Reklama

Reklama

Znów widzą dla siebie szansę

Niedawno rodaków, jadących do pracy za granicę, traktowaliśmy jak szczęśliwców. Dziś coraz częściej witamy ich z powrotem w domu. Przywożą gotówkę i doświadczenie, ale żyć chcą we własnym kraju.

Pracować za granicą - legalnie lub nie - w Polsce od zawsze znaczyło chwycić pana Boga za nogi. Jednak od czasu naszego wejścia do Unii Europejskiej, emigracja zarobkowa osiągnęła niepokojąco wysoki poziom. W ciągu ostatnich kilku lat wydano ponad 800 tys. oficjalnych zezwoleń na pracę w krajach europejskich (dane Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej).

W samej Wielkiej Brytanii 2 lata temu zatrudnionych było 310 tys. Polaków, w Irlandii i Niemczech - po 160 tys., we Włoszech - 45 tys. Co najmniej trzy razy więcej osób pracowało w tym czasie na czarno!

Reklama

Już nie za chlebem

Jednak stale poprawiająca się sytuacja gospodarcza Polski i najwyższy w historii kurs złotego spowodowały, że stopniowo rodacy wracają do ojczyzny. Analitycy rynku twierdzą, że z roku na rok liczba powracających będzie rosnąć. Zjawisko to odnotowała nawet zachodnia prasa. "The New York Times" podkreślił, że Polska jeszcze nigdy nie była tak atrakcyjnym krajem dla swych rodaków, jak właśnie teraz.

- Boom na wyjazdy "za chlebem" zmienił się ponad rok temu na boom powrotów. Jeszcze nigdy nie mieliśmy w swojej bazie danych tylu ofert polskich emigrantów, szukających zatrudnienia w Warszawie, Gdańsku i innych miastach - mówi Piotr Iwańczuk z jednej z warszawskich agencji doradztwa personalnego. - Zgłaszają się do nas przedstawiciele różnych zawodów. O powrocie do kraju coraz częściej myślą mężczyźni, ale także panie. Bo zmienia się w Polsce podejście do kobiety-pracownika I na niższym, i na wyższym szczeblu kobieta jest coraz bardziej ceniona i szanowana - dodaje.

Masowymi powrotami z zagranicy zainteresowała się stacja radiowa RMF FM. Informacje zbierali wśród rodaków zagraniczni korespondenci stacji. - Analizowaliśmy dokumenty, przeprowadziliśmy setki rozmów z socjologami, psychologami, ekonomistami. Im głębiej drążyliśmy temat, tym okazywał się ciekawszy - mówi Robert Rusek, dziennikarz stacji RMF FM.

- Dotarliśmy do bardzo interesującego raportu Brytyjskiego Instytutu Badań Publicznych. Wynika z niego, że w ciągu ostatnich czterech lat ponad połowa z miliona imigrantów zarobkowych z nowych państw Unii Europejskiej, wróciła już do swoich krajów - kontynuuje Robert Rusek. - Największą liczbę powracających stanowili właśnie Polacy! Nasi wracają też z Francji (gdzie mieli dość pracy na czarno, bo do pracodawcy niechętnie zatrudniali ich oficjalnie z powodu zawiłych procedur), z Holandii (gdzie męczy bariera językowa i problemy z mieszkaniem), i z Niemiec (gdzie pensje są coraz niższe) - wylicza.

www.wracajdopolski.pl

Z danych GUS wynika, że bezrobocie w Polsce systematycznie spada - w ciągu dwóch ostatnich lat powstało ponad 1,2 mln nowych miejsc pracy. "Ma być ich jeszcze więcej" - czytamy na stronie www.wracajdopolski.pl.

- Portal i program pod tą nazwą powstały pod patronatem Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Ze stron internetowych można dowiedzieć się m.in., jak obecnie wygląda rynek pracy w kraju i jak kształtują się zarobki. Jest tu poradnik podatkowy i oferty pracy. - Silna gospodarka spowodowała wzrost średniego wynagrodzenie w kraju, w niektórych zawodach nawet do 50 proc.! Porównując koszty utrzymania w naszym kraju i np. przeżywającej kryzys gospodarczy Hiszpanii, łatwo policzyć, że lepiej wrócić do ojczyzny. Tu zarobią podobnie, za to znacznie mniej wydadzą na życie - sugeruje ekonomista Jacek Woźniak, doradzający jednemu z hiszpańskich koncernów.

Znów spakują walizki

Myli się ten, kto uważa, że Polacy wracają do kraju tylko i wyłącznie z powodów materialnych. Z danych Interaktywnego Instytutu Badań Rynkowych (kwiecień 2008) wynika, że do powrotu skłania nas tęsknota za rodziną, chęć rozwoju osobistego, potrzeba samorealizacji. Te ostatnie przyczyny dotyczą głównie ludzi u progu kariery zawodowej, choć i to nie jest regułą.

- Polacy, którzy wracają, często zakładają własne, małe firmy. Nie boją się ryzyka. Już raz je podjęli, decydując się na wyjazd - podkreśla socjolog Monika Piątek, która zbiera materiały poświęcone zjawisku powrotów z emigracji. Nie uważa, że już teraz można mówić o masowych powrotach. Według niej, prawdziwy boom rozpocznie się w przyszłym roku.

- Gdyby ci sami ludzie wrócili do ojczyzny kilka lat temu, traktowani byliby jako przegrani, ci, którzy wrócili, bo im się nie udało. Dziś powracający przekraczają granicę z podniesioną głową i przyzwoitym zastrzykiem gotówki na koncie - nie ma wątpliwości Monika Piątek. - Poznali języki obce, mnóstwo ludzi, mają inne spojrzenie na życie. Tego doświadczenia nikt im nigdy nie zabierze. Poznałam niedawnego pewnego murarza po zawodówce, który przez parę lat pracował w Hiszpanii. Nauczył się języka, został prawą ręką szefa. Gdy wrócił do rodzinnej wsi pod Kielcami, ku zaskoczeniu wszystkich, założył własną firmę i zatrudnił kilku ludzi. Mają mnóstwo zleceń, nieźle zarabiają. Wcześniej do głowy by mu nie przyszło, żeby pracować na swoim! - opowiada.

Monika Piątek wcale nie uważa, że Polacy wracają, bo w kraju jest tak świetnie. - Wciąż poszukują miejsca, w którym lepiej żyłoby się ich rodzinom. Co nie znaczy, że za rok, dwa lub więcej znów nie wyjadą. Proszę pamiętać, że w Europie panuje teraz kryzys gospodarczy. Przez wiele krajów, np. Francję i Niemcy, przechodzi fala protestów. Główną przyczyną są wysokie koszty utrzymania, ceny żywności, mało atrakcyjne kredyty. W Polsce żyje się, w porównaniu do tych krajów taniej. Emigracja wraca i... czeka. Przygląda się sytuacji. Jeśli się nie uda - znów setki Polaków wyruszą na poszukiwania dobrobytu. Doświadczenie emigracyjne pomoże im przy kolejnym... wyjeździe.

Na podstawie swoich badań Monika Piątek nie boi się postawić tezy, że najmniej zainteresowani powrotem do ojczyzny są ci Polacy, którzy za granicę ściągnęli rodziny lub tam je założyli.

- Przed powrotem powstrzymuje ich kiepskie zaplecze socjalne, jakie Polska oferuje rodzinom z dziećmi. Kontrowersyjna opieka zdrowotna, przepełnione przedszkola i szkoły, problemy przy załatwianiu spraw w urzędach. Jeśli rodziny mają za granicą własne mieszkania, to w zasadzie na ich powrót nie ma co liczyć. Nie myślą o tym choćby ze względu na dzieci, które wciąż mają lepszy start w Niemczech czy Danii niż w Polsce - uważa socjolożka. - Inaczej jest w przypadku bezdzietnych, młodych małżeństw. Jeśli oboje dorobili się jakichś pieniędzy, wydanie ich w Polsce na np. rozkręcenie własnej działalności gospodarczej jak najbardziej wchodzi w rachubę. Mają lepszy start niż rówieśnicy, którzy z Polski nigdy nie wyjeżdżali. No i alternatywę - jeśli się nie uda, będą szukać nowego, docelowego kraju. Bo nie boją się zmian - dodaje.

Małżeństwa po rozłące

Wiele osób wracających z emigracji ma kłopot z przystosowaniem się do życia w kraju. Tęsknią za krajem, w którym żyli, pracowali, nawiązali przyjaźnie. Polska wydaje się im trochę obca. Denerwuje ich rzeczywistość: pogoda, arogancja w urzędach, pośpiech na ulicach. Zdarza się wręcz, że wpadają w depresję. - Czasami kompletnie nie potrafią porozumieć się z najbliższymi. Członków rodziny traktują podejrzliwie, sami też są na cenzurowanym - mówi psycholog i terapeutka Agnieszka Baranowska z Poradni Rodzinnej w Warszawie.

- Wyjazd jednego z partnerów do pracy za granicę ma zawsze wpływ na rozluźnienie więzi rodzinnych. Nie da się żyć razem na odległość. Statystyki są smutne - rozpada się co trzecie takie małżeństwo. Kiedy partner lub partnerka wracają, kłopoty nie znikają. Jest u mnie na terapii para z 10-letnim stażem, która kompletnie nie potrafi się porozumieć, od kiedy ona, pielęgniarka, wróciła z kontraktu. Od dnia jej powrotu kłócą się o wszystko. Wcześniej byli zgodnym, kochającym się małżeństwem. Teraz jest między nimi napięcie - on wypomina jej, że musiał zajmować się dzieckiem, gdy wyjechała. Ona, że to mężczyzna powinien zarabiać - wyjaśnia.

Według Agnieszki Baranowskiej, emigranci często wracają będąc kłębkiem nerwów. - Przyczyn życia w ciągłym stresie mają mnóstwo: bariera językowa, tęsknota za bliskimi, świadomość, że jest się jedynym żywicielem rodziny, bez którego pomocy bliscy zaczną klepać biedę - wylicza psycholożka.

Jednych stres pobudza do działania, innym podcina skrzydła. Jeśli żyją w napięciu zbyt długo, mogą mieć kłopoty. Ale po powrocie do ojczyzny ich stan nie zniknie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Ważne jest wtedy wsparcie rodziny. Jeśli po latach jest ona w komplecie, to należy to wykorzystać do zbudowania czegoś nowego. I jeśli to możliwie, po raz kolejny się nie rozstawać...

Beata Przybysławska

Świat kobiety
Dowiedz się więcej na temat: W.E. | doświadczenie | RMF | boom

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje