bank odliczył sobie koszty monitów wysłanych listownie oraz tych telefonicznych według własnej tabeli opłat i prowizji. Czy ma do tego prawo? Okazuje się, że nie. Według Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów bank nie powinien obciążać klientów opłatami, które nie są zgodne z rzeczywiście poniesionymi kosztami. Jeśli więc za monit listowny płacimy 25 albo 30 zł, jest to niezgodne z prawem, ponieważ ani koperta, ani znaczek na list tyle nie kosztują. Opłata 9 zł za monit telefoniczny także nie odzwierciedla ceny kilkuminutowego połączenia. 

Dokąd po pomoc?

Jeśli bank pobiera od nas tego typu opłaty, zwróćmy się o pomoc do powiatowego lub miejskiego rzecznika praw konsumenta w urzędzie miejskim lub starostwie powiatowym. Rzecznika najbliżej naszego miejsca zamieszkania znajdziemy, korzystając z wyszukiwarki na stronie http://uokik.gov.pl/kontakt. php). Pomoc uzyskamy także pod numerem telefonu 800 007 707, czynnym od pn. do pt. od 9.00 do 17.00.

Ponowna wycena nieruchomości

Wiele z osób, które dziś spłacają kredyty hipoteczne zaciągnięte na zakup mieszkań, brało je w chwili, gdy ceny nieruchomości były wyższe niż dziś. W efekcie wartość ich kredytów może przekraczać wartość mieszkań. Banki mogą w tej sytuacji zażądać m.in. natychmiastowej spłaty części zobowiązania, tzw. dodatkowego zabezpieczenia. Co robić w sytuacji, w której pieniędzy na taką spłatę nie mamy? Przede wszystkim warto wiedzieć, że bank chcąc dokonać ponownej wyceny naszej nieruchomości, musi mieć do tego prawo, a prawo to musi być zapisane w umowie albo regulaminie kredytu.

Jeśli takiego zapisu nie ma, możemy się po prostu nie zgodzić na przeprowadzenie wyceny. Jeśli w umowie lub regulaminie jest zapis o prawie do kolejnej wyceny i wycena taka została przeprowadzona, ale jej wynikiem jest poważne w naszej opinii niedoszacowanie wartości mieszkania? Mamy pełne prawo zakwestionowania tego dokumentu i przeprowadzenia wyceny nieruchomości we własnym zakresie, a następnie przedstawienia tej wyceny bankowi. Banki nie zawsze biorą takie wyceny pod uwagę, ale zdarza się, że to robią. W ostateczności pozostaje nam dochodzenie ustaleń w tym zakresie na drodze postępowania sądowego. 

Próbuj negocjować

Banki żądając dodatkowego zabezpieczenia, mają zwykle na myśli zabezpieczenie w postaci hipoteki na innej nieruchomości albo dodatkowe ubezpieczenia kredytu (kolejny wydatek!). Jeśli jednak z umowy kredytu nie wynika jakiego konkretnie zabezpieczenia bank może zażądać, można spróbować zaproponować mu np. zabezpieczenie w formie poręczenia członka rodziny lub krewnych.

W jaki sposób obniżyć ratę kredytu w walucie?

Masz kredyt w innej niż polska walucie, a raty, które płacisz, zawsze wydają się wyższe niż kurs walutowy sprawdzany w dniu spłaty raty? To wina tzw. spreadu. Bank przeliczając twoją ratę na złotówki, nie pobiera wcale jej równowartości po kursie dnia w NBP, ale ustala własny kurs wymiany - dużo wyższy od obowiązującego. Przy franku czy euro różnica ta może wynosić nawet 20-30 groszy. Oznacza to, że przy przeciętnym kredycie, którego rata wynosi około 300 euro lub 300 franków miesięcznie w ciągu miesiąca tracimy w ten sposób od 60 do 90 zł, a rocznie 700-1000 zł.

Sposobem na uniknięcie takich strat jest jak najszybsza zmiana konta do spłaty kredytu na walutowe. Zgodnie z polskim prawem (ustawa antyspreadowa z 30 września 2011 roku) bank nie ma prawa żądać od nas pieniędzy za taką zmianę. Warto o tym pamiętać, bo w niektórych bankach pracownicy wciąż usiłują takie opłaty pobierać. Gdy już zmienimy konto do spłaty kredytu na walutowe (może to potrwać 2-3 tygodnie), musimy po prostu co miesiąc w dniu spłaty raty kredytu zasilać je kwotą podaną w harmonogramie spłat. Waluty można kupować np. w kantorach bankowych (nawet w tym banku, w którym braliśmy kredyt kurs będzie niższy niż ten, po którym przeliczane są raty).

Najwygodniejszym wyjściem jest jednak założenie konta (bezpłatnego) w kantorze internetowym (walutomat. pl, cinkciarz.pl). Takie punkty wymiany walut online działają ekspresowo. Większość kantorów dla wygody klientów założyła konta we wszystkich polskich bankach. Gdy mamy już w kantorze online konto, przelewamy na nie pieniędze. Następnie kupujemy walutę w najniższej możliwej w danym momencie cenie (zajmuje to nie więcej niż 15-20 minut) i przelewamy na konto walutowe, z którego spłacamy kredyt. Wymienione w kantorze internetowym pieniądze (euro albo franki) znajdą się na naszym koncie walutowym najpóźniej następnego dnia.

Anna Jagoda



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje