Reklama

Reklama

Dramatyczne sceny u kosmetyczki. Klientka błagała o pomoc

Marzyła u długich, gęstych i maksymalnie podkręconych rzęsach. Opuściła salon ze źle przyklejonymi kępkami, palącym bólem i czerwonymi oczami. Wtedy na jej drodze pojawiła się prawdziwa profesjonalistka, która spróbowała naprawić błąd koleżanki po fachu. Zobacz efekt.

Przedłużanie rzęs to bez wątpienia jeden z najpopularniejszych obecnie zabiegów kosmetycznych. Klientki szturmują salony, by chwilę później móc się pochwalić spektakularnym efektem. Doklejone kępki optycznie powiększają oczy i sprawiają, że spojrzenie staje się bardziej zalotne.

Dla profesjonalnej kosmetyczki to żaden problem, jednak na rynku działają również amatorki podające się za wyszkolone specjalistki. Brakuje im umiejętności i pracują na najgorszych produktach, ale kuszą o wiele niższą ceną.

Efekty bywają jednak opłakane, a za poprawki trzeba zapłacić jeszcze więcej. Tak to powinno wyglądać:

Reklama

Przekonała się o tym pewna młoda kobieta, dla której Alyssia Hubbard była ostatnią deską ratunku. To właśnie do niej zgłosiła się po ostatniej wizycie u konkurencji, gdzie coś ewidentnie poszło nie tak. Efekt trudno uznać za zadowalający, a przy okazji prawie straciła własne rzęsy.

Sztuczne kępki zostały zaaplikowane w nieprawidłowy sposób i kiepskiej jakości klejem. Samoistnie odpadały, pociągając za sobą także te naturalne. Nie wspominając o mocno zaczerwienionych oczach, które zwiastowały jeszcze większe kłopoty.

31-letnia kosmetyczka z Los Angeles miała ręce pełne roboty, bo poprzedniczka wcale się nie popisała...

Zabieg usunięcia wadliwych rzęs zajął mnóstwo czasu, bo musiał zostać podzielony na dwa etapy. Ekspertka nie mogła wykonywać gwałtownych ruchów, aby nie wyrządzić przy okazji jeszcze większych szkód. Klientka ze łzami w oczach prosiła o pomoc, bo czuła na zmianę ból i uderzenia gorąca.

Przy pomocy pęsety i sprawnych dłoni kosmetyczki udało się wreszcie ściągnąć ten balast z powiek, oszczędzając naturalne włoski poszkodowanej. Na tym jednak się nie skończyło, bo kobieta opuściła salon z zupełnie nowymi rzęsami.

Tym razem przedłużonymi zgodnie ze sztuką. 

***
Zobacz także:

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy