Reklama

Reklama

Internauci komentują jej ciało. Niczego nie ukrywa

Izzy Nicholls jest najlepszym dowodem, że szczerość zazwyczaj popłaca. Brytyjska blogerka i modelka plus size nikogo nie udaje, a obserwatorzy w większości doceniają jej naturalność. Tylko nieliczni wytykają wałeczki na brzuchu czy cellulit na udach.

Jeszcze do niedawna wywołały sensację, a czasami wręcz zmieszanie. Dziś też różnie z tym bywa, ale blogerki i modelki plus size chyba na dobre zadomowiły się w mediach społecznościowych. Ich profile biją rekordy popularności, choć niektórym nadal trzeba tłumaczyć, na czym polega "ciałopozytywność".

Krótko mówiąc – chodzi o samoakceptację. Możesz nosić rozmiar zero albo XXL, ale bez względu na wszystko masz prawo czuć się świetnie w swojej skórze. Tak jak nasza bohaterka, którą tylko na Instagramie obserwuje już 135 tysięcy fanów.

Reklama

Jedni pokochali jej krągłości, inni po prostu doceniają pewność siebie młodej Brytyjki.

Izzy Nicholls, podobnie jak wiele dziewczyn, które nie mają wymiarów klasycznej modelki, długo walczyła o dobre samopoczucie. Zanim pokazała się innym, najpierw sama musiała pokochać siebie.

Zdjęcia publikowane przez 22-latkę sugerują, że nawet jeśli nie osiągnęła w pełni swojego celu, to na pewno jest na dobrej drodze. Wytrwale buduje swoją markę i jest w tym całkowicie szczera.

Tysiące internautów nie kryją zachwytu, gdy mogą podziwiać jej kolejne fotografie. Co je wyróżnia? Przedstawiają żywego człowieka, a nie efekt pracy programów graficznych i filtrów upiększających.

Izzy nie wstydzi się wałeczków na brzuchu czy cellulitu na udach. Maluje się, układa włosy, dobiera strój i staje przed obiektywem. A efektami chętnie dzieli się z rosnącym gronem wielbicieli.

"Pewność siebie to klucz do sukcesu" – podpisała jedno z ostatnich zdjęć, do którego pozuje w koronkowej bieliźnie. Tysiące polubień i setki komentarzy są najlepszym dowodem na to, że nie tylko ona tak myśli.

Co niestety nie oznacza, że 22-latka ma wyłącznie zagorzałych fanów. "Czasami robi mi się przykro, gdy ktoś poświęca swój cenny czas, by tylko mnie skrytykować" – żali się.

Na hejterów znalazła jednak sposób. Najpierw ich ignoruje, a kiedy nie dają za wygraną – kasuje i blokuje. Niektórzy jednak tylko na to czekają i wtedy rozpętują jeszcze większą aferę.

Patrząc na kolejne zdjęcia i uśmiechniętą twarz Izzy, można jednak odnieść wrażenie, że nie za bardzo tym się przejmuje. Konsekwentnie robi swoje, a publika wciąż rośnie.

Brytyjka jest nie tylko blogerką i influencerką. Współpracuje z dwiema agencjami modelek plus size, a także największymi markami. To najlepszy dowód, że nie mówimy już o niszy. Ciałopozytywność wchodzi do mainstreamu.

Rozlicz PIT online już teraz lub pobierz darmowy program

***
Zobacz także:

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy