Reklama

Reklama

Nowe wytyczne odnośnie do podatku deszczowego. Kto będzie go płacił?

Podatek od deszczu ma na celu ograniczanie przestrzeni zabudowanych betonem w naszym kraju. Opłata ta, zwana również podatkiem od zabetonowania, ma zachęcać do szukania bardziej ekologicznych rozwiązań, zwłaszcza w czasie panującej podczas upałów suszy. Okazuje się, że podatek deszczowy wzrośnie, a ponadto będzie dotyczył większej grupy ludzi.

Podatek od deszczu jest stosunkowo nową opłatą, która ma na celu walkę z tzw. "betonozą", czyli przestrzeniami zabudowanymi betonem oraz propagowanie bardziej ekologicznych rozwiązań terenowych. Obowiązuje ona od stycznia 2018 roku i ma rekompensować coraz powszechniejsze w naszym kraju susze i coraz niższe poziomy wód. Opłatę na rzecz Skarbu Państwa muszą uiszczać właściciele tych nieruchomości, które w dużym stopniu zabudowane betonem - w ten sposób państwo chce gromadzić środki na walkę z suszą. Okazuje się, że opłata ta ulegnie podwyższeniu, zapłaci ją również więcej osób i instytucji.

Reklama

 Zobacz również: Susza w Polsce trwa bez przerwy 7 lat. Hydrolodzy ostrzegają

Podatek deszczowy obejmie więcej osób

Polaków czekają zmiany w podatku deszczowym. Najprawdopodobniej już w roku 2023 konieczność jego uiszczania obejmie więcej osób, a ponadto będzie on wyższy. 

Jak napisano na stronie rządowej, "obowiązek dokonywania opłaty powstaje w wyniku wykonywania na nieruchomości o powierzchni powyżej 3500 m2 robót lub obiektów budowlanych trwale związanych z gruntem, mających wpływ na zmniejszenie tej retencji przez wyłączenie więcej niż 70 proc. powierzchni nieruchomości z powierzchni biologicznie czynnej na obszarach nieujętych w systemy kanalizacji deszczowej (otwarte lub zamknięte)". 

Modyfikacja przepisów regulowanych przez ustawę o Prawie wodnym sprawi, że podatek deszczowy obowiązywać będzie także właścicieli domów jednorodzinnych, wspólnot, spółdzielni mieszkaniowych, szkół, firm i zakładów pracy. Obejmie również znacznie mniejsze działki - o powierzchni 600 m2, zabudowane minimum w połowie. Według szacunków opłata objęłaby tym samym właścicieli 140 tys. nieruchomości w Polsce.

-Obecnie opłatą obciążone są głównie przedsiębiorstwa posiadające rozbudowane zakłady produkcyjne, centra logistyczne, jak również podmioty handlowe dysponujące sklepami wielkopowierzchniowymi. Osoby fizyczne będące właścicielami mniejszych działek  nie są zobligowane do uiszczania opłaty od deszczu - wyjaśnia Aleksandra Kania, starszy konsultant w Dziale podatków i opłat lokalnych w Ayming Polska.

Podatek od deszczu jest związany z wielkością nieruchomości i stopniem zabudowy. Właściciel działki o powierzchni 1000 m2, gdy zabudowa zajmuje 51 proc. terenu i nie zatrzymuje wody na posesji, będzie musiał zapłacić rocznie 255 zł. Wystarczy jednak, że woda z deszczówki będzie zatrzymywania w zbiornikach (30 proc.), by obniżyć opłatę aż 10-krotnie.

Sprawdź także: Rośliny odporne na suszę

Podatek od deszczu będzie wyższy

To nie koniec zapowiadanych zmian. Prognozy wskazuję na to, że czeka nas również wzrost stawek podatku deszczowego. Aktualnie w przypadku działki bez urządzeń do retencjonowania wody z powierzchni uszczelnionych trwale związanych z gruntem wynosi ona 1,00 zł za 1 m2. Według nowych propozycja stawka ta będzie wynosić 1,50 zł.

W przypadku posiadania zbiorników do gromadzenia deszczówki stawki też mają pójść w górę - o 0,60 zł do 0,90 zł (gromadzenie do 10 proc. deszczu) albo 0,30 zł do 0,45 zł (gromadzenie od 10 do 30 proc. deszczu).

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: susza | podatek deszczowy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy