Reklama

Reklama

Kobiety dyskryminują kobiety

Powszechnie uważa się, że tylko mężczyźni dyskryminują kobiety. Ostatnie badania pokazują jednak, że na tym polu panie im nie ustępują.

Zarówno mężczyźni, jak i kobiety wykazują wrogość w stosunku do kobiet, które naruszają oczekiwania co do tradycyjnej roli jaką powinny spełniać w społeczeństwie - wykazały badania przeprowadzone na uniwersytecie w Miami. Okazało się też, że bardziej negatywne nastawienie do kobiet wykazują osoby, które są zwolennikami zhierarchizowanego społeczeństwa.

Reklama

Kobiety wspierają hierarchię
- Byliśmy zaskoczeni brakiem różnicy między kobietami i mężczyznami we wspieraniu hierarchii i w seksistowskich zachowaniach - twierdzi profesor Blaine Fowers - oczekiwaliśmy, że wspieranie hierarchii może prowadzić do większego seksizmu raczej w przypadku mężczyzn niż kobiet. - dodaje.

Jednym z motywów wspierania hierarchii płci jest wiara w to, że hierarchia społeczna jest ważna w ogóle, twierdzi współautorka badań Alyssa Fowers. - Jest ważne, aby kobiety zrozumiały, że takie sądy są krzywdzące, a seksistowskie sady są w szczególności krzywdzące dla kobiet - dodaje.

Życzliwy seksizm

Kobiety prezentują łagodniejszą -"życzliwą" formę seksizmu, niż decydowanie wrogą. Polega ona na przedstawianiu kobiet jako istot słabych i sugerowaniu, że potrzebują one opieki i kogoś, kto by nimi pokierował. Mężczyźni prezentują zarówno seksizm "życzliwy" jak i wrogi, otwarcie poniżający kobiety. Naukowcy podkreślili, że obie formy seksizmu są krzywdzące. Wspierają one społeczną hierarchię płci i prowadzą do marginalizowania kobiet.

W błędnym kole

Występowanie "życzliwego" seksizmu wśród kobiet potwierdzają także inne badania, które wykazały, że dwie trzecie pań wolałoby mieć szefa mężczyznę. Okazało się, że same panie postrzegają mężczyzn jako lepszych liderów, z natury predestynowanych do tego aby "objąć stery".

Kobiety uważają też, że panowie podejmują lepsze decyzje, wyrażają się jaśniej i są mniej emocjonalni.

Panie nie tylko podzielają stereotypowe wyobrażenia o mężczyznach jako zdolniejszych manedżerach, obawiają się także kobiet-szefów, które mają być rzekomo bardziej skłonne do krytyki. Badania, opublikowane w sierpniu tego roku, przeprowadzone zostały na próbie 2000 osób.

Syndrom królowej pszczół

Czy obawy pracownic są zupełnie bezpodstawne? Badania przeprowadzone na uniwersytecie w Toronto (na podstawie danych z 2005 r.) wykazały, że panie mające szefa-kobietę mają więcej dolegliwości związanych ze stresem: częściej cierpią na bóle głowy, bezsenność lub kłopoty z koncentracją. Naukowcy sugerują, że może to być związane z postrzeganiem tradycyjnej roli męskiej, ale może też wiązać się z tzw. syndromem królowej pszczół.

Syndrom królowej pszczół obserwuje się u kobiet mających władzę np. wysokie stanowisko. Królowe pszczół potrzebują uznania i nieustannie chcą być w centrum uwagi. Inne kobiety traktują jak rywalki, które mogą być zagrożeniem w walce o wyłączną uwagę i szacunek. Od współpracowniczek oczekują pełnej uległości, oddania i okazywania podziwu. Często są bardziej surowe w stosunku do podwładnych płci żeńskiej niż męskiej. Zdarza się też, że żywią uprzedzenia i pogardę do kobiet spełniających tradycyjne role kobiece.

Blaine i Alyssa Fowers mają nadzieję, że zrozumienie mechanizmów seksizmu, zarówno wśród kobiet jak i mężczyzn, pomoże zredukować takie zachowania.

- Kobiety mają bezpośredni interes w tym, aby podejmować ciągły wysiłek budowania bardziej sprawiedliwego społeczeństwa, mężczyźni mogą również wiele zyskać, jeśli kobiety w ich życiu będą miały silniejszą pozycję i staną się w pełni zaangażowanymi partnerami, współpracownikami i obywatelami - twierdzi Blaine Fowers. No cóż, jak się okazuje, do tego twierdzenia trzeba przekonać najpierw panie.

IG

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje