Reklama

Reklama

Od małżeństwa nie oczekuj zbyt wiele

Napięcie miedzy tym, czego małżonkowie od związku oczekują, a tym, co są w stanie uzyskać - jest nieuniknione - przekonuje w kwietniowym numerze czasopisma "Personality and Social Psychology Bulletin" psycholog z Florida State University. Utrzymywanie najwyższych standardów co do wzajemnej opieki, wsparcia, ale też niezależności przynosi jednak satysfakcję tylko w tych najlepszych i najsilniejszych związkach. W tych mniej udanych warto poziom wymagań ustawić sobie nieco niżej.

- Niektórzy oczekują od małżeństwa zbyt wiele, domagają się spełnienia tego, czego sami nie są w stanie zapewnić, czy to z powodu braku czasu, energii, starań, czy wręcz umiejętności - tłumaczy profesor James McNulty z FSU. Tymczasem - jak podkreśla - dla małżeństw z problemami, gdzie są wzajemne pretensje, sztuczne podtrzymywanie wysokich wymagań prowadzi tylko do dalszej erozji związku. 

- Inni z kolei wymagają od związków, w których żyją zbyt mało. Ich małżeństwo jest dla nich potencjalnym źródłem pełnej osobistej satysfakcji, którego nie próbują nawet wykorzystać - dodaje McNulty.  - Wygląda na to, że małżonkom w danym, konkretnym związku najbardziej służy, jeśli oczekują od siebie na tyle dużo, na ile to możliwe, ale nie więcej - zauważa. 

Reklama

Badania prowadzono w grupie 135 młodych małżeństw, żyjących w stanie Tennessee. Na początek małżonków proszono o określenie w ankietach poziomu swoich oczekiwań, wskazanie ewentualnych problemów i określenie poziomu satysfakcji. Małżonkowie uczestniczyli potem w nagrywanych na video rozmowach na temat swoich związków, które pozwalały psychologom zidentyfikować ewentualne przejawy nawet pośredniej wrogości. Potem, co pół roku jeszcze przez cztery lata małżonkowie odpowiadali w ankietach na pytania dotyczące ich małżeńskiej satysfakcji.

 - Pośrednia wrogość przynosi w rozmowie nawet więcej szkody, niż wrogość bezpośrednia - przekonuje McNulty.  - Wcześniejsze badania pokazywały, że obwinianie partnera wprost i jasne formułowanie oczekiwań przynoszą parom, które potrzebują zmian konkretne pożytki. W ten sposób komunikujemy sobie potrzeby i wskazujemy nawet możliwy sposób ich realizacji. Wrogość pośrednia praktycznie wszystkim parom przynosi tylko szkody - wyjaśnia.

"Pary muszą poznać swoje silne i słabe strony i na tej podstawie dopasować poziom oczekiwań"

Wyniki obecnych badań, jak można było oczekiwać, pokazały u młodych małżonków wysoki poziom satysfakcji. To, jak potem zarówno poziom satysfakcji, jak i subiektywnie oceniany poziom wzajemnych oczekiwań się zmieniały istotnie zależało już jednak od tego, czy małżonkowie mieli skłonność do przejawów pośredniej wrogości. Im było tego mniej, wyżej stawiane sobie wymagania przynosiły w związku więcej satysfakcji.

Jeśli jednak pary nie rodziły sobie razem najlepiej, jeśli obserwowany w rozmowach poziom pośredniej wrogości był większy, najwięcej pożytku przynosiło im tonowanie oczekiwań. Jeśli wymagały od siebie nawzajem nieco mniej, ale miały szanse te wymagania spełniać, poziom satysfakcji w związku był mimo wszystko wyższy.

 - Każde małżeństwo jest inne, różni się pod względem dopasowania małżonków, ich zdolności, czy czynników zewnętrznych, które na nich oddziałują. Wszystko to wpływa na możliwość jego sukcesu i to, ile pary mogą od tego związku oczekiwać - podsumowuje McNulty.  - Nasze badania pokazują, że warto poznać się na tyle dobrze, by mniej więcej wiedzieć, czego po wspólnym związku będzie można oczekiwać. Wysokie standardy, które sobie narzucimy owszem mogą motywować do pracy nad związkiem, ale są czynniki, które nie pozwolą nam ich spełnić nawet przy silnej motywacji. Pary muszą poznać swoje silne i słabe strony i na tej podstawie dopasować poziom oczekiwań - podkreśla.




Informacja własna

RMF24.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje