Reklama

Reklama

Czy płeć kierowcy ma znaczenie? Wywiad z psychologiem transportu

Mówi się, że kobiety mniej chętnie od mężczyzn prowadzą samochód, za kierownicą cechuje je większa ostrożność, ale jednocześnie słabsza orientacja w przestrzeni. Ile w tym prawdy i czy rzeczywiście powinniśmy wierzyć stereotypom? „Kobiety mają predyspozycje do tego, by być dobrymi kierowcami, nawet by być lepszymi kierowcami od mężczyzn. Ale istnieją różnice w zdolnościach” – mówi Magdalena Wit-Wesołowska, psycholog transportu.

Honda przełamuje stereotypy o kobiecych i męskich samochodach, produkując modele będące hybrydą potrzeb obu płci. Na drodze wszyscy jesteśmy równi, różnią się jedynie cele, do których zmierzamy. Według tej filozofii powstała nowa Honda Jazz - samochód nieograniczonych możliwości, spełniający oczekiwania wszystkich kierowców, niezależnie od stylu życia.

Reklama

INTERIA.PL: Nie sposób nie zacząć naszej rozmowy od popularnego (i wszystkim już chyba dobrze znanego) stereotypu, według którego kobiety prowadzą gorzej od mężczyzn. Że tak nie jest, dowodzą statystyki. Dla przykładu: w 2019 r. mężczyźni spowodowali nieco ponad 19 tys. wypadków, a kobiety - 6060 wypadków. Skąd wziął się zatem tak niesprawiedliwy pogląd?

Magdalena Wit-Wesołowska: Z jednej strony aktywnie jeżdżących kobiet jest mniej niż mężczyzn, nic więc dziwnego, że powodują mniej wypadków. Z drugiej strony często wskazuje się na to, że mężczyźni jeżdżą szybko, a to nadmierna prędkość jest jedną z głównych przyczyn zdarzeń drogowych. Natomiast sam stereotyp może wynikać z tradycyjnego podziału ról społecznych. W każdej kulturze istnieją pewne oczekiwania, co do tego, jakie role społeczne czy zawodowe pełnią kobiety i mężczyźni. Prowadzenie samochodu wydaje się być bardziej męskim zajęciem. Często już u dzieci można zaobserwować związki różnych ról społecznych z płcią. Chłopcom kupuje się samochody i narzędzia, dziewczynkom lalki i garnki. Na szczęście to się zmienia i jest coraz więcej kobiet, które chcą prowadzić samochód, robią to dobrze i czerpią z tego przyjemność. Wspomniane statystyki znajdują potwierdzenie również w  danych Instytutu Transportu Samochodowego, z których wynika, że to kobiety jeżdżą bezpieczniej, bo powodują jeden wypadek na 6,7 mln przejechanych samochodem kilometrów, a mężczyźni jeden wypadek na 4,7 mln kilometrów.

No to jeszcze garść statystyk. Według danych polskiej Policji, kobiety odpowiadają za 23 proc. wszystkich wypadków drogowych w naszym kraju. Statystyczna Polka jest też na drodze zdecydowanie bardziej zdyscyplinowana od przeciętnego Polaka - ograniczeń prędkości przestrzega w naszym kraju restrykcyjnie tylko 17 proc. mężczyzn i aż 27 proc. kobiet. Z tym chyba nie sposób polemizować?

Brytyjscy naukowcy przeprowadzili badania dotyczącego cech dobrego kierowcy. Wynika z nich między innymi to, że kobiety jeżdżą bardziej zachowawczo, spokojniej, są ostrożniejsze i lepiej znają przepisy, więc też częściej się do nich stosują. Jest to związane między innymi z działaniem hormonu jakim jest estrogen. Z kolei u mężczyzn dużą rolę odgrywa testosteron, który jest odpowiedzialny między innymi za skłonność do działań ryzykownych czy agresywnych, również na drodze. Mężczyźni jeżdżą szybciej, mają większe zapotrzebowanie na stymulację, z badań wynika, że przekraczają dozwoloną prędkość o 30-50 km/h, podczas gdy kobiety o 10-20 km/h.

Okazuje się, że kobiety są na drogach nie tylko ostrożniejsze, ale też życzliwsze od mężczyzn. Częściej niż oni przepuszczają innych uczestników ruchu i ostrzegają przed zagrożeniami występującymi na drodze. Skąd bierze się ten rozdźwięk? No bo przecież rzecz nie sprowadza się chyba tylko do męskiej dumy. A może jednak?

Naprawdę? Ja słyszałam taki stereotyp, że kobiety właśnie rzadko kogoś wpuszczają, choć same na to liczą ze strony innych kierowców, głównie mężczyzn. Myślę, że za równo wśród kobiet jak i mężczyzn są osoby, które zachowują się na drodze w sposób bezpieczny, kulturalny, zgodny z przyjętymi normami i takie, których cechuje tendencja do zachowań agresywnych.

Kobiety często określa się jako wrażliwe, łagodne, delikatne, co może przekładać się na to, jak odnoszą się do innych użytkowników na drodze. Zaś mężczyźni są postrzegani jako dominujący, rywalizujący, pewni siebie i taki zestaw zachowań mogą reprezentować również za kółkiem.

Czy można w takim razie powiedzieć, że kobiety prowadzą lepiej, bo nie czują, że na drodze muszą cokolwiek komukolwiek udowadniać?

Należy podkreślić, że kobiety mają predyspozycje do tego, by być dobrymi kierowcami, nawet by być lepszymi kierowcami od mężczyzn. Ale istnieją różnice w zdolnościach. Mężczyźni mają lepsze zdolności przestrzenne, konstrukcyjne, szybciej automatyzują różne czynności, ale też ich wykonywanie szybciej ich męczy. Za to kobiety mają dłuższy czas reakcji, wolniej nabierają wprawy, ale za to mają większą zdolność do łączenia ze sobą większej ilości informacji.

Jeszcze inny stereotyp powiada, że kobiety do technologii po prostu nie mają głowy. Ale badania mówią co innego: kobiety prowadzą zwykle samochód precyzyjniej niż mężczyźni (rzadziej niż oni ścinają zakręty i tworzą utrudnienia w ruchu) i tak samo dobrze, jak oni dostosowują prędkość do warunków panujących na drodze. No to jak to jest z tą "orientacją techniczną" kobiet? Skąd opinia, że jest gorsza niż wśród mężczyzn?

Istnieje stereotyp mówiący o tym, że kobiety gorzej orientują się w przestrzeni, że mylą im się kierunki, że dłużej zajmuje im opanowanie prowadzenia samochodu. Mózg kobiety i mężczyzny się różni, inaczej przetwarzane są informacje, co przekłada się na inne zdolności czy zachowania. Mężczyźni lepiej radzą sobie z danymi przestrzennymi, liczbowymi, lepiej orientują się w terenie, lepiej czytają mapę, za to kobiety mają większe zdolności werbalne, ale także lepiej radzą sobie z zadaniami wymagającymi podzielności uwagi i koncentracji. Statystyczny mężczyzna powie, że trzeba skręcić w prawo, a kobieta, że trzeba skręcić za budynkiem z czerwonej cegły. Wynika to z tego, że mężczyźni lepiej radzą sobie z zadaniami wymagającymi wyznaczania kierunku, a kobiety częściej lokalizują miejsce odnosząc się do otoczenia.

Nie brak badań, które wskazują, że mężczyźni - z przyczyn biologicznych, ewolucyjnych, psychologicznych, rozwojowych czy społecznych - są zwykle bardziej agresywni i skłonni do podejmowania ryzykownych zachowań niż kobiety, które, dla odmiany, miałyby być od nich spokojniejsze i bardziej racjonalne. Czy rzeczywiście stąd biorą się większa ostrożność, życzliwość i opanowanie kobiet?

Są badania, które wskazują, że kobiety prowadząc samochód czują się bardziej odpowiedzialne za osoby, które z nimi jadą, szczególnie jeśli jadą z dziećmi, co wpływa na to, że jeżdżą wolniej, spokojniej, ale także ostrożniej. Kobiety nie poszukują adrenaliny na drodze, są częściej mniej odporne, bardziej wrażliwe, więc nie fundują sobie brawurową jazdą dodatkowych atrakcji.  Dla mężczyzn ryzyko czy szybkość mogą być potwierdzeniem ich męskości.

Z badań wynika, że jeśli chodzi o zachowania agresywne na drodze to dotyczą one po równo kobiet i mężczyzn. Różnica polega po prostu na tym, jak się ta agresja przejawia. Kobiety częściej przejawiają agresję słowną, a mężczyźni fizyczną, także polegającą na np. nadmiernym używaniu klaksonu.

Część brytyjskich naukowców byłaby gotowa postawić hipotezę, że za żywotność stereotypu "baby za kółkiem" odpowiadają w dużej mierze same kobiety, które oceniają się bardziej krytyczne niż mężczyźni i częściej wątpią w swoje umiejętności. Tak jest rzeczywiście?

80% polskich kierowców deklaruje, że lubi prowadzić samochód. Co więcej uważa się za kulturalnych, zdecydowanych oraz rozważnych na drodze. Jednocześnie blisko 80% kierowców przynajmniej raz w tygodniu spotyka się z agresją na drodze, natomiast co ciekawe,  tylko 30% kierowców przyznaje się do zachowań agresywnych. Wynika z tego, że mamy o sobie jako o kierowcy, bardzo dobre mniemanie. Można też zauważyć, że to częściej mężczyźni wychwalają swoje umiejętności w zakresie prowadzenia auta, kobiety są bardziej samokrytyczne, bardziej skłonne przyznać się do błędów, kolizji czy naruszeń przepisów.

A może sprawę należałoby postawić jeszcze inaczej i wskazać, że na to, jak zachowujemy się na drodze, mają na przykład wpływ czynniki kulturowe? Istnieją przecież badania które podejmują właśnie to zagadnienie.

Oczywiście, że tak jest.  W każdej kulturze funkcjonują pewne oczekiwania co do ról pełnionych przez kobiety i mężczyzn, stereotypy, na podstawie których przypisuje się różne cechy. Dla przykładu mężczyzn uważa się za bardziej aktywnych, agresywnych aniżeli kobiety, a znowu panie postrzegane są jako bardziej wrażliwe, emocjonalne, uczuciowe. Ale nie bez znaczenia pozostają także inne czynniki. Wiele badań sugeruje, że to jak się zachowujemy na drodze, jaki mamy styl jazdy jest uzależnione także od posiadanych cech osobowości czy temperamentu, od sprawności psychomotorycznej, zdolności koncentracji czy wreszcie od oceny własnych możliwości i ograniczeń.

Badacze zwracają poza tym uwagę, że na to, jak prowadzimy, wpływają także nasz wiek czy środowisko, w którym zostaliśmy wychowani. Kierowcy wywodzący się z kultur premiujących swobodę mieliby się więc zachowywać inaczej niż kierowcy ukształtowani np. przez tzw. "kultury honoru" (Izrael, kraje arabskie itp.). Można się z tym zgodzić?

Na pewno aspekt kulturowy jest jedną z determinant stylu jazdy. Kultura ma nawet wpływ na kto może, a kto nie prowadzić auto. Warto wspomnieć, że w Arabii Saudyjskiej kobiety dopiero od dwóch lat mogą mieć prawo jazdy. Różnice kulturowe można nawet zaobserwować w tym, co odbieramy jako przejaw agresji na drodze, a co tolerujemy. W krajach Unii Europejskiej największą irytację w kierowcach wzbudza oślepianie światłami przez innych kierowców, w Stanach uważa się za to wymuszanie przyspieszenia lub zmiany pasa przez innego kierowcę. A wśród Rosjan takie zachowanie rzadko kiedy bywa brane za agresję na drodze. Polskich kierowców najbardziej drażni zajeżdżanie drogi oraz agresja słowna. Właśnie zachowania agresywne na drodze są dobrym przykładem na to, że agresja występuje wszędzie, ale jej przejawy, to że coś nas denerwuje, a coś tolerujemy, są zdeterminowane również kulturowo.

Obecnie prawo jazdy posiada w Polsce prawie 9,5 mln Polek. Przypomnijmy, że jeszcze w 2001 r. do prowadzenia pojazdów mechanicznych było uprawnionych zaledwie 902 tys. Polek. Można się domyślić, że ten wzrost związany jest m.in. ze wzrostem zamożności czy z przemianami w rolach społecznych kobiet i mężczyzn. Ale czynniki psychologiczne też mają chyba tutaj znaczenie? Kobiety zaczęły się wreszcie czuć na drogach swobodnie?

Współcześnie jesteśmy bardziej mobilni, chętniej się przemieszczamy. Kilkadziesiąt lat temu mało kto miał samochód. Teraz mało kto nie ma.  Umiejętność prowadzenia samochodu i aktywnego korzystania z niego pozwala na uczestniczenie w życiu publicznym i społecznym. Otwierają się nowe możliwości, jest sporo osób, które kiedyś nie myślały nawet o zrobieniu prawa jazdy, a teraz się decydują. Samochód stał się też narzędziem pracy dla wielu osób, co na pewno zmotywowało część do tego, aby uzyskać uprawnienia do kierowania pojazdem. Często też sytuacja życiowa wymusza, aby jednak zacząć poruszać się samochodem. Kiedy zaczynałam pracę jako psycholog transportu, kobiet, które chciały pracować jako kierowca zawodowy było niewiele, teraz sytuacja się zmienia, Panie coraz częściej i chętniej robią prawo jazdy, nie tylko amatorskie, ale i zawodowe. Daje to też poczucie samodzielności i niezależności. Myślę, że jednak najważniejsze jest, aby znać swoje predyspozycje, możliwości i ograniczenia, bo dzięki temu możemy wpływać na nasze zachowanie na drodze.

INTERIA.PL: Dziękujemy za rozmowę!

Wywiad powstał we współpracy z Hondą.

 

materiały promocyjne

Reklama