Reklama

Reklama

​Cztery zasady jesiennego seksu

Kto ma katar, ten na dole – to podstawowa zasada seksu jesienią i zimą w wersji humorystycznej. Ale żarty na bok. Co robić, by chciało się kochać w czasie, w którym nie chce się absolutnie nic?

Hormony ci sprzyjają!

Chronobiolodzy Uniwersytetu Gainesville na Florydzie przeanalizowali naszą seksualną aktywność na przestrzeni różnych pór roku, a także wpływ temperatury i ilości słońca na poziom hormonów płciowych. Wnioski okazały się zaskakujące. W najwyższej gotowości do seksu jesteśmy w marcu i październiku, czyli wiosną i jesienią. Wtedy poziom testosteronu u panów i estrogenów u pań rośnie, a wraz z nimi – ochota na miłość. 

Co robić, by pomóc biologii? Nie dać się lenistwu i kanapowej beznadziei! Być aktywnym fizycznie, bo właśnie aktywność, szczególnie na świeżym powietrzu, poprawia nam nastrój i daje zastrzyk sił witalnych. Spacer we dwoje, poranny seans jogi, wizyta na siłowni – wszystko w służbie sztuki kochania!

Reklama

We dwoje jest cieplej

Rozgrzewać można się na różne sposoby – ciepłym kocem, gorącą herbatą albo podkręconym na pełen regulator kaloryferem. Ale nic nie rozgrzewa tak dobrze, jak przytulanie do ukochanej osoby. Warto też pamiętać, że przytulanie ma niezwykłą, terapeutyczną moc: poprawia wydzielanie oksytocyny (zwanej hormonem przywiązania) oraz endorfin (zwanych hormonem szczęścia), poprawia nastrój, sprzyja budowaniu bliskości w związku, daje poczucie bezpieczeństwa i ogólnie poprawia nasz poziom zadowolenia z życia. A właśnie tego potrzebujemy jesienią! 

By przytulanie miało dobroczynny wpływ na nasze zdrowie, musi spełnić dwa warunki: trwać minimum 20 sekund i dotyczyć bliskiej nam osoby. Nie wspominając o tym, że od przytulania do seksu niedaleka droga…

Kochaj się (dwa razy w tygodniu) i bądź zdrów

Jak przyznają seksuologowie, miłość fizyczna ma niezwykle dobroczynny wpływ na nasze zdrowie: poprawia kondycję ciała i duszy, a także sprzyja wyższej odporności, co jesienią jest ogromnie cenne. Doniesienia naukowców przemawiają za tym, by jesienią uprawiać seks. Po pierwsze, podczas stosunku, rośnie we krwi liczba limfocytów T, które zwalczają infekcje. Po drugie, rośnie liczba IgA, czyli immunoglobulin typu A, które chronią nas przed grypą i przeziębieniem. 

Potwierdzili to badacze z Uniwersytetu Wilkes-Barre, którzy zbadali poziom IgA w ślinie 112 studentów. Okazało się, że osoby, które miały tych przeciwciał najwięcej, podały, że kochają się 1 lub 2 razy w tygodniu. Zdecydowanie mniej przeciwciał miały osoby, które nie uprawiają seksu wcale, ale (co warte odnotowania!) także ci studenci, które kochają się trzy razy w tygodniu i częściej.

Wykorzystuj długie wieczory

Seks to świetny pomysł na długie, jesienne i zimowe wieczory i sposób na to, by ten chłodny i mroczny czas nie kojarzył ci się wyłącznie z marazmem i narzekaniem. 

Doceń hormonalną zwyżkę formy i wykorzystaj tę jesień, by nadrobić seksualne zaległości albo po prostu wypróbować wszystkie pozycje, miejsca i inne fantazje, na które od zawsze miałaś ochotę. Twój związek przeżyje orzeźwienie, ty będziesz zdrowsza, sprawniejsza i bardziej zadowolona z życia. A zatem: Kamasutra w dłoń i do sypialni marsz!

Udanej jesieni!


INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje