Reklama

Reklama

Matka i córka: miłość doprawiona solą

To najważniejszy i chyba najtrudniejszy związek w naszym życiu. Uczucie, które trwa... mimo wszystko. Czasem się kłócicie, ale nie umiecie bez siebie żyć. Ty i twoja mama. Twoja córka i ty.

Zauważyłaś, że w baśniach nie ma matek? Kopciuszek ma macochę. Małgosia (siostra Jasia) i Śpiąca Królewna też. Jest miejsce dla ojców, mamy pojawiają się rzadziej. Dlaczego? Bo relacja matki i córki to niekoniecznie bajka. Jest zbyt trudna, konfliktowa, złożona, by ubierać ją w kostiumy księżniczek, czarodziejek i dziewczynek w czerwonych kapturkach. Niełatwo ją opisać pięknymi słowami. Choć przecież jest tak cudowna i ważna w życiu każdej kobiety.

Matka nie tylko daje córce życie, ale też otwiera jej drogę do kobiecości. Jest przewodniczką po świecie, w jakim przyjdzie jej żyć za kilka lat. Mała dziewczynka wyciąga szpilki swojej mamy, wkłada je na swoje stópki, próbuje złapać równowagę. Która z nas tego nie robiła? Gdy mama wyjdzie do sklepu, pięciolatka na palcach skrada się do jej toaletki. Szminki, cienie, lakiery do paznokci - ten tajemny arsenał najpiękniejszej, najwspanialszej z kobiet, obiekt westchnień i pragnień. Mała strojnisia obserwuje matkę i ze wszystkich sił stara się być taka jak ona, dorównać jej, a nawet być od niej lepsza. We wszystkich dziedzinach życia. To dlatego psychoanalitycy twierdzą, że córka nieświadomie kokietuje ojca, chce go "odbić matce" i przekonać się, że i na tym polu może zdobyć laur pierwszeństwa.

Reklama

Ale z biegiem lat coś się zmienia. Mama nastolatki jest zdumiona, że nagle, z dnia na dzień niemalże, córka ją odrzuca, jak niepotrzebne ubranie. "Nie znasz się na tym, więc mi nie radź". "Co ty możesz o tym wiedzieć?". "No, ja na pewno tak nie zrobię, nie zmarnuję sobie życia, tak jak ty". Matkę bardzo bolą takie słowa. Nie rozumie, co zrobiła nie tak? Gdzie popełniła błąd, w czym zawiniła? Dlaczego nie jest już dla swojej dziewczynki ideałem, wzorem do naśladowania? Nie wie o tym, że córka musi się od niej odseparować, zerwać łączącą je pępowinę. Inaczej nigdy nie będzie dojrzałą, samodzielną kobietą. Ale matka nie może też nagle próbować z opiekunki stać się koleżanką. Bo taki układ nigdy nie zadziała.

Córka zaczyna rozumieć swoją matkę tak naprawdę dopiero w chwili, gdy sama nią zostaje. Kiedy usłyszy pierwszy raz: "mama" od swojego dziecka, wie, czym jest ten związek.

Badania kanadyjskich naukowców pokazują, że matki i córki są do siebie podobne nawet w sposobie opowiadania zdarzeń.

Relacja, która ciągle się zmienia

Dzieci nie chcą mieć w rodzicach kolegów. Potrzebują przewodników, nauczycieli. Matka nigdy nie będzie "psiapsiółą" swojej córki. Nie powinna nawiązywać partnerskich relacji z jej znajomymi, udawać, że wcale nie jest o 20 czy 30 lat starsza. Wiadomo, że każdej z nas trudno pogodzić się z upływem czasu. Zwłaszcza gdy pod bokiem zaczyna rozkwitać taki piękny kwiat - córka. Pokusa, by wrócić do przeszłości, jeszcze raz przeżyć wzloty i upadki młodości, może być dla wielu pań bardzo kusząca. Ale kryje się tu ogromne niebezpieczeństwo. Córka czuje podświadomy nakaz, by zaopiekować się matką-kumpelką, bo przecież ona jest taka naiwna, nieżyciowa, nie potrafi planować i zachowywać się jak dorosły człowiek. Przedwcześnie staje się samodzielna i odpowiedzialna za dwoje, ale nie jest to prawdziwe, pełne dojrzewanie. Młoda dziewczyna boi się dojrzeć naprawdę, bo - sądząc po przykładzie matki - w byciu dojrzałym musi być coś strasznego, skoro matka postanowiła na zawsze pozostać "podstarzałą nastolatką".

Kto tutaj jest pierwszy

Matka nie musi też ścigać się z córką. Nie może z nią wygrać na polu młodości, nie może konkurować z żywiołową emocjonalnością i seksualnością kobiety o dwadzieścia lat młodszej. Ale wcale nie musi tego robić - bo, jeśli spojrzy na sprawę z odpowiedniej perspektywy, dostrzeże, że zawsze swoją córkę wyprzedza. To ona zakosztowała bólu i radości macierzyństwa i przeszła najróżniejsze kryzysy w związku z mężczyzną. To ona wreszcie już raz to wszystko przeżyła - te kłótnie ze swoją matką: "Nie mów mi, co mam robić!", "Jak będziesz dorosła, to...". Ma doświadczenie, którego młoda kobieta nie posiada, a na które będzie musiała pracować przez bardzo wiele lat. To właśnie jest jej bogactwo. I tym powinna dzielić się z córką.

Nie wystarczy kochać jedynie dziecko. Trzeba też kochać siebie. Tylko matka akceptująca swoją zmieniającą się kobiecość, kolejno następujące po sobie fazy życiowe, da córce prawdziwe oparcie, poczucie bezpieczeństwa. Udowodni, że - niezależnie od wieku - można się codziennie cieszyć sobą i swoim życiem.

Dlatego też każda kobieta powinna mieć swój własny świat. Powinna mieć swoich przyjaciół, czasami gdzieś sobie w pojedynkę wyskoczyć: wszystko jedno, czy na babskie plotki do koleżanki, czy na aerobik, czy na zajęcia z lepienia garnków. Niech da też córce odrobinę wolności, spuści ją czasami ze smyczy. Pozwoli zaszaleć, może popełnić jakiś błąd, nauczyć się na nim czegoś, wykazać się.

Gdy cykl się zamyka

Kluczowym momentem w relacji matka-córka jest zajście w ciążę tej drugiej. Matka staje się wtedy źródłem wiedzy, można się jej bez skrępowania o wszystko zapytać, rozwiać wątpliwości. Służy pomocą po porodzie, podczas opieki nad niemowlakiem. W procesie wychowywania dziecka. Ale to też czas, w którym córka zaczyna uczyć matkę. Przecież tyle się zmieniło przez ostatnie lata, pojawiły się nowe teorie, wyszły nowe książki. To córka otwiera matkę na nowoczesny świat, tłumaczy jej jego przemiany. Młodsza przejmuje przewodnictwo, starsza podąża u jej boku. Kiedyś ludowa mądrość głosiła, że syna rodzi się dla innych, dla świata, a córkę - dla siebie, by mieć podporę na stare lata. To kobiety zwykle zajmują się starymi rodzicami, pielęgnują ich, gdy ci nie są w stanie zaopiekować się sobą. Córka prowadzi matkę do lekarza, kupuje jej leki. Pomaga jej w utrzymaniu diety. Wybiera jej kremy przeciwzmarszczkowe. Myje jej włosy, gdy matka nie może się już sama schylić nad wanną. Trzyma ją za rękę, gdy idą razem na spacer, a chodnik jej oblodzony, mówi: "Uważaj, tu jest stopień, mamo". Tak powinno być. Cykl się zamyka. Następuje kolejny. Córka, matka, babcia. Jak pojedyncze korale w długim sznurze.

Aby się nie pogubić

Relacja matki z córką jest wielopiętrowa. Na każde z tych pięter prowadzą strome schody. Na każdym jest wiele drzwi, które prowadzą donikąd albo na dół. Trzeba pogodzić się z tym, że oto w naszej relacji rozpoczął się nowy etap, dostosować do reguł, aktualnie obowiązujących. Inaczej można się kompletnie pogubić i potem trudno będzie w tym labiryncie znaleźć nie tylko wyjście, ale i drugiego człowieka.

Masz 20, 30, 40 lat? Masz matkę? Jesteś matką, masz córkę w wieku 20, 30, 40 lat? Chcesz się dowiedzieć, co jest teraz kluczowe, najważniejsze w waszym związku, a jakie przeszkody musicie pokonać, by zrozumieć siebie nawzajem i znaleźć wsparcie?

Gdy jesteś 20-letnią córką

Dopiero zaczynasz dorosłe życie. Studia, pierwsza praca, pierwsze poważne miłości i... rozczarowania. Wydaje ci się, że niejednego już doświadczyłaś, że umiesz sobie świetnie dawać radę. Dlatego do szału doprowadzają cię słowa mamy: "Uważaj w tym klubie, żeby coś złego ci się nie stało",

"Co ty chcesz robić po tej resocjalizacji?". Krzyczysz na nią, żeby ci dała spokój, krzywisz się, prosisz, żeby się nie wtrącała. Ale wiesz, że i tak będzie. Bo przecież mieszkacie razem i w dodatku nie jesteś jeszcze samowystarczalna finansowo. Dlatego matczyne obiady i rady nieraz stają ci kością w gardle.

Postaraj się ją zrozumieć

Licz do dziesięciu, do stu, weź zimny prysznic - cokolwiek, byle się z mamą nie kłócić. Postaraj się zrozumieć jedną rzecz: ona cię kocha. Chce cię ustrzec przed błędami, być może nawet tymi, które sama popełniła. Chce, żeby twoje życie było lepsze niż jej, żebyś była szczęśliwa. I w wielu kwestiach naprawdę może ci poradzić. Są sprawy, które się nie zmieniają. W cienkich rajstopach i eleganckiej, jedwabnej bieliźnie tak samo można było złapać przeziębienie dwadzieścia lat temu, jak dzisiaj.

Mów jej o swoim życiu

Być może jej niepokój wynika z tego, że jest zwyczajnie niedoinformowana. Gdy miałaś siedem lat, opowiadałaś jej każdy swój dzień. Teraz wracasz z uczelni, z pracy i idziesz do swojego pokoju. Prowadzisz życie, które jest przed mamą zakryte - podczas gdy ty świetnie wiesz, gdzie ona jest i co robi. Wyobraź sobie teraz, że to mama przepada na całe dnie, wraca z błyszczącymi oczami, pachnąca winem i dymem papierosowym, a gdy pytasz, gdzie była, mówi: "Nigdzie". Dopuść mamę do swojego życia. Będzie bardzo szczęśliwa, że jej się zwierzasz i... przestanie zadręczać cię przestrogami.

Pokaż jej swój świat

Załóż jej skrzynkę pocztową na swoim komputerze, opowiadaj o najnowszych trendach w modzie, daj przepis na sałatkę, którą jadłaś w knajpce ze znajomymi. Pamiętasz, jak ona pokazywała ci świat? Masz szansę się odwdzięczyć. I zdziwisz się, jak bardzo to będzie dla ciebie przyjemne!

Gdy twoja córka ma 20 lat

Czasami musisz sama sobie powiedzieć: "Ona nie jest już dzieckiem. Niech sama decyduje". Ale za chwilę mimowolnie dodajesz: "Nie jest też dorosła! Jak jej nie pomogę, wpakuje się w jakieś tarapaty!". Więc starasz się pomagać. Niestety, bardzo często twoje rady odnoszą przeciwny skutek. Córka postępuje zgodnie z zasadą: "Na złość mamie odmrożę sobie uszy". Nie możesz zrozumieć, dlaczego nie chce cię posłuchać. Po prostu... dorasta. Przez wiele lat łączyła was niezwykle silna więź. Im silniejsza - tym większy bunt, tym silniej twoje dziecko musi szarpać łączącą was pępowinę, aby ją zerwać i rozpocząć samodzielne życie.

Nie próbuj być jej przyjaciółką

Ze względu na różnice doświadczeń, hierarchii wartości, wiek - nigdy nie będziecie partnerkami równorzędnymi. Im głębszy problem, tym bardziej będziecie się różnić. W podejściu do miłości, mężczyzn, w sprawach intymnych. Nie wypytuj córki o sprawy osobiste, zostaw jej na wyłączność jej intymny świat. Sama opowie ci to, co nadaje się do opowiedzenia - może być tak, że reszty wolałabyś nie znać. Ty też nie wciągaj jej w sprawy małżeńskie. Matka musi być trochę na piedestale, nawet ta najlepsza.

Pozwól jej poznawać świat

Sparzy się? No to co? Bez tego nie da się żyć. A poza tym, najlepiej uczymy się na własnych potknięciach. Następnym razem pamiętamy, by uważnie patrzeć pod nogi. Zresztą, przypomnij sobie samą siebie i własne boje z matką.

Patrz w swoje emocje

Być może niektóre twoje reakcje są wynikiem... zazdrości o jej młodość, kobiecość, świeżość. Ale każda z nas w którymś momencie musi usunąć się w cień. Zrób to z podniesioną głową, pokaż córce, że pierwsze zmarszczki, dodatkowe fałdki, można przyjmować z uśmiechem.

Rozmawiaj, ale nie zakazuj

Czas mówienia: "Po moim trupie!" już minął. Nastolatka może się jeszcze przestraszyć, ale dwudziestolatka nie. Drwiąco się uśmiechnie i zrobi po swojemu. Nic nie zyskasz, a stracisz wiele - autorytet w jej oczach i jej zaufanie.

Gdy jesteś 30-letnią córką

Wyprowadziłaś się z domu. Założyłaś własną rodzinę. Wyszłaś za mąż, urodziłaś dziecko. I chyba pierwszy raz zaczęłaś naprawdę rozumieć własną matkę. Wtedy, gdy nakrzyczałaś na synka w sklepie, bo miałaś zły dzień, a on uparł się, że chce batonika. Gdy zmęczona stałaś przy oknie i miałaś ochotę zniknąć, a własnej córeczce, szarpiącej cię za rękaw i błagającej, byś się z nią pobawiła, powiedziałaś: "Nie teraz, kochanie, mama jest zmęczona". Dzisiaj już wiesz, jak to jest stracić nerwy - chociaż gdy byłaś dziewczynką, te same zachowania u twojej mamy raniły cię, irytowały, przysięgałaś, że taka nie będziesz. Jesteś zdumiona tym, jak bardzo jesteś do niej podobna. To jedno z największych zaskoczeń twojego życia.

Bądź asertywna

Mama ma swoje zasady, swój pogląd na każdą sprawę. Pewnie często się różnicie. Ale w kwestii wychowywania dzieci to ty musisz mieć decydujące słowo. Uważasz, że nie powinno się dziecku bez okazji kupować zabawek? Przedstaw swoje zdanie mamie. Nie atakuj jej: "Bo ty się nie znasz, tak się dzisiaj nie robi", "Ty byś ich rozpuściła jak dziadowski bicz". Wytłumacz jej, że chcesz, by dziecko szanowało prezenty, a nie traktowało je jak codzienność. Powtarzaj do skutku, ale bez niepotrzebnych nerwów.

Rozmawiajcie jak kobieta z kobietą

Wreszcie możesz porozmawiać z matką nie jak podlotek ze swoim ideałem. Wyciągnij pierwsza rękę. Zapytaj: "Mamo, a jak ty sobie z tym radziłaś? Co ty zrobiłabyś na moim miejscu?". Może się okazać, że pomoc mamy, jej doświadczenie, pomogą wyjść ci z impasu.

Poproś ją o pomoc

Ona chce być potrzebna. Proś, by zawiozła maluchy do przychodni, podrzucaj jej dzieci na kilka godzin. Ale nie traktuj jej jak darmowej pomocy domowej. Ona też musi mieć własne życie. Zapracowała na wolny czas i spełnianie swoich pasji. Odchowała ciebie, niech teraz zajmie się sobą. Namawiaj, żeby zapisała się na basen, spotykała ze znajomymi, żeby wychodzili z ojcem do kina. Unikniesz też w ten sposób takiej sytuacji, że mama będzie żyła twoim życiem.

Gdy jesteś 40-letnią córką

Twoja mama się starzeje. Kiedyś tego nie dostrzegałaś, bo ten proces dzieje się każdego dnia. Nie widziałaś pogłębiających się zmarszczek, tego, że mama coraz wolniej chodzi, coraz słabiej widzi. Dopiero któregoś dnia, gdy robiłyście razem coś w kuchni, zorientowałaś się, jak bardzo popsuł jej się wzrok. Jarzyny na sałatkę kroiła z nosem na desce. Ale wmawiała ci przez jakiś czas, że potrzebuje po prostu mocniejszych szkieł. Zaciągnęłaś ją więc do okulisty siłą i okazało się, że ma zaćmę. Dopiero takie zdarzenie uświadamiło ci, że twoja mama nie jest już tą pełną werwy, energiczną kobietą, której obraz - od czasów dzieciństwa - wciąż nosiłaś w głowie. Nagle zdałaś sobie sprawę z tego, że twoja mama jest już starszym człowiekiem.

Opiekuj się cierpliwie

Nie możesz traktować mamy jak dziecka. Tak długo, jak długo ona będzie miała świadomość, nie zaakceptuje takiej zamiany ról. Musisz więc otoczyć ją opieką tak, by ta pomoc nie kłuła jej w oczy, nie odbierała samodzielności. Nie mów: "Mamo, ty jesteś prawie ślepa! Idziemy do okulisty!".

Powiedz raczej: "Niepokoi mnie, że masz pewne problemy ze wzrokiem. Proszę cię, zrób to dla mnie i chodźmy do lekarza".

Zastosuj podstęp

Zaproponuj, że w ramach oszczędności finansowych - tak to uargumentuj - raz w miesiącu twój mąż będzie zawoził was obie samochodem na zakupy do hipermarketu. Potem siatki wniesiecie mamie do mieszkania, żeby nie dźwigała. W ten sposób codziennie będzie kupowała tylko drobne rzeczy, a ciężkie produkty: wody, kartony mleka, ziemniaki, makarony, puszki - będzie miała już w szafce. Będziesz o nią spokojniejsza.

Pokazuj, że jest potrzebna

Mama będzie kwitła tak długo, jak długo będziecie okazywać jej miłość i szacunek, należne komuś, kto dał początek waszej rodzinie. Proś ją, niech ci opowie o swoim życiu, nagraj to na dyktafon, udokumentuj. Mama kiedyś odejdzie. A tobie jeszcze wiele lat później będą do głowy przychodziły pytania, których jej nie zadałaś. Nie myśl sobie: "Mam jeszcze czas". Tak naprawdę nie wiesz, ile wam obu go zostało.

Gdy twoja córka ma 40 lat

Kiedy to życie tak zleciało? Patrzysz czasami na swoją córkę, na kurze łapki w kącikach jej oczu, na zmarszczki mimiczne na czole i myślisz sobie: "No, nie jest już najmłodsza... A ja? Ja jestem już starą babą!". Wydaje ci się, że i córka czasami tak myśli. Kiedyś nie miała oporów, żeby wyjechać na urlop i zostawić ci mieszkanie pod opieką, a teraz prosi własną córkę, by zajęła się domem, jakby bała się, że dostaniesz zawału przy podlewaniu kwiatków. A przecież masz jeszcze tyle sił i pomysłów!

Nawet jeśli uważasz, że ona znacznie przesadza. Ty sądzisz, że jesteś w stanie przynieść sobie do domu torbę z zakupami, ale ona może mieć inne zdanie. Jeśli upiera się, że chce ci w czymś pomóc, a w jej głosie słyszysz troskę, nie irytuj się. Skorzystaj. Co ci szkodzi? Nie chcesz młodym zawracać głowy swoją osobą. I dlatego powinnaś godzić się, by cię wspierali! Oni mają taką potrzebę. To także rodzaj podziękowania za dziesiątki lat, które ty poświęciłaś dla dzieci, wnuków. Dla córki będzie to problem, gdy odetniesz się od jej pomocy. Będzie się martwiła, próbowała cię namówić, byś im pozwoliła coś dla siebie zrobić.

Nie zgrywaj nastolatki

Zrozum, że - jak dobrze byś się nie czuła - zaczynacie wchodzić z córką w etap, w którym to ona będzie opiekowała się tobą, a nie na odwrót. Nie ma sensu ukrywanie przed córką wyników od lekarza, koniecznej wizyty w szpitalu, choroby wieńcowej czy cukrzycy. Twoja córka to dorosła kobieta. Nie myśl w kategoriach: "Nie powiem jej, bo nie chcę jej obciążać", to niepoważne. Jeśli dobrze wychowałaś swoje dziecko, ono chce zrewanżować ci się za twój trud.

Otwórz się na teraźniejszość

Poproś wnuki, by pokazały ci, jak się surfuje w internecie, z córką wybierz się do centrum handlowego. Bądź ciekawa tego, czym żyją. Będą opowiadać ci o swoich rozterkach. Ty, z perspektywy lat, ale i ze znajomością współczesności, będziesz umiała im doradzić. Młodzi mają może wiele informacji, ale mądrość nabywa się z wiekiem. Dziel się tą wiedzą.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje