W windzie - przełamanie ciszy grzeczniejsze niż milczenie

Wsiadając do windy wypada się przywitać, wysiadając z niej - pożegnać. "Przełamanie ciszy jest grzeczniejsze niż milczenie" - przekonuje Irena Kamińska-Radomska.

Irena Kamińska-Radomska - trener etykiety biznesu, protokołu dyplomatycznego i sztuki wystąpień publicznych, a także mentorka w programie "Projekt Lady" - w rozmowie z PAP Life tłumaczy, że wchodząc do windy należy się przywitać ze współpasażerami, a wychodząc z niej - pożegnać się. Co więcej, zasada ta tyczy się nie tylko wind, ale też innych, małych pomieszczeń.

Reklama

"Jeżeli idziemy do supermarketu to wiadomo, że nie będziemy się wszystkim kłaniać. Natomiast, jak to jest już jakiś mały sklepik, butik, czy też, kiedy wchodzimy do taksówki, zawsze to "dzień dobry" powinno być, jeżeli ktoś się w danym pomieszczeniu znajduje" - tłumaczy trenerka.

Co ciekawe, jeśli sami znajdujemy się w windzie, niestosownym jest powiedzenie "dzień dobry" osobie, która właśnie do nas dołącza. "Jeżeli taka osoba wejdzie i się nie przywita, nie mogę zwrócić jej uwagi swoim "dzień dobry" - wówczas jedziemy sobie wtedy w milczeniu. Z kolei, jeżeli ja wysiadam pierwsza, mówię tylko "do widzenia", ewentualnie "dziękuję". Przełamanie ciszy jest grzeczniejsze niż milczenie" - podkreśla.

Kamińska-Radomska przyznaje, że w dzisiejszych czasach w ogóle coraz rzadziej używamy zwrotów grzecznościowych. (PAP Life)

autorka: Paulina Persa

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje