Odgrzewane związki

Odgrzewanymi daniami w odniesieniu do męsko-damskich relacji zwykliśmy określać wznawiane po pewnym czasie stosunki z byłym partnerem lub partnerką. Czy warto? Czy jest możliwe przeżycie raz jeszcze czegoś, co można nazwać powracającym uczuciem? Czy takie uczucie może być trwałe?

Jan i Karolina chodzili ze sobą ponad dwa lata. Rozstali się na jej życzenie, kiedy musiała wyjechać na roczne stypendium zagraniczne. "Nie chciałam go narażać na stres i jakieś dziwne klimaty w rodzaju: musisz na mnie czekać itd. - pisze Karolina. (...) Byłam brutalna, ja zaczęłam rozmowę na ten temat, ja pierwsza powiedziałam Janowi, że to koniec albo przerwa... Posmutniał, wiem, że później płakał i trochę pił. Po dwóch dniach zadzwonił i powiedział OK".

Reklama

Jan jednak nie odpuścił do końca. Regularnie pisał do niej maile, rozmawiał na czacie, próbował dzwonić. Po kilku miesiącach robił to coraz rzadziej, co utwierdziło ją w przekonaniu, że zrobiła dobrze. Zaczęła mieć inne życie w innym kraju. Później przez pół roku w ogóle nie kontaktowała się z Janem.

Teraz pisze; "(...) Wróciłam do Polski, zatrudniłam się w nowej firmie, zaczęłam znowu żyć na najwyższych obrotach. I kiedyś go spotkałam, na jakiejś imprezie u wspólnych znajomych (...) Rano, u niego, powiedział, że chce zacząć jeszcze raz. Na razie wróciliśmy do tego, co było dawniej i jest cudownie! Czy tak już zostanie? (...)".

Trudno odpowiedzieć na takie bardzo intymne bądź co bądź pytania. W tym przypadku rok zaplanowanej przez jedną stronę rozłąki nie rozbił - jak się wydaje - uczucia, jakie dojrzało wcześniej. Można przewidywać happy end i - może? - ślubny kobierzec. Pytanie tylko, czy to odgrzewane danie będzie strawne?

Swoje zdanie na temat takich sytuacji wyraziła w bardzo nasyconym emocjami liście 27-letnia mieszkanka Katowic, która napisała wprost: "(...) Co miałam robić? Najpierw mnie przez całe studia zwodził obietnicą wspaniałego ślubu, potem gdzieś w cholerę wyjechał. Teraz wraca, kupuje kwiaty, chce się umawiać na spotkania... Za dużo łez wylałam, żeby mu teraz uwierzyć. Już mu nawet powiedziałam, żeby spadał (...)".

Takich i innych przykładów powracających uczuć można znaleźć oczywiście więcej. Nie zawsze kończy się w objęciach partnera. Bywa, że trzeba samotnie wracać, a i to bez gwarancji, że znajdzie się go wkrótce...

Żeby odgrzewane danie smakowało obojgu, muszą je po prostu jeszcze raz, od nowa, próbować!

Ola

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje