Reklama

Reklama

Ostry Zespół Zakochania

Wakacje to pora zakochiwań i romantycznych miłości "na zawsze". Tymczasem, jak twierdzą mądrzy ludzie, z trzech rzeczy wiecznych - wiecznej miłości, wiecznego pióra i wiecznej ondulacji, najtrwalsza jest ta ostatnia. Czy rzeczywiście wielka, romantyczna miłość nie może przetrwać?

Ludzie, zwłaszcza młodzi, mylą miłość ze stanem zakochania się. A to dwie różne rzeczy. Zdarza się, że zakochanie przeradza się w prawdziwa miłość, ale nie zawsze i nie bez trudu.

Reklama

OZZ, czyli Ostry Zespół Zakochania może trwać, jak ktoś obliczył, maksymalnie dwa lata. Mijają wtedy wszelkie objawy stanu zakochania, przypominające rzeczywiście, znany z psychiatrii, stan maniakalny - nie myślimy już obsesyjnie o obiekcie naszych uczuć, opada euforia, zaczynamy dostrzegać prawdziwe cechy naszego obiektu. Już nie jest naj, naj.

I jeśli OZZ nie przejdzie w kolejny etap relacji, czyli w przywiązanie i prawdziwą, głęboka miłość, to najprawdopodobniej jedynym skutkiem będzie konstatacja "mój Boże, co ja w nim widziałam?!?"

Ostry Zespół Zakochania to bez wątpienia stan niezwykle przyjemny. Czujemy się wtedy doskonale, wszystko wydaje się proste i łatwe, zdolni jesteśmy przenosić góry. Ale stan jest tyleż przyjemny, co może być niebezpieczny w skutkach. Dlatego warto pamiętać, by w stanie ostrego zakochania nie podejmować żadnych ważnych decyzji. Niezależnie od wieku.

Sztuka życia polega też na tym, żeby wiedzieć, kiedy można poddać się takiemu uczuciu. Zwłaszcza gdy jest się człowiekiem dojrzałym, z tak zwanymi zobowiązaniami. Może się bowiem okazać, że cena, jaką zapłacimy za ten przemiły, ale i przejściowy stan, będzie zbyt wysoka.

To prawda, że zrezygnowanie już na wstępie z takiej przyjemności to akt heroizmu, ale czasem naprawdę warto dobrze się zastanowić, zanim rozbijemy rodzinę, czy unicestwimy dobrze rokujący, trwały związek, oparty na prawdziwym głębokim uczuciu.

Wieczny stan zakochania się to iluzja. Jeśli gonimy za iluzjami, to tylko zatruwamy sobie życie.

Wiele osób goni za miłością, myląc ją właśnie z Ostrym Zespołem Zakochania.

Kiedy objawy zadurzenia zaczynają zanikać, szukają nowego obiektu. To błędne koło. Tak naprawdę ci ludzie zakochani są w stanie zakochania. Tracą na tym bardzo wiele, nie dając sobie nawet szansy na przeżycie prawdziwej, głębokiej więzi z drugim człowiekiem.

Pamiętajmy więc - jeśli podczas wakacji zdarzy się nam tak ostro zakochać - że ten stan minie raczej wcześniej, niż później. A jego skutki możemy odczuwać jeszcze bardzo, bardzo długo.

Dowiedz się więcej na temat: rzeczy | miłość

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje